Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

MasterMind

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    5618
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    30

Zawartość dodana przez MasterMind

  1. W Polsce są tylko dzielni kierowcy i niedzielni.
  2. Sam szukałem też w Mercedesach C/E, rozważałem też GLK, ale Merole z tego okresu (2011-2014) nie podobają mi się tak bardzo w środku (Mercedes jest jakby zbyt konserwatywny nawet jak dla mnie), podobnie Audi, ładne z zewnątrz, wewnątrz bez szału. Myślałem też o Mazdzie 6 z silnikiem 2.5, ale kurcze jakoś mi się opatrzyły - dużo tego jeździ po moim mieście i niby wszystko gra w tych autach, ale jakoś brakuje mi do nich "mięty". Za każdym razem jak wpisywałem w wyszukiwarkach różne swoje wymagania, wywalało głównie BMW 3/5 i już przy tym zostałem. Inna sprawa, że tak jak piszesz @StaryWilk sam się naoglądałem i naczytałem o tych nowych Beemkach i to rzeczywiście daje ogląd, że niestety "kiedyś to były czasy". Spasowanie elementów jak się wszystkiego dotyka w mojej E46, a w F10 na korzyść staruszki. Jak się dotnie w nowej to trzeszczy, całe szczęście tylko przy naciskaniu takich elementów są nieprzyjemne dźwięki, bo już w trakcie jazdy drgań i trzasków nie uświadczysz. Tak samo silniki. Stare 328i to było 2.8 benzyna bez turbo, rzędowa szóstka (192 KM). Tam się nie ma co zepsuć, jak jest należycie użytkowany. Nowe 328i to silnik ledwie 2 litrowy z bi-turbo (wyżyłowany na 245KM), rzędowa czwórka. Nie dość że mniejsza pojemność, mniej cylindrów - czyli docelowo żywotność zmniejszona - to jeszcze turbiny, które mogą paść. No ale mało tego - wady fabryczne w postaci rozciągającego się łańcucha, który średnio przy ok 100 000 powinien być wymieniony na nowy - a jest w wersji przed liftem tak pechowo zlokalizowany, że trzeba wywalić ~5k na wymianę. Do tego mój to wersja z napędem na 4 koła, XDrive, które często pada i należy dbać o zmianę oleju bodajże co 12 tyś KM i dobrze dobierać opony/dbać o równe ciśnienie, by należycie działało (już zamówiłem komplet Michelinów, bo te na których są to jakieś no-name'y w dodatku o złym profilu).
  3. Znam ten ból. W E46 na samym poczatku wymieniałem szybę po kamieniu. W poprzednim aucie za to sama mi strzeliła - nawet nie wiem od czego. Wieczorem wjechałem do garażu (przydomowego), rano zapalam światło, a szyba (fabrycznie montowana) pęknięta na pół, jakby od naprężenia (?). Kolega natomiast załatwił sobie przednią szybę lejąc auto zimną wodą z węża w ogromnym upale
  4. Słabo. I przy sprzedaży będzie że już przednia szyba wymieniana, niefabryczna ("pewnie coś kombinowałeś!") - zachowaj zdjęcia na przyszłość. Oglądałem kilka amerykańskich F30 w ciągu ostatnich tygodni. Najładniejsza sztuka, biała perła, była w ogóle nie przerobiona na polskie drogi (świata przód amerykańskie halogeny, tył czerwone migacze i brak przeciwmgielnego). Poza tym auto w super stanie, po wykupieniu raportu okazało się, że ma wypis "po zalaniu" Wizualnie, na żywo - żadnych śladów zalania, wszystkie styki, bezpieczniki itd. bez rdzy, zaśniedzenia itd., a auto od dwóch lat na polskich drogach (bez przerobionych lamp, a przeglądy przechodziło, "bo się nikt nie czepiał bardzo"). W papierach zalanie typu "minor" więc nie pływał w kanale, ale kto wie co dalej, kwiatki po kontakcie z wodą wychodzą po latach, a te auta to teraz są jeżdżącymi komputerami - więc pas. Kolejna sztuka, auto sprowadzone przez mechanika/handlarza, do roboty z widocznymi uszkodzeniami, więc wiadomo co trzeba zrobić - ale czarny diabeł, czarny z zewnątrz z czarną obramówką, czarną podsufitówką i czarnymi skórami - bez