Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Piotr Ratyński

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    9947
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    35

Zawartość dodana przez Piotr Ratyński

  1. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Mnie najbardziej ubawił tekst, że Fornalik to jedyny Polak, który pojechał do Anglii stracić pracę.
  2. Kiedyś można go było kupić bez problemu w steżeniu jeżeli dobrze pamiętam 36% (dymiący) w każdym sklepie z chemikaliami, ale obecnie to faktycznie mogą być problemy z prywatnym zakupem, łatwiej pewnie kupić go na firmę...
  3. Gdy nie mamy doświadczenia, to z kwasem solnym trzeba ostrożnie, najlepiej go rozwodnic tak, żeby przestał "dymić". Trawienie trwa wtedy po prostu dużej, ale jest bezpieczniej. Masz do wytrawienia więcej koronek, więc najbezpieczniej spróbować najpierw na jednej...
  4. Taa... A w dziale KĄCIK ZEGARMISTRZOWSKI zapewne ich nie ma. Ale tutaj na pewno jest mniej takich co wiedzą jak walczyć, gdyby nie obowiązek moderatorki to w życiu bym tutaj nie zajrzał, bo Atlantiki zupełnie mnie nie interesują... Tokarka jest tu mało przydatna bo wiertło zawsze będzie zbaczać w kierunku materiału bardziej miękkiego, natomiast kwas solny "nie bierze" metali kolorowych, a ze stalą radzi sobie bardzo dobrze... Juz skaczę na PW
  5. Lepiej wytrawić kwasem solnym. MOD. Tylko nie rozumiem dlaczego takie pytanie w tym podforum i na dodatek w wątku o takim tytule.
  6. Czy zegarmistrze stosują jeszcze obecnie oliwy pochodzenia zwierzęcego i roślinnego?
  7. W drugim zdaniu jest tylko część prawdy. Są oczywiście metody polerowania, gdzie skrawanie nie zachodzi (chemiczne, elektrolityczne, ręczne gładzidłem agatowym itp.), ale podczas polerowania pastami polerskimi praktycznie mamy ubytek materiału, a wiec i skrawanie. Polerowanie pastami jest zaliczane do obróbek ściernych, a pasty do materiałów ściernych, podobnie jak pasty szlifierskie. Skrawanie wiórów wtedy zachodzi, jedynie wióry są o wiele drobniejsze niż przy szlifowaniu. W warunkach ekstremalnych, przy nieumiejętnym polerowaniu, można zauważyć nawet zmianę kształtu polerowanego przedmiotu, co na przykład często się zdarza po odebraniu koperty od galwanizera. Mistrzowskie umiejętności przy polerowaniu pastami, polegają na tym, żeby na finiszu polerowania nie było już ścierania materiału, a tylko samo wygładzanie, co można uzyskać dopiero gdy pasta nabiera koloru prawie czarnego, a nacisk zmniejszymy maksymalnie jak tylko to jest możliwe (można powiedzieć, ze narzędzie wtedy zaledwie głaszcze przedmiot).
  8. Jeszcze do niedawna (z mojej perspektywy) w naszych realiach były stosowane przede wszystkim palniki takie jak ten link, i dawały sobie radę ze wszystkim, ale obecnie to jest tego do wyboru i koloru...
  9. Oczywiście, że stosuje się, jednak w przypadku części mechanizmów rzadko, gdyż w tym przypadku lepsze jest dorobienie zepsutej części w całości nowej. Głównie stosuje się ten typ lutowania do kopert i tarcz. A palniki nie muszą być wcale takie mikroskopijne, jedynie płomień przez nie wytwarzany powinien być wielkością dostosowany do wielkości lutowanych detali. Złotnicy do wszystkich swoich prac stosują lutowanie twarde, a jakie filigranowe ozdóbki potrafię zrobić.
  10. Obecnie nikt (prawie nikt) samemu sobie mosiądzu nie odlewa, a kupić dokładnie takiego mosiądzu jak w cytacie, nie można. Najbardziej podobny jest mosiądz o symbolu M 70, zawierający 30 % cynku, albo M 63 zawierający 37 % cynku, jednak te kilka % różnicy jest istotne, szczególnie wtedy gdy chcemy ocenić czy dany zegar jest faktycznie z tego okresu na który wygląda.
  11. To nie do końca jest tak, są gatunki stali które należy hartować w wodzie i są gatunki stali które należy hartować w oleju, a jest to oczywiście związane z prędkością chłodzenia. Tyle że to już jest metalurgia taka bardziej fabryczna. Zegarmistrzostwo, a szczególnie to stare, miało do czynienia zaledwie z kilkoma gatunkami stali i hartowaniem w warunkach małego warsztatu, więc niektóre ogólne prawidła są tu naginane do tych warunków i do tego maja tu zastosowanie sposoby takie bardziej domowe. To taka podpowiedź...
