@galvan Widziałem "Inny świat", rzeczywiście, przykuwa uwagę swą skromnością. A Szaflarska - twarda kobieta. ja w Święta nadrobiłem sobie kilka zaległości i obejrzałem filmy zapewne znane większości Forumowiczów. "Ragtime" - to jeden z nielicznych Formanów, których nie znałem. I pierwszy nieudany. Gdyby ten film zrobił tracący wówczas pozycję w Hollywood Altman... Bo to rzecz idealna dla niego - jeśli chodzi o narrację. Temat zaś wydawał się idealny dla Formana - obcość, walka o godność i wolność - ale nie ma w tym nic, co angażowałoby, wykraczałoby poza sprawnie oddaną atmosferę epoki. Trzeba jednak dodać, że zespół aktorski na bardzo wysokim poziomie, Cagney w ostatniej roli przekonujący, a wypłapywanie Jacka Nicholsona - zabawne. "Plac Zbawiciela" - naprawdę, zawsze coś sprawiało, że nie udawało mi się obejrzeć tego filmu. Co tu dużo gadać - wielkie kino. Ten film boli i niszczy. Dobitnie polski, a zarazem wymykający się prostemu "tu i teraz". "Artysta" - sympatyczna rozrywka, mity i cytaty, nostalgia, piękna dziewczyna... Wszystko fajnie. Ale Oscary? To nie ten film jest zły, tylko Oscary są głupie. "Szkarłatna ulica" - prawdziwa uczta, rozkosz dla fanów film noir, do których od wielu lat się zaliczam. Za kamerą Fritz Lang, w roli głównej mój noirowy ulubieniec, czyli Edward G. Robinson. Wszystko tu jest takie, jakie powinno być - intryga, fałszywe tropy, światło, zakończenie... Zwróciłem uwagę na ten film jeszcze w liceum, gdy po kilka razy oglądałem "A personal journey..." Martina Scorsese. I dostałem nawet lepszy film niż przypuszczałem!