Drobna usterka, ujawniona latem, ale jakoś nie chciało mi się za to zabierać. Myślałem, że ten pocący się przewód odmy, to wina opaski zaciskowej albo po prostu przewodu tego cienkiego. Okazuje się jednak, że nasada od łączenia z odmą w przewodzie pomiędzy filtrem powietrza a turbosprężarką jest lekko pęknięta. Lekki wyciek na alternator, więc olać nie można. Ale puki co użyłem czarnego silikonu (3 zł). Jak zacznie znowu się pocić to trzeba będzie kupić nową. Pewnie na tym się skończy. Ale druciarstwa należy obowiązkowo po januszowemu spróbować. Również po januszowemu kupiłem olej, taki nie za drogi, taki nie za tani. Będzie wymiana w poniedziałek. Ale ze względów ekologicznych załatwię to w warsztacie. Przechodzę z 5W50 na 5W40, No bo co ja w rajdach ganiam? nigdy nie przekraczam 130 i 2 tys obrotów.