Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Edmund Exley

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2772
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez Edmund Exley

  1. Nie pamiętam gdzie to było, ale czytałem, że według Sandy Dennis (skądninąd też znakomita rola) w trakcie realizacji filmu akurat było między nimi zaskakująco dobrze. Choć nie wiadomo, co się działo, jak byli sami. A wiesz, że wraz z Warrenem Beatty'm mieli zagrać w amerykańskim remake'u "Noża w wodzie"?
  2. Ash Ra Tempel, pierwsza płyta - fajna!
  3. @Pamiko też lubię tę płytę - brzmienie idące z duchem czasu, ale charakter Floydowskiej klasyki. Dla mnie to Waters był i na zawsze pozostanie misterem Pinkiem Floydem U mnie natomiast na przemian Niemen i Can. Nasz Mistrz oczywiście lepszy, ale Can też warto znać, na zachętę:
  4. Spokojnie Fajna jest. Widzę, że lubisz odważne kolory - kiedyś byłem sceptyczny, ale odkąd sam mam zegarek z czerwonym bezelem, to bardzo polubiłem takie kolorystyczne odjazdy
  5. No ja też miałem kryzys w czasie oglądania, ale jakoś się zmobilizowałem do końca. O rany, dzięki, choć to chyba za dużo powiedziane... Mam nadzieję, że nie przesłodzę, jak przyznam, że Ty dla mnie jesteś autorytetem stylu: zegarki, mercedesy, zdjęcia, a teraz do tego - taki staż Z cudzysłowem wyglądałoby bardziej jednoznacznie i lepiej... Premingera z Paulem Newmanem? Dwa razy - w dzieciństwie (cykl "Piątki z Newmanem" - jedno z pięknych wspomnień z dzieciństwa...) i parę lat temu. Hipersyjonistyczny i jednostronny film. A sylwestrowo/noworoczny czas wykorzystałem nieźle. W towarzystwie: - najnowsi "Nędznicy" - miło się ogląda, choć męczą trochę te komputerowe efekty. Muzycznie natomiast wydał mi się trochę jednostajny. - "Była sobie dziewczyna" - lekkie, ale mądre kino. Świetna rozrywka! No i własne filmowe zboczenia: - "39 kroków" - pomijając logikę, dobrze się to nawet dziś ogląda. Choć odnoszę wrażenie, że anglosasi przeceniają jednak ten film. - "Kto się boi Virginii Woolf?" - no, nareszcie obejrzany. Warto, jest tu sporo mocnych momentów i świetne aktorstwo. Zabawne, zamieniłem kiedyś parę zdań z autorem oscarowych zdjęć do tego filmu film dobry, choć myślę, że Polański z tego typu historii umie "wycisnąć" więcej. - "Ponad wszelką wątpliwość" - późny kryminał Fritza Langa. Niech malkontenci narzekają, ale dla mnie super rzecz - na żadnym innym filmie nie bawiłem się ostatnio tak dobrze
  6. Hoho! Piękna kolekcja, gratuluję! W galerii ostrość na jednym zdjęciu kiepska (wiem, jak ciężko robi się zdjęcia nadgarstkowe... a tym bardziej naramienne ) i nie widać dokładnie tego chronografu Omegi. Czy to taki sam jak ten? (to z naszego forum: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/316-jaki-zegarek-masz-dziś-na-ręku/?p=1150129) Bo wygląda bardzo efektownie!
  7. To mecz bez znaczenia był. Kolejna przekąska we współczesnym futbolowym "Wielkim żarciu" za arabskie pieniądze.
  8. Mało ostatnio oglądam i to głównie dość nowe filmy - zamierzam niedługo to nadrobić sięgając po coś ze wspaniałych lat 40. i 70. A w minionych dniach: - "Imigrantka" - straszny niewypał... Monotonia i banał, słabe aktorstwo. Nie wiem, co dobrego mogę powiedzieć - chyba tylko początkowa sekwencja na Ellis Island dobra. - "Blue Valentine" - nie przepadam za współczesnym kinem niezależnym, bo na ogól jest puste i nudne, ale ten film coś w sobie jednak ma zmuszającego do uwagi. - "Hitchcock" - nic wielkiego, ale solidna, rozrywkowa anegdota o tym, jak Hitch kręcił "Psychozę". Hopkins mimetyczny, Helen Mirren charakterna, do tego przeurocze i śliczne Scarlett Johansson i Jessica Biel.