czujników, przebieg +140 000 i mocno za drogo by wyszło z naprawą. Oglądałem też piątki F10, z Niemiec i z USA. Te z Niemiec często mocno podejrzane, zmęczone na zewnątrz i wewnątrz, przy "niby stosunkowo niskich przebiegach". Ładniejsze sztuki, w mocnych wersjach silnikowych, no to przebiegi podchodzące pod 300 tyś, co jest całkowicie zrozumiałe - jednakże moja starowinka E46 2.8i ma przejechane autentycznie ~250 tyś więc po kiego grzyba zmieniać na bardziej zajechane ale nowsze auto Egzemplarze z USA przeważnie sprzedawane przez cwaniaków, którzy najchętniej by nie podawali VINu od razu, byś nie mógł sprawdzić jak to wyglądało przy sprowadzeniu. Wszyscy przez telefon pewni, że na auto jest ogromne zainteresowanie i "proszę się spieszyć, bo dziś kupiec umówiony". Zdarzyło mi się też znaleźć sztukę kombinowaną już w stanach - w sensie sprzedawca w Polsce prezentował zdjęcia z aukcji, gdzie samochód miał tylko lampy do wymiany i zderzak, a ta sama sztuka była sprzedawana w stanach dwa razy i dopiero wcześniejsza aukcja pokazywała, że auto nie miało pierwotnie prawie całego przodu, ale ktoś znalazł uszkodzone części i zamontował do drugiej aukcji, by auto wyglądało na słabiej uszkodzone 😜 Generalnie mamy w rodzinie jakieś doświadczenia z autami z USA. Ojciec jeździ od lat Chryslerem Pacificą, kompletnie bezawaryjnie. Wcześniej miał Froda Windstara, też ze Stanów. Zawsze to auta trudniejsze w serwisowaniu niż EU, ale jak się poszuka dobrze, dobrze przyjrzy i ma się odrobinę szczęścia, można coś dla siebie znaleźć "uczciwego". Trochę jak z używanymi zegarkami
  5. Jasne, to wszystko racja, a auto nie jest bezwypadkowe. Wolę jednak takie, gdzie widać w jakim stanie przyjechało, ma gwarantowany przebieg itd. i wiem dokładnie co było naprawiane. Zamówiłem raporty, widziałem wszystkie zdjęcia z aukcji w USA i uszkodzenie z jakim przyjechał - znam też warsztat w którym go przywrócono do formy i znam listę części które były wymieniane. Oprócz tego obejrzałem go dokładnie na stacji diagnostycznej pod każdym kątem, wraz z zaprzyjaźnionym diagnostą i mechanikiem. Sam sprzedawca to też nie jakiś handlarz, tylko ktoś kto sprowadził auto na własny użytek - (i dwa lata nim już w Polsce jeździł - w rotacji z innymi autami w rodzinie). Auto ma już europejskie lampy i wgrany polski soft (z nawigacją EU itd.). Kupiłem go też w cenie, która daje mi "bufor bezpieczeństwa" i pewien zapas na nieprzewidziane naprawy. W Europie miałem problem ze znalezieniem takiej sztuki z autentycznym niskim przebiegiem (ten ma 77 tyś) i przede wszystkim z bogatszym wyposażeniem oraz stanem utrzymania wnętrza (w dodatku z jasnymi skórami i drewnem). Wiele tych trójek nie ma czujników przód/tył i kamery cofania, oraz innych bajerów które ma ten konkretny egzemplarz. A jak się będzie zachowywał dalej - zobaczymy - sama baza wydaje mi się ok
  6. BMW 3 F30 - 10 lat "chorowałem" na ten model. Jak tylko wyszedł to siedziałem w konfiguratorze BMW i składałem trójkę, która by miała wyposażenie tak jak moja (wtedy już stara) E46... ceny były kosmiczne. Po dekadzie inwestowania w zegarki zamiast w auto (moje zasłużone E46 było praktycznie bezawaryjne w tym czasie), wreszcie zdecydowałem się na zmianę. Rynek używek (w szczególności BMW) jest grząski, ale niedaleko mnie ktoś sprzedawał sztukę sprowadzoną z USA - na spokojnie sprawdziłem co było w niej robione, prześwietliłem wzdłuż i wszerz i dziś stoi u mnie na podwórzu
  7. Wygląda, że to jest sklep ze Słowacji i ma tylko stronę po polsku. Może spróbuj się skontaktować z nimi innymi kanałami, po angielsku. Telefon 02/22200222 Email [email protected]
  8. MasterMind

