-
Liczba zawartości
2717 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Edmund Exley
-
Klub Miłośników Zegarków TISSOT
Edmund Exley odpowiedział temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Adamie, świetna kolekcja! Ten Newtimer odkupiony od Deco79? -
mam go od kilku miesięcy - krótką dyskusję na jego temat przeprowadziliśmy tutaj: http://zegarkiclub.pl/forum/topic/101025-blonex-nasze-naj/page-2 (posty od 30 do 45) Nie umywa się do Twoich vintage'owych okazów, ale przyznam, że z przyjemnością go co jakiś czas zakładam - fajnie komponuje się z kilkoma koszulami i paskami. Choć sam ma wciąż pasek tymczasowy - później poszukam mu jakiś fajny.
-
-
Longines HydroConquest L3.689.4.59.6
Edmund Exley odpowiedział Edmund Exley → na temat → Testy i recenzje
Tytułem uzupełnienia - przez blisko 2 miesiące mój Longines zrobił ok. +1 s. w porównaniu z zegarem atomowym. Nie jest to może wynik na miarę Breitlinga SuperQuartz, ale moim zdaniem - przyzwoity. Przed chwilą natomiast ustawiłem sobie datę i tym razem wskazówka minutowa ani drgęła przy dociskaniu i dokręcaniu koronki. Może więc mój skomplikowany "patent" z recenzji jest zupełnie niepotrzebny, a wszystko jest kwestią wprawy. -
Klub Miłośników Zegarków TISSOT
Edmund Exley odpowiedział temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Piękne egzemplarze, gratulacje. Wiadomo, nie jest łatwo zrobić dobre zdjęcia zegarkom. Twoje na to jednak zasługują! Może w wolnej chwili spróbujesz w dobrym świetle dziennym (warto popróbować z trybem makro, bez lampy)? Bo takie okazy stanowią sens tego tematu, a zdjęcia - ozdobę -
Klub Miłośników Zegarków TISSOT
Edmund Exley odpowiedział temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
@arrived, gratulacje - piękny i niebanalny Tissot! -
Klub Miłośników Zegarków ROLEX
Edmund Exley odpowiedział chrono-craze → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Dzięki miło mi, że skłoniłem Cię do zrobienia zdjęcia, które dla naszego forum jest niemal tym, czym dla świata futbolu to (choć Pele i Maradona powinni zamienić się miejscami): -
-
Scena z kolanem przeurocza W istocie, jest to największy film spośród adaptacji Chandlera, choć niebanalne (i przeniesione do lat 70.) "Długie pożegnanie" Altmana również jest świetne. A widziałeś "Tajemnicę jeziora" Roberta Montgomery'ego (eksperyment prawie w całości w "point of view" Marlowe'a)? Obok "D.O.A" to chyba najważniejszy noir, jakiego nie znam - nie widziałem go ani podczas mojej pierwszej fali fascynacji gatunkiem (jeszcze w podstawówce), ani w ostatnich latach, gdy często wracam do tych filmów bądź poznaję nowe. Oooo, wielkie kino. Choć dla mnie Woods jest tu ciekawszy niż De Niro. Ale w sumie to nie ma tu słabych punktów. Gdybym coś zmieniał, to uratowałbym tylko Eve.
-
Z dedykacją dla Bartosza 86
-
Wczoraj "Wielki sen" przypomniałem sobie po ładnych kilku latach. Chyba żaden inny noir nie miał tak świetnych dialogów (współscenarzystą był William Faulkner) i aż tylu ładnych dziewczyn - dwie niegrzeczne córki generała, drobna przestępczyni, sprzedawczyni w księgarni, bibliotekarka, kierowca (kierowczyni?) taksówki. Piękności jak na standardy lat 40., ale i z dzisiejszego punktu widzenia pełne uroku. Humphrey musiał sie dobrze bawić kręcąc ten znakomity film. Choć wtedy był już z Lauren Bacall, którą skądinąd też świetnie zagrała.
