@loco50 z jednej strony racja, a z drugiej strony mocno względne, jak zwykle w życiu.
Jak ktoś z rozmysłem, konsekwentnie, przez 30 lat palił papierosy, ignorując wszystkie możliwe przeciwwskazania ze strony lekarzy, napisy i piękne zdjęcia na paczkach papierosów; i zatruwał siebie i wszystkich dookoła - i jeszcze się śmiał z tych co mu mówili, że to niezdrowe - a on przecież przeżył wszystkich swoich kolegów, co sałatki wpierniczali i biegali rano po parkach - ale teraz "nagle" ma problemy z płucami, sercem, krążeniem, albo dostał raka i zaczyna przesiadywać w szpitalach i generalnie obciążać system zdrowotny przez swój konsekwentny brak rozsądku - to trudno się mówi, pozwalamy na to? Czy też nie wołać karetki i nie korzystać ze sprzętu medycznego. Jak ktoś się obżerał latami, wpychał do swojego ciała każdy możliwy tłusty śmieć i śmiał się z "suchych jodeł" i "naszych szkap", jeszcze wojując walecznie w stylu anty-bodyshaming, "jestem piękny taki jaki jestem, a piękniejszy gdy jest mnie więcej" i "nagle" zaczynają wysiadać mu organy, pojawia cukrzyca i tym podobne problemy, to rozumiem - nie wołać karetki? A jak ktoś inny był młody i głupi, myślał że jest zdrowy byczek, popisywał się przed kolegami i koleżankami, skoczył do płytkiej wody na główkę (choć mu od dziecka rodzice tłukli do tej pustej głowy, że tak nie wolno!) w efekcie czego złamał sobie kręgosłup - to też nie ma wołać karetki, korzystać z dofinansowań na wózek itd.? A jak ktoś po pijaku wsiadł za kierownicę, chociaż chyba każdy jeden wie, że nie wolno jechać pod wpływem - bo stwarzasz w ten sposób nie tylko śmiertelne zagrożenie dla siebie ale i dla innych - i rozbił się na drzewie - to też nie kręcić na pogotowie, niech zdycha pod brzozą?
Podsumowując - rozumiem przekaz i nawet wydaje się być logiczny i uderza w to, czego osobiście niecierpię - mianowicie w ludzką hipokryzję - ale w praktyce on do mnie nie trafia, albowiem sam też jest przesiąknięty poniekąd hipokryzją - zaaplikować go należy albo do wszystkich przypadków, gdy ktoś z rozmysłem robił coś ryzykownego dla swojego zdrowia (i innych), albo do żadnego. Przez lata zgadzaliśmy się wszyscy wspólnie, że nie ważne kto co głupiego odwali, należy mu się pomoc, ale teraz, w przypadku groźniejszej odmiany grypy - poczynimy wyjątek dla "nierozsądnych głupków"?
I z innej beczki (choć leżącej obok):
Co jak ktoś był wstępnie sceptyczny co do szczepionki, wolał popatrzeć na rozwój wypadków, poczekać na jakieś dodatkowe badania (i tak musiał czekać, bo nie był w grupie, którą szczepiono w pierwszej kolejności), był gotów nawet ją przyjąć gdyby przyszła jego kolej, ale w międzyczasie przeszedł Covid (łagodnie, tak że nie trzeba było wołać karetki); - teraz ma antyciała, a aktualne opracowania naukowe wskazują, że jako ktoś kto naturalnie zdobył odporność, prawdopodobnie będzie ją utrzymywał o wiele dłużej niż ktokolwiek, po dwóch/trzech dawkach jakiejkolwiek szczepionki, a teraz mimo wszystko jest poniekąd zmuszany, by się kłuć - to mówimy tu o jakimś wielkim poszanowaniu dla nauki, oficjalnych badań itd., czy o czystej presji społecznej, podyktowanej nie wiadomo czym (na pewno nie logiką)?