    Teorie spiskowe

    Cała nadzieja w Polsce! Polska farmaceutycznym mesjaszem narodów! To może około tego komentarza, ciekawostka dot. Iwermektyny jest taka (znów będzie spiskowo), że dotychczasowy właściciel patentu (patent wygasł bodaj ok. 1996 roku), firma Merck, która odpowiada teraz za zaledwie 5% produkcji na skalę światową, wydał jakoś w lutym 2021 oświadczenie, że nie ma wystarczających przesłanek by stosować iwermektynę do walki z COVID i w ogóle bzdura i proszę się rozejść - no i fajnie, potwierdzone info od samego producenta, kolejna ściema wykryta itd. i na tym można zakończyć ten żenujący temat... Niuans jest taki, że Merck dostał niewiele wcześniej dofinansowanie od rządu US na coś między 350 milionów, a 1.2 miliarda dolców na poszukiwania i opracowanie eksperymentalnego leku na COVID. No i teraz, wiadomo, sobie eksperymentują, szukają, znaleźć nie mogą...
  9. MasterMind

    Teorie spiskowe

    To akurat żaden problem. Szczepionka na COVID aż do niedawna nie była stosowana nigdzie na ludziach, a jest stosowana na całym świecie i to w trybie awaryjnym Iwermektyna, jeżeli okaże się skuteczna, jest lekiem który ma już długą historię zastosowania na ludziach (profilaktycznie), ,ma znane skutki uboczne, w dodatku jest specyfikiem bardzo tanim i łatwym w produkcji, a patent na nią dawno temu wygasł, więc każdy może ją produkować - i tu należy się głównie obawiać, że niestety nici z tego przedsięwzięcia, a nie że okaże się mało skuteczna (jesteśmy w odpowiednim temacie, więc sobie pozwolę na takie spiskowe gadulenie )
  10. MasterMind

    Teorie spiskowe

    @Adi Liczę, że temat podłapie co raz to więcej poważanych instytucji naukowych, badania będą przeprowadzone "po bożemu" i na większą skalę, po czym wyniki będą (jakiekolwiek by nie były) jasno stwierdzać, czy hit czy kit. A później zobaczymy. Jeżeli część społeczeństwa, która nie chce się szczepić, miałaby brać (na własne życzenie i ryzyko) w zamian profilaktycznie jakiś tani i łatwy w produkcji i rzeczywiście skuteczny lek, to dlaczego by nie? Jeszcze się przy okazji wszyscy odrobaczą... win-win! Z ivermektyną jest o tyle ciekawie, że wstępnie można mieć nadzieję, że nie tylko będzie dobra jako coś co zapobiega, ale i pomaga w leczeniu.
  11. MasterMind

    Teorie spiskowe

    Widzę że o potencjalnych lekach wróciła dyskusja, ja nadal kątem oka śledzę postępy w sprawie iwermektyny (ivermectin), jako leku/profilaktyki. Ostatnio za badania zabrało się kilka bardziej uznanych instytucji i wyniki są obiecujące:
  12. MasterMind

    Teorie spiskowe

    Hah, jak tak piszesz @souls_hunter porównanie do szamponów, to mi się przypomina słynny szampon Johnson & Johnson z lat 80/90-tych, reklamowany hasłem "No more tears", świetny szampon dla dzieci, bo ponoć stosowanie miało zapobiec łzom u dzieci (w domniemaniu większości, gdy szampon dostanie się do oczu). Problem polegał na tym, że i tak piekło w oczy jak cholera i niejedno dziecko po nim płakało (na całym świecie). Twist w historii polega na tym, że tear to po angielsku łza (więc "nigdy więcej łez"), albo rozdarcie (więc "nigdy więcej rozdarć [włosów]") i do dziś nie wiadomo co producent dokładnie rozumiał przez ten slogan: czy dzieci nie miały płakać, bo ponoć nie szczypie w oczy, czy nie miały płakać, bo włosy będą się pięknie rozczesywać po myciu, czy może nie będzie "rozdarć" przy czesaniu. Zaraz, zaraz... Johnson & Johnson... czy oni czasem nie robią jakiejś szczepionki? "Przypadeg? Nie somdzę!"
  13. MasterMind