-
Moim zdaniem ten Tissot jest w pierwszej czwórce całej Twojej kolekcji A to chyba najfajniejsza z Twoich Delban. Który to rok? U mnie też dziś retro, ale po polsku:
-
Moim zdaniem to zdecydowanie najlepsza płyta w całej karierze Santany: Genialna muzyka.
-
Longines HydroConquest L3.689.4.59.6
Edmund Exley odpowiedział Edmund Exley → na temat → Testy i recenzje
Dzięki. Wcześniej jednak przymierzałem inne wersje kolorystyczne (rózne także pod względem kształtu indeksów) i przez pewien czas zdecydowanie skłaniałem się ku czerni. Teraz jednak jestem na tyle zachwycony tym czerwonym odcieniem, że uważam go chyba za najładniejszą wersję. -
Klub Miłośników Zegarków TISSOT
Edmund Exley odpowiedział temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Zgadzam się z przedmówcą. -
Klub Miłośników Zegarków ROLEX
Edmund Exley odpowiedział chrono-craze → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
@sneer Gratulacje! Świetny egzemplarz. A zrobisz wspólne zdjęcie GMT, El Primero i SpeedMastera? -
Bartoszu, zaskoczyłeś mnie trochę (choć wiem, że lubisz dobre stare kino). W Polsce ten film jest bardzo słabo znany, a tu proszę - w jednym klubie ma już co najmniej dwóch widzów
-
Longines HydroConquest L3.689.4.59.6
Edmund Exley odpowiedział Edmund Exley → na temat → Testy i recenzje
@rpiekny, Crimson79 Dzięki! Dziękuję - oczywiście, z LLD nie zrezygnowałem, ale na pewno nie w najbliższym czasie. Dlatego liczę na Twoje kolejne ciekawe zdjęcia. Pozdrawiam! -
Wolne przedpołudnie wykorzystałem znakomicie: https://www.youtube.com/watch?v=9B9yJDcLCC8 Kapitalnie poprowadzony kryminał, mnóstwo zabawy i przyjemności w czasie oglądania! Ciekawostką jest, że muzykę skomponował Nino Rota.
-
@Carlito, moim zdaniem to numer 1 Twojej kolekcji. Wszyscy zamieszczają ładne, udane zdjęcia. To ja się wyłamię i wstawię zabawny odrzut z sesji, jaką zrobiłem na potrzeby recenzji:
-
Klub Miłośników Zegarków ROLEX
Edmund Exley odpowiedział chrono-craze → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Muszę sobie na spokojnie te zdjęcia obejrzeć. Na razie tylko pierwsza reakcja: -
Longines HydroConquest L3.689.4.59.6
Edmund Exley odpowiedział Edmund Exley → na temat → Testy i recenzje
Panowie, dziękuję za miłe słowa! Na życzenie: Detali faktycznie sporo, mnie to jednak nie przeszkadza. Może dlatego, że wcześniej miałem zawsze proste zegarki (bo też lubię szlachetną prostotę), a LHC jest inny. A moim zdaniem nie nawiązuje jednak aż na tyle, by to gryzło. Nie ma np. okrągłych i trójkątnych indeksów, wskazówki też zdecydowanie się różnią, bezel ma inaczej zaprojektowaną skalę. Dzięki choć stylistycznie mogłem jeszcze trochę dopracować ten tekst. Nie wiedziałem o tej statystyce - ciekawa sprawa. Poprzednia wersja też długo mi się podobała bardziej, nakładane indeksy przemawiały na jej korzyść. Teraz skłaniam się do bardziej jednorodnej z cyframi arabskimi. Ale może kiedyś sięgnę i po tamtą? Wielokrotnie ją przymierzałem i też uważam za bardzo ładną, choć - o czym piszę w recenzji - troszkę zbyt pogmatwaną. Pozdrawiam! -
W weekend obejrzalem "Młodego Frankensteina" Mela Brooksa. Miejscami nierówny, ale jednak wciąż zabawny i niegłupi. Gene Hackman w świetnym epizodzie parodiującym słynną scenę z niewidomym pustelnikiem z "Narzeczonej Frankensteina". Do tego sprawdzona ekipa Brooksa, z Gene'm Wilderem, Cloris Leachmann i Madeline Kahn. W latach 70. Brooks nadawał ton amerykańskiej komedii, później było gorzej, ale i czasy dla amerykańskiego kina stały się gorsze.
