Od razu trzeba było pisać, że jesteś fanatycznym kibicem Legii. Mimo, iż kilka razy wyraźnie pisałem, że nie jestem z Łodzi i nie jestem kibicem żadnej drużyny z naszej "ekstraklasy", siliłeś się na gimbusowe docinki na temat Widzewa, Ipswich, etc. - teraz z kolei pojawił się "wyrafinowany" docinek o "poziomie eksperckim" i subtelne klepania w kółko pętli o "kibicowaniu przed telewizorem" - jedno i drugie pełne takiej gracji, jak maniery Leśnodorskiego. "Poziom ekspercki"? Gdyby tu chodziło przede wszystkim o siłę gospodarek i finansów, to w czołówce futbolowych lig mielibyśmy ekstraklasy m.in. takich krajów, jak Chiny, Kanada, Australia, Katar, Bahrajn, Indie, Luksemburg i kilka podobnych. Mamy? Podpowiem: nie. Więc nie broń tak desperacko przegranej sprawy - to, że dokładasz swoje trzy grosze do tego, żeby Legia mogła płacić prawie piłkarzom krocie, UEFA kary i gaże prawnikom, nie daje Ci wyłącznego prawa do zabierania głosu na temat krajowej piłki. A mnie nie znasz, nie masz bladego pojęcia, gdzie, kiedy, jak długo chodziłem na mecze jako kibic, czy może przypadkiem nie grałem sam w piłkę na poziomie zawodnika, itd.