    Teorie spiskowe

    Jeżeli na wypompowanie masz ledwie parę minut, to oczywiste, że robisz co możesz, postępując wręcz instynktownie - i nikt nawet nie będzie miał pretensji, że w przypływie emocji popełniłeś jakieś błędy. Jeżeli natomiast łódź nabiera wody już od dwóch lat, to masz wystarczająco dużo czasu, by na trzeźwo ocenić straty i jak idzie ci dotychczasowe wypompowywanie wody, czy zastosowane pompy są wystarczająco skuteczne by w ciągu następnych lat można było marzyć o wypompowaniu wszystkiego, a nawet zastanowić się nad metodą załatania dziury, by tym statkiem dopłynąć do brzegu, a nie dać mu utonąć Tak. Czy teraz możemy spokojnie porozmawiać na dowolny temat związany z COVIDem, czy mam zawołać do klawiatury jeszcze jakiegoś eksperta w dziedzinie? Jak rozumiem by rozmawiać o piłce nożnej, przy piwie i przekąskach, też należy być byłym selekcjonerem, by mieć wątpliwości co do wystawionego składu obserwując grę chłopaków na boisku w czasie rzeczywistym? Po pierwsze to tylko forum i ludzie mogą prezentować swoje zdanie (nawet jak wyraźnie głupie dla odbiorcy), po drugie każdy ma teraz dostęp do opracowań sporządzonych przez lekarzy, wirusologów i biologów molekularnych i może własnym skromnym umysłem spróbować ogarnąć co się dzieje i co z tego wynika (z różnym skutkiem) - i też co z tego. Ty mi dasz wypowiedź jednego specjalisty, doświadczonego i z siwymi włosami, a ja znajdę wypowiedź innego równie zasłużonego, ale kompletnie odmienną od twojej. Będziemy się przerzucać ekspertami jak dzieci, które mają karty z Pokemonami, który lepszy? Nie dajmy się zwariować, niektóre rzeczy widać gołym okiem, niektóre statystyki są dosyć proste w odbiorze i na tym polu można chyba toczyć jakąś dyskusję bez ukończenia wcześniejszych studiów medycznych. Jeżeli przez jakiś czas mówi się, że skuteczność czegoś to 95% a później jest 64%, to jest o czym rozmawiać nie będąc ekspertem. Jak mówi się, że będą dwie dawki, które cię ochronią w pełni, a po paru miesiącach mówi się, że nie, jednak trzy dawki, to jest o czym rozmawiać, nie będąc ekspertem. @Adi argument, że wirusy z rodziny grypy mutują i jest to wiadome i od początku było wiadome, że szczepionka będzie przez to mniej skuteczna jest argumentem sceptyków, więc proszę nam go uprzejmie oddać i nie starać się stosować go jak miecz obosieczny I zacznij też proszę rozróżniać osoby, które są sceptyczne i wypowiadają jakieś swoje wątpliwości, od osób które żyją negując istnienie pandemii, zagrożenie itd. Nie podoba mi się, że nie można mieć zwykłej dyskusji na zasadzie, "ej, a co sądzicie?", tylko od razu albo coś jest czarne, albo białe.
  14. MasterMind

    Teorie spiskowe

    Tak jak napisał @Lincoln Six Echo wszystko Ci wolno, więc łykaj co chcesz i z czyjegokolwiek polecenia Tu raczej nie chodzi o to, co kto lubi i preferuje i nawet w co wierzy. Tu chodzi o to, że wszyscy realizujemy odgórny plan reakcji na zastaną sytuację. Są pewne założenia, oparte na wstępnych danych (niektórych czysto teoretycznych), jedziemy z tym tematem i w praniu wychodzą różne rzeczy. Chcemy osiągnąć zbiorową odporność przy założeniach a) b) i c) na danym poziomie. Jeżeli w praktyce na każdym z tych poziomów mamy gorsze/inne wyniki niż zakładaliśmy, to chyba naturalną rzeczą jest, że albo modyfikujemy plan tak by dalej miał sens (np. wprowadzamy trzecią dawkę i modlimy się, by to zadziałało, albo w radykalny sposób zmuszamy 100% populacji do zaszczepienia się trzema dawkami i co roku, obowiązkowo; ew. koncentrujemy się nie tylko na profilaktyce, co na wynalezieniu skutecznego leku). Ja rozumiem, że większość nas trzyma kciuki za powodzenie planu (nie wszyscy, bo przecież wszędzie są tacy co lubią jak się komuś coś nie powiedzie), ale osobiście jestem urodzonym pesymistą i zawsze patrzę najpierw na dziury w systemie, a nie podziwiam z zapartym tchem lśniący z wierzchu całokształt Jaki jest plan b), gdy dajmy na to 80% (jeżeli osiągalne) zaszczepionych populacji nie pozwoli nam wrócić do skuteczności normalnie traktując COVID jak grypę? Bo odnoszę wrażenie, że wszyscy siedzimy w tej samej łodzi i płyniemy na jednym rozgrzanym silniku i nikt nie wziął wioseł, ani masztów i żagli, na wypadek gdyby skończyło się paliwo.
  15. MasterMind