-
Longines HydroConquest L3.689.4.59.6
Edmund Exley odpowiedział Edmund Exley → na temat → Testy i recenzje
Opis wyglądu zegarka trzeba zamknąć mocnym akcentem, jak – nie przymierzając – Zeppelini na „Czwórce”. Mam na myśli przepiękny, pełny dekiel z wygrawerowanym logo Longinesa w wersji bezpośrednio odsyłającej do historii marki i roku 1889. Co ważne, fakt iż stare logo znajduje się na deklu, nie powoduje dysonansu. Nowoczesna stylistyka całości pozostaje spójna. Przy zakładaniu i zdejmowaniu zegarka nie sposób nie zatrzymać jednak na chwilę oczu na czymś tak pięknym: W kwarcowej wersji zegarek wyposażony jest w mechanizm ETA 955.112. Nie ma tu zegarmistrzowskiej poezji, jest za to spora dawka praktyczności. W przypadku kwarcowego mechanizmu solidnej szwajcarskiej firmy nie dziwi fakt, iż w ciągu sześciu tygodni nie zrobił żadnej odchyłki – porównuję czas ze stroną z zegarem atomowym i na razie jest +/- 0 s. Daje to poczucie komfortu – taki bowiem ze mnie dziwak, że czas sprawdzam wyłącznie na… zegarku. I nieważne, że godzinę mam podaną w rogu ekranu komputera, na desce rozdzielczej, wyświetlaczu DVD czy telefonu – godzina sprawdzona na tych urządzeniach się dla mnie nie liczy. Longines daje mi komfort DOKŁADNOŚCI – i mogę w odniesieniu do niego korygować mojego skądinąd też świetnego w swym przedziale cenowym Tissota Visodate’a. Producent deklaruje, iż kwarcowy Longines HydroConquest wyposażony jest we wskaźnik EOL. Gdy bateria będzie słaba, sekundnik zacznie przeskakiwać co 4 sekundy, co będzie sygnałem, że czas na wymianę baterii. Przydatna funkcja. Wodoodporność 300M predestynuje zegarek do głębinowego nurkowania. Ja jednak używam go do mniej ekstremalnych zadań. W pracy świetnie komponuje się ze sportowymi marynarkami i dobrze układa się pod koszulą. W domu natomiast wygodnie nosi się go pod rękawem swetra. To naprawdę świetnie wyprofilowany zegarek. Typowego nurkowego bezela używam natomiast głównie do takich czynności, jak… kontrolowanie czasu na parkingu lub mierzenie jak długo zajmuje mi przejechanie z punktu A do B. I jest to sympatyczna zabawa. Niemal na sam koniec trzeba wspomnieć, iż cena recenzowanego tu HydroConquesta oscyluje w granicach 3000 PLN. Nie jest to w sumie dużo jak na zegarek marki Longines, o tak dobrych parametrach i tak wysokiej jakości wykonania. Trzeba wszakże pamiętać, że mówimy o wersji kwarcowej – na pewno znalazłoby się wielu miłośników zegarków, którzy za nic w świecie nie wydaliby takich pieniędzy na model zasilany baterią. Atuty i słabości kwarcowego Longinesa HydroConquesta podsumować można następująco: Plusy - atrakcyjny i dopracowany wygląd, prawie bez słabych punktów - wysoka jakość wykonania koperty i bransolety - szafirowe szkiełko - zakręcana koronka - wodoszczelność 300M - stopsekunda - szybka zmiana daty - komfortowe wyprofilowanie koperty i uszu oraz wykonanie bransolety - dokładność kwarcowego mechanizmu - magia nazwy i symboli Longines. Wiadomo. Minusy - słaba superluminova - czerwone zakończenie wskazówki sekundnika - wskazówce sekundnika zdarza się nie trafić dokładnie w indeks (jest to nieregularne) - cena kwarcowej wersji może wydawać się zbyt wysoka Co jakiś czas mówi się o „duszy” w