  12. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Jeżeli podsumowanie pisze ktoś tendencyjny, uprzedzony i zgryźliwy to ono tak musi wyglądać. Gdyby je napisał ktoś lubiący grzyby wyglądało by ono tak: Reasumując wątek "grzybowy"-gdy masz zatwardzenie,jedz grzyby trujące,możesz też popić wódką..... A ktoś doświadczony w tym temacie dopisałby: ale lepiej zjeść suszone śliwki lub napić się naparu z liści senesu.
  13. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Fotografować to wolę wnuczkę, grzyby są do jedzenia przede wszystkim, chociaz samo grzybobranie to nie tylko zdobywanie pożywienia ale i znakomity relaks. Ja to powoli zaliczam się do rzeczywistych staruszków (dziadkiem jestem już od dawna), a z grzybów pewnie nigdy nie zrezygnuję. W tym roku jeszcze na grzybach nie byłem, nie licząc uzbieranej reklamówki "w biegu" podczas wyjazdu biznesowego, zwyczajnie brak czasu. No ale opieniek sobie nie podaruję, więc muszę się wreszcie wyrwać chociaż na parę godzin. Musiałbym go zobaczyć w naturze, ze zdjęciami grzybów jest podobnie jak ze zdjęciami zegarków, tylko można przypuszczać, pewności żadnej. Wygląda mi to na borowika ceglastoporego, który jest jadalny, ale osobiście nie miałem przyjemności. U nas z borowików o czerwonym trzonie, najczęściej trafia się borowika grubotrzonowego, kory jest niejadalny.
  14. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    No cóż, luźna kupa to jest obecnie coś, na co czekam z utęsknieniem... Jaka odpowiedzialność? Każdy ma swój rozum. Wódka wartości odżywczych tez nie ma, na dodatek smak ma paskudny w odróżnieniu od grzybów. Dzieciom i staruszkom tez jej nie zalecają. Nie dramatyzuj, byle za przeproszeniem sraczka to nie zatrucie, a porównanie z japońską rybą do bani.
  15. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Nie wiem gdzie to "wyczytałeś". Nie zaleca się spożywania grzybów przez dzieci i staruszków z powodu tego, że maja ogólnie niską wartość odżywczą i w ogóle zawierają niewiele składników potrzebnych organizmowi, a ze względu na bardzo duża przyswajalność przez grzybnie substancji chemicznych mogą zawierać substancje szkodliwe (typu metale ciężkie itp.) występujące na danym teranie. Czyli przyjmuje się że dzieciom i staruszkom grzyby do niczego nie są potrzebne, a mogą im zaszkodzić, że względu na niższa odporność, niż osobniki w sile wieku.
  16. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Stare i źle przechowywane, jadłem dlatego bo uważam, że im to niezbyt zaszkodziło, bardzo lubię grzyby, a innych nie było pod ręką. Jeżeli chodzi o trujące to w kolejności: olszówka - w mojej młodości była uznawana jako bardzo dobry grzyb jadalny i wszyscy ją jedli, nie znam przypadku otruciamuchomor czerwony - gdy byłem jeszcze bardzo młody i durny, starszy kolego przyniósł wiadomość, że muchomor czerwony powoduje halucynacje, zjedliśmy po trochu. jednak halucynacji raczej nie było, jedynie objawy gastryczne były nazwijmy to porażające (u lekarza jednak nie wylądowałem...)
  17. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Taa... Jadłem wszystkie dostepne grzyby możliwe do zjedzenia, również grzyby stare, źle przechowywane, źle serwowane i nawet niektóre te oznaczone jako trujące (olszówka i muchomor czerwony). Moje dzieci jak były małe i obecnie wnuczki jadły i jedzą grzyby, a cieszą się znakomitym zdrowiem. Prawda jest taka, że tak naprawdę śmiertelnie groźnych grzybów jest dosłownie kilka i ich rozpoznanie nie jest trudne. Ludzie nie znający się na grzybach trują śmiertelnie bardzo rzadko, ze względu na dużą ostrożność przy zbieraniu, najczęściej ofiarami są ludzie, którzy zjedli grzyby zebrane przez grzybiarzy, którzy dobrze znają śię na grzybach, ale są na tyle "pazerni", że grabią trawę i rozkopują ziemie biorąc nawet te najmłodsze grzyby, byle tylko "wydrzeć" jak najwięcej. No a właśnie te grzyby w początkowym stadium rozwoju są wszystkie bardzo podobne do siebie i tu jest dopiero trudno odróżnić grzyb jadalny od trującego. A wystarczy jeden malutki muchomorek sromotnikowy i cała rodzina do piachu...
  18. Piotr Ratyński