    Teorie spiskowe

    Może inaczej - przy założeniu, że sama szczepionka jest skuteczna w ~95%, jej działanie jest długotrwałe i będzie podawana w dwóch dawkach, eksperci zakładali, że po zaszczepieniu 70-85% populacji być może* osiągniemy "zbiorową odporność" (*być może, bo żaden szanujący się ekspert takiej gwarancji nie może dać, ze względu na złożoność problemu i różne zrozumienia zbiorowej odporności). Co w takim razie dzieje się z tym samym założeniem, gdy zmienimy wszystkie dane na gorsze? Nadal mamy tu do czynienia z jakąś matematyką, gdzie są liczby, wrzuca się je w jakieś równanie i wychodzi oczekiwany wynik, czy można sobie wrzucać byle jakie dane i wynik pozostanie ten sam? Gdy dwie dawki jednak nie wystarczą (i należy przekonać rzesze ludzi do trzeciej dawki, co komplikuje cały proces zbiorowego szczepienia), COVID szybko mutuje i skuteczność szczepionki na nowe odmiany to ~64%, a nie ~95% jak zakładano, a dodatkowo odporność utrzymuje się pewnie około roku (o czym się dopiero przekonamy), to jak rozumiem nadal wystarczy zaszczepić populacji "70-85%, by być może..." czy już trzeba zaszczepić "100% by być może..."? Czy wolno się głośno zastanawiać na takie tematy, czy już mam zakładać aluminiową czapeczkę na głowę?
  16. MasterMind

    Teorie spiskowe

    Porównanie niby ok, ale co innego wejść do samochodu, gdzie takie poduszki są fabrycznie zamontowane, a co innego jakby ktoś nagle ktoś miał ci te poduszki wszczepić w ciało (obowiązkowo), bo wiesz, taka nowa technologia implantów jest opracowana i będziemy Ci je wszczepiać w dwóch etapach, no w trzech jak się okazuje i raz do roku, bo za rok jak się rozbijesz, to nie zadziałają. A i otwierają się 64% przypadków, na ten moment, chyba że się okaże, że rodzaj wypadków w których bierzesz udział się zmieni - bo te dane cały czas do nas spływają A, zapomniałbym dodać, kto sobie nie wszczepi poduszek, ten nie będzie mógł brać udziału w ruchu drogowym, bo stwarza zagrożenie dla siebie i dla innych - generalnie wybór jest wolny, ale nie wolno ci się przemieszczać, jak się nie zaimplantujesz
  17. MasterMind

    Teorie spiskowe

    Tak to można patrzeć nawet nawet na 50% skuteczności i 30%, pytanie czy takie dane są zachęcające dla niezdecydowanych. Ci raczej widzą to tak: (1) 64% "zabezpieczenie" (2) po dwóch dawkach, (3) w ledwie parę miesięcy po szczepieniu, bo pojawił się jakiś kolejny nowy wariant wirusa. (1) zbliżamy się do szans typu rzut monetą. Zaszczepisz się to masz ~50% szans, że dzięki temu nie przejdziesz ciężko zarażenia i to przecież zakładając, że startowo jesteś osobą, która przeszłaby takowe w ciężki sposób. (2) wszyscy optymistycznie nastawieni, że dwie dawki wystarczą i będzie można spokojnie żyć, imprezować, bawić się, podróżować, teraz są przekonywani do wzięcia trzeciej dawki "i zobaczymy co dalej", co może trochę zabić ducha optymizmu i osłabić hasła typu "ostatnia prosta!" (3) ktoś się zaszczepił, myślał, że będzie miał na circa rok spokój (co i tak nie jest szałową perspektywą, przyznajmy), a tu kilkadziesiąt dni mija i kolejny zjadliwy wariant wirusa atakuje i skuteczność jego "akcji szczepiennej" spada o 30% - to też może trochę dołować.
  18. MasterMind

    Jak wyglądamy?!

    Dalej, dalej ręce Gadżeta!
  19. Twoja wypowiedź była od początku jasna Ja po prostu zauważam, że zegarki ostatnio z punktu widzenia funkcjonalności tracą trochę sens. Pomijam komputery nurkowe, smartwatche itd. Teraz się stylistyka ma podobać i na to jest nacisk. Przykładowo robienie zegarków z brązu też raczej do szczególnie funkcjonalnych rozwiązań nie należy.
  20. Sens jest taki, by Tudor miał swoje ekskluzywnie kojarzone z nim wskazówki, tak jak Rolex ma swoje "mercedesy". Jak wyżej. Z podobnej beczki: Niech ktoś mi wyjaśni sens kupowania zegarków przeznaczonych dla nurków przez ludzi, którzy przez zanurzenie uważają przypadkowe oblanie zegarka wodą podczas mycia rąk?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.