Monogram na koszuli krzyczy: patrzcie, to ja😁.
Ja kiedyś, pojechawszy na tzw. Zachód, gdzie wszystko powinno być lepsze niż u nas, zobaczyłem u kolegów z centrali koszule z monogramami i mi się spodobało, że to takie wyróżniające, szykowne itp. Jak sobie szyłem, to monogram miałem (nici w kolorze koszuli, w okolicy serca). Potem, jak poczytałem, że monogramy wywodzą się z tego, że wyszywano je na koszulach żeby się .... w praniu w pralni publicznej nie pomyliło, to czar prysł. Do tego żona mi powiedziała, że to trochę obciach tak sobie wyszywać. A potem zobaczyłem w Polsce wielkie monogramy wyszywane na mankietach od tego czasu już unikam takich tworów.