Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Piotr Ratyński

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    9947
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    35

Zawartość dodana przez Piotr Ratyński

  1. Ogólnie tak, masz rację to jest pewnie to źródło różnicy, dodałbym jeszcze, że to co ja twierdzę dotyczy tylko zwykłych i zdrowych ludzi. Chorzy, sportowcy wyczynowi czy ekstremalni, osoby wykonujące prace wyczerpujące fizycznie itp. powinni jednak zwracać na swoje żywienie więcej uwagi niż ja, A ogólne badania okresowe warto robić zawsze, szczególnie gdy czas już nas posunął i mówi to ten, którego do lekarza musi ciągnąć para wołów.
  2. To jest nieprawda do napisałeś, tego nie podpowiada im organizm, a tylko jeden z jego elementów czyli mózg, a on bywa bardzo często oszukiwany i jest tendencyjny. Organizm bardzo szybko takiemu delikwentowi podpowiada, że nocne wyjadanie słodyczy nie jest dobre, bo zaczyna tyć i wystarczy tylko, że mózg przyjmie to do wiadomości, a potem tylko silna wola i po kłopocie. Sygnały organizmu są proste i oczywiste, tylko mózg musi je " czytać", tyję to znaczy, że powinienem mniej żreć, chudnę, to znaczy, że powianiem więcej jeść, a wyliczanki co ile i gdzie się zamienia, odkłada, wydala, ile ma kalorii czy jakiegoś indeksu, to jest własnie tylko oszukiwanie mózgu i motanie świadomości. Oczywiście, że trzeba mieć świadomość i do tego wolę silną, ale to jest moim zdaniem osiągalne dla każdego, a na pewno lepsze od stosowania się do prawd objawionych, które mogą ogólnie i być prawdziwe, ale w zastosowaniu szczególnym nie ma już takiej pewności.
  3. Coś w tym jest, tylko co to nawet stara Kwapiszewska nie wie.... Z każdym, mój organizm ma dokładnie gdzieś, co jest spalane pierwsze, co się odkłada i w jakiej postaci, a ja razem z nim. Mam ochotę zjeść pączka to go jem i tyle, a sprawdzanie w broszurce ile i co z tego paczka mi się spala, a ile odkłada, obrzydziłoby mi zwyczajnie jego jadzenie tak jak sprawdzanie ile kcal było mi dane pochłonąć przy tej operacji jedzenia pączka i tyle. Jem to co lubię bo to znaczy, że organizm nie ma nic przeciwko, dlatego jem z przyjemnością i za cholerę nie mam ochoty sobie tej przyjemności popsuć, przy pomocy stosowania się do jakiś prawd objawionych, które nie maja tak naprawdę żadnego znaczenia dla zdrowego człowieka. A jak człowiek jest chory, to powinien udać się do lekarza i stosować się do jego poleceń, a nie do jakiejś pisaniny szamanów od żywienia.
  4. Od setek tysięcy lat balans energetyczny to było zadanie organizmu i organizm robi to dalej, tyle tylko, że ludzie przestali "czytać" swój organizm, a wolą słuchać się tego co objawią im media masowe, im bardziej masowe tym lepiej. Pod warunkiem, że wiedze czerpiemy z tego co podpowiada nam organizm i życie, a nie broszurka propagandowa.
  5. Generalnie to trzeba wiedzieć, że te wszystkie kilogramy, które na nas "wiszą" to musieliśmy zjeść albo wypić, bo nic nie bierze się z nikąd. A w zasadzie to musieliśmy zjeść i wypić o wiele więcej, bo cześć z tego poszło na energetyczne zapotrzebowanie organizmu, a część zostało po prostu wydalone. A wtedy dopiero zaczniemy rozumieć o co tu biega...
  6. Czyli co, do ziemniaków na talerz dajemy 3 litry sosu i tłuszczu, czy jak bo nie rozumiem? Od jedzenia trzech posiłków dziennie w tym normalnych obiadów, czyli zupa, porcja ziemniaków z mięsem polana sosem czy tłuszczem i deser, nikt nie utył jeszcze. W każdym razie ci co im się zdaje, ze od tego utyli, to się okłamują i powinni sobie zapisywać na kartce wszystko co jedzą, a wieczorem sami się zdziwią...
  7. Wszystko zależy od tego co kto potrzebuje, gdy ktoś ma sporo swojego tłuszczu i jest przy tym mało aktywny fizycznie, to takie odżywianie się samymi ziemniakami na pewno by mu pomogło, ale jednak ja będę obstawał przy swoim, jeść najlepiej wszystko, tylko w odpowiednich ilościach...
