Ja prowadzę mały zakładzik stolarski - architektura ogrodowa, balkony, wiaty,konstrukcje drewniane mniejsze i większe, dachy itp.... Na razie pracuję w sumie tak jak zwykle, zamówień mam sporo i na dosyć odległy termin - nowe co rusz się pojawiają większe i mniejsze - zleceń jest ale nie z wszystkimi udaje się dogadać co do ceny czyli ludzie jeszcze nie wyhamowali do końca z inwestycjami ale już pieniądz liczą dokładniej. W domu nie siedzę - większość czasu warsztat w którym robię wszystko a wyjazdowo tylko montaż z zastrzeżeniem aby klient trzymał się z dala a robotę sobie oglądał jak odjeżdżam na fajrant. Niestety muszę odwiedzać hurtownie budowlane, tartaki, jakieś mieszalnie farb itp..... kontakt jednak znacznie ograniczam. Od poniedziałku spore zlecenie od miejscowego PSB "Mrówka" więc jak na razie głodowanie mnie ominie Nie wiem co w przyszłości czyli miesiące zimowe i początek następnego roku - mam nadzieję że wszystko się wyklaruje i będzie można spokojnie żyć. Na zegarki nie jeżdżę bo wszystko pozamykali - ostatnie turne po Niemczech miałem w lutym - prawie nic nie zostało jakieś niedobitki ale nie ma sensu wystawiać bo i tak mało kto kupuje Miejscowych giełd i wyjazdów na Niemcy bardzo mi brakuje (nie finansowo) tylko tego klimatu staroci, ludzi itp... Żona pracuje normalnie - szyje z Lnu na Niemcy głównie - teraz w zasadzie szyją same maseczki - zarówno na Niemcy dla stałego odbiorcy jak i na nasz rynek - nawet nasz urząd gminy zamówił I tak to sobie żyjemy - szału nie ma ale narzekać tez nie mogę Zdrowia wszystkim !!!