Dziś na ręce świąteczny prezent od znajomych, którzy docenili moją pasję. Kto śledził temat Nie jest ok.... przed jego czasowym zamknięciem, ten wie o co chodzi. Zegarek znanej manufaktury Ik Colouring - wg. znajomych marka niemiecka, bo tak gdzieś wyczytali. Ponoć bardzo promowana na ebayu (co znaczy że dobra). Wymiary - średnica 42,5mm, grubość 16mm, l2l 49,5mm. Szkło mineralne o pięknym niebieskim refleksie przypominającym trochę plamy po oleju silnikowym. Zegarek rzekomo ze stali nierdzewnej, zapewne najwyższego gatunku. Dekiel przeszklony, odsłaniający piękny złotawy mechanizm z malutkim rotorem bez jakichkolwiek oznaczeń (stąd nie podam na ilu kamieniach). Podejrzewam, że mechanizm marki 狗屁 Wokół szkła piękny czarny bezel z tachymetrem - bo tak. Wokół okienka pokazującego koło balansu podziałka sekundowa (?) - bo tak. Ładne wskazówki minutowa i godzinowa - trochę jakby Omega SMP? Sekundowa trochę jak od Tissot Visodate'a. Piękna, ostra niesygnowana koronka, osadzona w cudownie wyprofilowanej kopercie o minimalistycznym designie (zero zbędnych krzywizn). Doskonała bransoleta wykonana z gniecionych blach po puszkach Coca coli co oceniam po wyglądzie i pięknym blaszanym brzmieniu, wyposażona w doskonałe zapięcie na wcisk, wykonane z żyletek (wiem, bo nadal nie straciło ostrości), z dwiema dziurkami do mikroregulacji dla lepszego komfortu noszenia. Jak to mówią, koneserzy docenią i nie zdziwię się, jak pod tym postem będzie wiele lajków od prawdziwych znawców tematu. Tym, co się nie poznają na kunszcie, cóż - polecam się doedukować.