  8. Pewnie idzie utuczyć się również samymi ziemniakami, chociaż na pewno jest trudno. Moja babcia w późnym wieku (tuż przed i po 90-tce) jadła już w zasadzie same ugotowane ziemniaki, bez żadnych dodatków i to sporo, a była jak to się kolokwialnie mówi "sucha". A badania krwi przeprowadzone w wieku 93 lat wykazały, że babcia miała wszystko w normie, żadnych niedoborów. No bo człowiek jest ogólnie niedoskonały, jak żyje jest niedoskonały bo może umrzeć, a jak umrze jest niedoskonały bo nie żyje.
  9. A co jest nie tak z tymi sosami i tłuszczem???
  10. Podobno, tyle że to są bzdury rozsiewane przez ekologistów mających na uwadze ochronę grzybów. Charakterystyczną cechą grzybów jest duża zawartość wody, od 80 do 90 %. Jednak sucha masa składa się głównie z białek. W skład wspomnianych białek wchodzą prawie wszystkie aminokwasy, w tym także egzogenne, które nie mogą być syntetyzowane w organizmie i muszą być dostarczane wraz z pożywieniem. To pozwala zaliczyć grzyby do bardzo ważnych produktów żywnościowych. Problem leży w tym, że większość tych białek jest trudno strawnych, ale ostatnie badania wskazują, że z tą trudno strawnością nie do końca jest tak jak uważano do tej pory. Węglowodany grzybów są lepiej przyswajane niż węglowodany roślin nasiennych. Jeśli mowa o tłuszczach, to wbrew pozorom jest ich w grzybach jadalnych całkiem sporo, bo 2-10%. Ich strawność jest wysoka i niemal nie różni się od strawności tłuszczów zwierzęcych.
  11. Taa... skąd tu czas znależć żeby pojechać na grzyby? No ale suszone to mam jeszcze z zeszłego roku.
  12. Jedne ryby saute, inne na głębokim tłuszczu, jeszcze inne w pełnej panierce, od wyboru do koloru, a miętus to specyficzna ryba, krewny dorsza, smaczny w każdej postaci, mnie najlepiej smakuje do smażenia opruszony lekko mąką podawany z dodatkiem papryki smażonej na boczku z cebulą. Nie będę tu wspominał o wątróbce miętusa, bo mi ślina cieknie na klawiaturę.
  13. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Chore tak, ale jak najbardziej normalne dla wielu zbierających. Na przykład sporo mnie znanych zbieraczy chodzi na gąski (zielonki, siwki) z grabkami "przekopując" nimi ściółkę, a grzyby wydobyte w ten sposób nie maja jeszcze normalnego koloru i wszystkie są prawie białe. Wszystkie, zarówno gąski, jak i muchomory, a zbierający pomimo że odróżnić wtedy trudno i tak grabią ściółkę, żeby samemu nazbierać a drugiemu nic nie zostawić. Jak dla mnie głupota totalna, ale każdy ma prawo do głupoty i nie trują się przecież zazwyczaj grzybiarze, którzy nie są pewni swojego zbioru, a własnie ci co są 100% pewni.
  14. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Ludzie nie trują się grzybami dlatego, że się znają , czy też nie znają na grzybach, a jedynie z pazerności i głupoty. Paradoksalnie ci co się na grzybach mniej znają, są bardziej ostrożni, w związku z czym mniej się mylą. Tak jak napisał Staruszek, grzybów naprawdę trujących jest niewiele i są one dość charakterystyczne, ale niektórzy pazerni zbieracze zbierają z chytrości grzyby tak małe (wykopują je czasem nawet nawet z pod ziemi), że wtedy bardzo łatwo o pomyłkę, nawet gdy ktoś jest wytrawnym znawcą, a wystarczy jeden mały trujący i po zawodach.
  15. Od zeszłego roku już nigdzie nie podlega ochronie.
  16. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Szmaciak gałęzisty, pychota szczególnie z jajkami.
  17. Dobrze że szmaciaka wykreślili z listy chronionych, a moim zdaniem najsmaczniejszy jest w jajecznicy, nadając jej niepowtarzalny smak.
  18. Ortoreksja, to jak się przesadza, tak małe dziecko to osobna sprawa i tu przesadzić się nie da w żadnym przypadku. Trzeba tylko pamiętać żeby w miarę dorastania dziecko było coraz bardziej przygotowywane do przejścia w objęcia normalnego świata, gdyż cale życie nie da się przeżyć pod parasolem mamy.
  19. Z tego co się orientuję, to nie ma takich danych opublikowanych przez firmę Lemania.
  20. A gdy przesadzamy nazywa się to ortoreksja. Nie powinien używać, a dlaczego? Tylko dlatego, ze obecnie ta przyprawa nie ma już nic wspólnego z lubczykiem ogrodowym? Ja używam i maggi rosnące w ogródku (częściej) i to w butelce, bo oba maja u mnie inne zastosowania. Przyprawa ta w butelce ma głównie za zadanie wzmocnienie smaków i nie ma w niej nic bardziej trującego niż w innych przyprawach, więc gdy jest potrzebne takie wzmocnienie to nie widzę przeciwwskazań.
