Jeden nóż taktyczny mam zawsze przy sobie w torbie, czasem sie przydaje jak trzeba butelki poodcinać w biedronce. A druhi mam w robocie, z w/w biedronki za grosze, ale ostatnio przydał się w dwóch sytuacjach. Raz jak zakuliśmy świra, i okazało się, że torebkę jego matki w przedpokoju się do kajdanek załapały, a drugi raz jak jeden nieszcześnik skoczył z 10 piętra (dziwne, bo mógł z 12-go) noni jak folią od ratowników go przykryłem to wiatr ją zabierał. Znalazłem paliki drewniane, podostrzyłem je właśnie nożem i mozna było poprzybijać dookoła nieszczęśnika. Tylko jakby ktoś ową sytuację wyrwał z kontekstu, to bh wyszło, że policjant ostrzy osikowy kołek i zaraz będzie...