zegarkach mechanicznych i „bezduszności” kwarcowych. Przez długie lata przychylałem się tej tezie, mimo iż pobrzmiewa ona trochę patosem. I wciąż sądzę, że zegarek mechaniczny daje poczucie obcowania z bardziej wyrafinowanym zegarmistrzostwem, że bez porównania piękniej wygląda sekundnik płynący od skaczącego. Zrozumiałem jednak, że dla mnie owa „dusza” tkwi w całym zespole cech konkretnego zegarka. A jedną z najistotniejszych spośród nich jest marka – jakkolwiek powierzchownie to brzmi. Gdy spoglądam na cyferblat i widzę logo z klepsydrą i skrzydłami, do którego mam tak wielki sentyment, to czuję, że mam na nadgarstku troszkę zegarkowej magii. Kwarcowej, a jakże. Ale spod znaku Longines. *Proszę wybaczyć rozbicie recenzji na 3 części, chciałem ją jednak zilustrować zdjęciami odpowiedniej jakości. -
Longines HydroConquest L3.689.4.59.6
Edmund Exley odpowiedział Edmund Exley → na temat → Testy i recenzje
Na godzinie 3 umieszczony jest datownik otoczony delikatną białą ramką – sprawdzone posunięcie, dzięki któremu okienko z datą nie zaburza proporcji i harmonii tarczy. Jak na „divera” przystało, HydroConquest ma wskazówki masywne i czytelne, częściowo wypełnione substancją luminescencyjną. Wspomniałem już, że sprawuje się ona kiepsko, ale kształt wskazówek i ich kontrastowość względem tarczy pozwalają na w miarę łatwy odczyt także wówczas, gdy jest ciemno, a luma nie chce już świecić. Moim zdaniem w wyglądzie HydroConquesta jest tylko jeden dysonans – czerwone zakończenie skądinąd świetnie ukształtowanej wskazówki sekundnika. Czerwień jednak osłabia jej czytelność i jest dodana trochę na siłę. Zwykle tłumaczy się taki zabieg chęcią usportowienia zegarka, ale tym razem nie było to potrzebne. Inaczej – i lepiej – wygląda to w wersji z mechanizmem automatycznym, gdzie sekundnik zakończony jest wyrazistym, ale dyskretnym czerwonym „grotem strzały”. Do szczegółu tego można się jednak przyzwyczaić. Zakręcana koronka jest sygnowana i obudowana osłoną. Nie odkręcałem jej jak dotąd wiele razy, bodaj dwu- czy trzykrotnie. Bardzo łatwo jest wyczuć odpowiedni sposób zakręcania – wszystko chodzi sprawnie. Trzeba jednak zauważyć, że na dokładne zsynchronizowanie wskazówek sekundowej i minutowej trzeba mieć swoisty „patent”. Gdy ustawi się je bowiem idealnie przed dokręceniem koronki, bardzo prawdopodobne jest delikatne przesunięcie wskazówki minutowej w momencie, gdy koronkę dociskamy. Zauważyłem, że problem najlepiej rozwiązać następująco: - zatrzymać sekundnik na godz. 12, - ustawić wskazówkę minutową tak, jakby było 15 sekund po pełnej minucie (ułatwia to czerwona skala na skraju cyferblatu), - docisnąć i dokręcić koronkę – wskazówka minutowa zrównuje się z indeksem pełnej minuty i tym samym synchronizuje z sekundnikiem. Swoją drogą, w wersji automatycznej, wymagającej zapewne częstszych korekt czasu, może być to nieco uciążliwe. Stalowa bransoleta dokładnie przylega do uszu zegarka. Jest też wykonana na dobrym poziomie – odpowiednio masywna, lecz wygodnie układająca się na nadgarstku. Podwójne zapięcie bezpiecznie chroni przed przypadkowym otwarciem bransolety. Na zapięciu znajdują się ładne szczegóły – precyzyjnie naniesione nazwa i logo Longines:
