Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Lincoln Six Echo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    18927
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    105

Zawartość dodana przez Lincoln Six Echo

  1. To się tak mówi "słabi". Ale tam są piłkarze potężnych klubów: Reading, Wigan, Sorrento, Reims, Saint-Etienne, Sion... ;)
  2. Taki dzień... Że aż sięgnąłem po trochę "mojego" hip hopu...
  3. Jason Bateman, znany aktor.
  4. SnapInsta.to_AQPSz0ZyngwxVx_0BilTbPl4p7I3jA2scXLSCecBJ7LRLTu-ZkBaJ6GeLrBeCuLiuRbEFCTHckl1S6j3f34LPdqqHhxaykjFHviIyfE.mp4
  5. Mnie też jakoś "aż tak" nie przeszkadza - może trochę za bardzo się nakręciłem polemicznie. ;) Powiedzmy, że dalej mi się podoba, ale "ciut mniej". A Nirvanę właśnie z powodów, o których piszesz, najbardziej lubię na pierwszej płycie.
  6. Masz rację, przewrotność fanów to temat-rzeka — ale dla mnie kluczowe jest to, kiedy i jak zmienia się styl zespołu. Jasne, gdyby Deicide przez 30 lat grało wyłącznie wariacje "Blaspherereion", to dziś wiele osób krzyczałoby, że są nudni i odcinają kupony. Problem w tym, że ich ewolucja z Santollą nie była naturalnym rozwinięciem własnego języka, tylko gwałtownym skrętem w stronę stylistyki, która w ogóle nie wyrastała z fundamentów zespołu. Slayer nigdy nie przestał być Slayerem — niezależnie od tego, czy grali bardziej thrashująco, czy bardziej "groove’owo", "punkowo", czy jeszcze w nieco inną stronę. U Deicide z Santollą momentami brzmiało to tak, jakby ktoś włożył solówki z zupełnie innego albumu w środek ich utworów. I tu tkwi sedno: problem nie w samej zmianie, tylko w zmianie, która nie wynika z tożsamości zespołu. Deicide mogłoby ewoluować, być może nawet bardziej melodyjnie — ale gdyby to wynikało z ich własnego stylu, a nie z tego, że nagle trafia do nich gitarzysta z obcą estetyką. Santolla był genialny, tylko niekompatybilny. To jak - mówiąc żartem - Maybach w Le Mans — super, ale czy na pewno ok? ;) Więc jasne, stagnacja jest zła. Tylko że utrata tożsamości — jeszcze gorsza. A w przypadku Deicide z Santollą wyczuwalny był, IMO, tzw. lekki dysonans. Chociaż, jak już pisałem, jest to bez wątpienia, fenomenalny gitarzysta.
  7. Owszem. Podobno Zlatan jest umówiony na spotkanie z Pinim. Ale Lewy z kolei chce przede wszystkim zostać w Barcelonie (a zapewne jeszcze bardziej chce tego jego żona). I tu widziałbym jakąś, minimalną szansę. Na miejscu szefostwa AC MILAN zorganizowałbym "delegację wpływowych żon" , która spróbowałaby nakreślić Annie, jakież to wspaniałe perspektywy partycypowania w życiu modowo-lifestyle'owej megalopolis stworzyłaby przed nią przeprowadzka do Mediolanu (Prada, Armani, Zegna, Gucci, Versace, Dolce & Gabbana, Bottega Veneto, Valentino, Jil Sander, Moschino, Bulgari, Diesel i wiele innych). Gdyby ją się jakoś udało przekonać, to kto wie... Reasumując: zainteresowanie jest bardzo poważne, ja bym brał Lewego bez zastanowienia (byłby teraz idealny na środek ataku w ACM i na pewno zmasakrowałby Serie A), w duecie z Modrićem byłby to najwspanialszy "dom starców" ever - ale... dopóki Barca nie postanowi "spuścić" Roberta, szanse raczej nikłe (konieczna byłaby spora obniżka wynagrodzenia, im się w Barcelonie dobrze żyje, Lewy ma mnóstwo kasowych ofert, a jest jeszcze kwestia jego/żony marzeń o podbiciu USA...).
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.