  21. Sporo tych upiorów siedzi w lodówce. A to kalorie straszą, a to cholesterol, tudzież indeks glikemiczny, a na stole czai się jeszcze perfidna sól.., strach cokolwiek do ust włożyć. Kto chory niech się boi. ;-)
  22. Taa... A za co? Nie korzystam z usług lekarzy składowych, w ogóle mało korzystam z usług lekarzy, a jak już to płacę ze swojej kieszeni bo nie stać mnie na tracenie czasu w lecznicach NFZ. Tak,że niejeden bierny palacz struty przeze mnie na przystanku tramwajowym lub w innym publicznym miejscu leczy się za moje... :-D
  23. Jeżeli spowodowałem Pana zażenowanie, czyli zawstydzenie to przepraszam nie miałem tego zamiaru, ja swoich wypowiedzi się nie wstydzę, a wstydzić się za cudze nikt nie musi. Wspominanie w naszym kraju o przysiędze Hipokratesa i kosztach społecznych to raczej taki czarny humor jest. A palaczy jest mniej raczej systemowo i cenowo, a czy to szczęście to trudno powiedzieć biorąc pod uwagę, ze papierosy powodują zwiększone wydzielanie dopaminy i adrenaliny (żadne naukowe autorytety temu nie przeczą).
  24. Nie mam pojęcia ile osób pali w USA i ile z tego powodu umiera, ale mnie to zupełnie nie interesuje. Samo bierne palenie to jest pojęcia bardzo enigmatyczne, a stwierdzenie, że jakiś zgon spowodowany jest tym biernym paleniem i policzenie ile to takich zgonów wystąpiło to wkracza już w domenę jasnowidzenia lub jakiejś innej magii. A pojętnie zgon przedwczesny jest tak samo wartościowe jak pojecie zgon spóźniony i w zasadzie nie ma żadnej realności, oprócz statystyki, która to zależy bardzo od tego jakie dane początkowe weźmiemy pod uwagę, a to zaleczy głownie od tego kto i w jakim celu tą statystykę robi. Dla mnie to są zwyczajne pierdoły. :D To jest jakaś bzdura, przecież szybciej umarł to nie pobiera emerytury, budżet powinien się chyba cieszyć? Nigdzie nie znalazłem danych świadczących o jakimś lawinowym wzroście kosztów leczenia palaczy, poza tym palacz też płaci składki więc choremu palaczowi tak samo należy się leczenie jak każdemu choremu z innego powodu. Jeszcze tego brakuje, żeby rozdzielano przyczyny chorób na te właściwe i niewłaściwe, przecież prawie zawsze przyczyna zachorowanie w jakimś stopniu zależy od chorego. Palący maj a większe ryzyko od nie palących, ale to nie oznacza że nie palący nie mają takiego ryzyka i oni tez umierają na raka płuc, zawał, udar, powikłania po chorobach płuc, inne nowotwory itd. A tym czy czyjeś życie jest niskiej jakości to pozwólmy może ludziom decydować samym. Bawi mnie gdy widzę, że są ludzie którym się wydaje, że lepiej ode mnie wiedzą co jest dla mnie dobre, każdy ma prawo o swoim życiu decydować sam i spędzić je po swojemu, a poprawianie ludiom życia na siłę i staranie się żeby wszyscy byli tacy sami, to już było i nie wyszło... "Rezultaty" w tym kierunku są i bardzo dobrze gdy młodzi ludzie rezygnują z tego nałogu, ale coś za coś, za mojej młodości wystarczył papierosik, teraz trzeba co najmniej dopalacza, żeby imponować. Nie za bardzo mi to wygląda na jakiś sukces.
  25. Czy to można rozpatrywać w kategorii porażki? Hmm... Gdy wpadamy w jakikolwiek nałóg to wina raczej głupoty, ja zaczynałem palić w szkole podstawowej, szkoła średnia to był już nałóg, jako małolat to człowiek zbyt mądry nie jest, a jest do tego podatny na wpływ środowiska i tak to się przeważnie zaczyna. A czy palenie mi w czymkolwiek przeszkodziło w życiu? Nie zauważyłem. Tak jak kolega Paweł Bury słusznie zauważył powyżej, dużą rolę we wszystkim gra genetyka, jednemu coś zaszkodzi nawet w małej ilości innemu nie nawet końska dawka. Podobnie jest ze wszystkim, z jedzeniem również i dlatego tak prawdę mówiąc nie ma uniwersalnych porad co do uniknięcia tycia, gdyż każdy przypadek trzeba by rozpatrywać indywidualnie, są oczywiście jakieś prawdy ogólne, ale uniwersalne one właściwie nigdy nie są.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.