  9. Brzmienie rzeczywiście fajne - tak mi się skojarzyło, jakby muzycy High Tide posłuchali ProjeKcts i nagrali coś współczesnego. To niemiecka ekipa? ja od kilku dni słucham (na youtube, bo nie mam tej płyty) "Soundtracks" Can. Świetne, bardziej podoba mi się niż "Tago Mago", które cenię, ale od którego "nie dostaję kopa", jakby to powiedział mądrala z pamiętnej sceny z "Annie Hall" Woody'ego Allena a "Soundtracks" to nagrania bardziej osadzone w rockowej tradycji, ale odpowiednio - jak na Can przystało - odjechane.
  10. Nareszcie Święta i trochę wolnego - to zawsze dla mnie również czas na ulubioną muzykę. Żadnych nowości, same tradycyjne, smakowite dania, a wśród nich m.in.: "Enigmatic" oczywiście znałem wcześniej, ale nie miałem jak dotąd porządnego wydania tej płyty i znalazłem je pod choinką. Na powyższym zdjęciu można dostrzec niestety coś, co mnie drażni - w nowiutkim, empikowym egzemplarzu lekko wgięta okładka... No cóż, może się przyzwyczaję... W środku na szczęście wszystko przepiękne: A co do samej muzyki powiedziano już wszystko. Gdybym miał znaleźć dla tej płyty odpowiednie towarzystwo, to byłyby to "Red" i "In the Court of the Crimson King", "Wish You Were Here", debiut SBB, "Abbey Road"... Teraz w moich planach jest "Czerwony album" - również wyszedł już w takim pięknym wydaniu.
  11. Jakiś niepoddający się świątecznej atmosferze Scrooge mógłby spytać: "a w sumie to nie wystarczy jedna?"
  12. No to trzeba włączyć jedną z najwspanialszych sekwencji z filmu "Woodstock" Michaela Wadleigh: https://www.youtube.com/watch?v=bRzKUVjHkGk
  13. Piotrze, to fajny zegarek, ale nie Twoja liga. Ten zegarek u Ciebie jest jak Ronald De Boer w Barcelonie swego czasu
  14. "Lęk wysokości" - Dorociński i Stroiński bardzo dobrzy, samemu filmowi jednak czegoś zabrakło, choć historia porusza. "To wspaniałe życie" - no, jak na fana amerykańskiego kina lat 40. dość późno obejrzałem ten absolutnie znakomity klasyk. Co tu dużo mówić - cudowne kino! Piękna i mądra opowieść z przesłaniem, a do tego znakomita filmowa robota. Precyzja opowiadania wręcz podręcznikowa. Teraz rozumiem kultowość tego filmu.
  15. Sorry - to chyba ktoś inny rozważał zakup tego zegarka. Droższy, ale brzydki i na pewno nie fajniejszy niż Rolexy i Omegi
  16. Gratulacje! Ale masz mocne tempo zakupów. I w świetną stronę idzie Twoja kolekcja - Rolex, Omega... Bo z tego Parmigianiego zrezygnowałeś?
  17. Przed świętami zawsze słucham Yes, a w szczególności płytę, która ma dla mnie najbardziej "świąteczne" brzmienie i ze świętami od lat bardzo mi się kojarzy: I zawsze bronię tej płyty - może to i pop, ale więcej tu wigoru niż na wszystkich popowych Genesisach razem wziętych.
  18. Lincoln już trochę odpowiedział za mnie. Liga Mistrzów: nuda, gigantyzm, przewidywalność, skostnienie (oczywiście - raz do roku obowiązkowa "niespodzianka" w fazie grupowej, by zachować pozory) i - najważniejsze - przesyt. Liga Europejska: nuda i nieuzasadniony gigantyzm. Gdyby o wspólczesnej europejskiej piłce powstał film, to powinien go zrobić Marco Ferreri, a właściwie to wyprzedził czasy i już zrobił go wiele lat temu:
  19. Zabawne, skończyły się fazy grupowe LM i LE, a ja widziałem 1 mecz tylko i trochę skrótów. Grają może czasem i fajnie, tylko że rozgrywki (jedne i drugie) w takiej formie nie mają dla mnie sensu... Finał LM obejrzę albo z rytualnego obowiązku albo jeśli będzie grać Suarez
  20. "Chce się żyć" - kameralny, przejmujący, dobra robota. "Joe" - klimat nawiązuje do Peckinpaha, choć może bez tej werwy. Historia się fajnie snuje, by raz po raz "przywalić" - np. świetna scena, gdy jeden menel zabija drugiego kawałkiem żelastwa. Dobry Cage, a do tego tego ciekawa historia niezawodowego aktora Gary'ego Poultera, który grał menela i był nim w rzeczywistości. Mimo pewnych słabości scenariusza film mi się podobał.
  21. Echh, te Rolexy, Omegi, Longinesy... Przypominam, że dziś ostatni dzień głosowania: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/112791-ranking-ulubionych-firm-klubowicz%C3%B3w-ad-2014/
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.