    GERLACH

    Doświadczenia poprzednich lat pokazują, ze zamknięcie tematu nie rozwiązuje sprawy (zawsze ktoś napisze nowy), najlepsza sytuacja jest wtedy gdy temat sam się wypali, ale niestety wszystko co dotyczy CW na tym forum samo nie da rady, prędzej czy później ktoś przypomni i jest to zupełnie bez znaczenia która strona. Jedynie można apelować...
  19. Piotr Ratyński

    GERLACH

    Niestety nie chyba ma możliwości, żeby w dyskusji o GG pominąć CW, więc posty o CW nie da sie zakwalifikować jako OT. Ale dyskusja niepotrzebnie przybiera formy flejmu, więc dobrze by było, żeby biorący udział w dyskusji jeszcze raz przemyśleli o czym tu można spokojnie podyskutować beż zadrażnień, których już tu było dosyć przez parę lat, a o czym już nie warto. A koledze jestemnowy przypominam, że tematem tego wątku jest firma Gerlach więc jest to dość szeroki temat, a jak się chce dowiedzieć coś konkretnego o zegarkach GG to lepiej niech poczyta stare recenzje albo niech napisze nowy temat dotyczący konkretnych zegarków, na pewno dostanie wtedy precyzyjne odpowiedzi i nie będzie musiał brać udziału w takim flejmie.
  20. Twardość użytkową uzyskujemy przy pomocy pełnego cyklu obróbki termicznej, czyli przez wygrzewanie, hartowanie i odpuszczanie, a odpuszczanie w zasadzie ma decydujący na nią wpływ. Twardość uzyskana przy pomocy samego hartowania jest bardzo wysoka, ale przydatna tylko w wyjątkowych sytuacjach, z powodu tego, że stal w tym stanie jest zbyt krucha.
  21. Dawna nazwa odpuszczania. Odpowiedz ze starej broszury...
  22. To te miękkie, bo specjalne gwoździe twarde są hartowane.
  23. Utwardzanie przez zgniot nie ma żadnego zastosowania do większości stali i w zasadzie tylko stal austenityczną można efektywnie tak utwardzić, czyli tylko niewielki procent wszystkich rodzajów stali.
  24. Piotr Ratyński

    GERLACH

    Ło jery... Już myślałem, że uda mi się popatrzeć na produkty Gerlacha bez pryzmatu CW, ale niestety nie da się (stale wracają), a pryzmat ten jest dla mnie jakiś taki koślawy i wypacza wszystko. A luneta to pochodzacy z francuskiego i niemieckiego synonim ramki. Są to zwyczajne spolszczenia obcojęzycznych wyrazów, a w środowisku (zegarmistrzowskim) w którym się obracam przyjęło się, że jak ramka nie obrotowa to się mówi na nią zwyczajnie ramka, a jak ramka obrotowa to częściej luneta albo bezel, chociaż mnie i to drażni, bo Polacy nie gęsi i ramka obrotowa brzmi jak dla mnie o wiele lepiej i jest bardziej jednoznaczne.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.