Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Piotr Ratyński

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    9947
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    35

Zawartość dodana przez Piotr Ratyński

  1. Moim zdaniem był to jakiś rodzaj radełka, ale jak to wyglądało w całości nie mam pojęcia. W warunkach warsztatu (domowego/zegarmistrzowskiego) można to wykonać na nabijarce, jednak wtedy tak estetycznie to nie wygada.
  2. Przykłady numeracji wykonanej w fabryce przez producenta zegarka... jakiego? Prosze was... (nie chce mi się kserować z książki, więc zdjęcia takie pierwsze z brzegu z internetu) Czy to jest ta sama czcionka i czy to jest bite w tym samym zakładzie? To samo i dodatkowo skaczące cyferki. Krój liter zupełnie inny cyferki skaczą. To jest numer wykonany w tym samym warsztacie co napis? Czemu w takim razie nie jest nabity tak równo jak on? Na pewno ten numer wykonał ten zam warsztat, który wykonał napis na kole naciągowym? Cyferki tańczce... Czy Ty sadzisz, że oni dostali ten milion zegarków od razu w tym samym dniu i wszystkie musiały być nabite na drugi dzień? Do tego nabijanie to nie było na pewno robione tylko w jednym miejscu i na dodatek było bardzo rozciągnięte w czasie. Gdy ja byłem w wojsku, to warsztaty rozbierały czołg na czyści pierwsze w niecałą godzinę, składały go w podobnym czasie. Znajdziesz warsztat cywilny, który w podobnym czasie upora się ze zwykłym samochodem osobowym? Jak myślisz, czy dla wojska to jest jakaś trudność powalać do służby zegarmistrzów i innych specjalistów? Numery te były nadawane w jakiej kolejności (wciaganie na ewidencje) dlatego oczywiście można je nazwać seryjnymi, ale z numerami seryjnymi zegarków nadawanych przez fabrykę, numery Dienstuhren nie miały nic wspólnego. Jeżeli chodzi o powiązanie tych numerów z czasem, to Niemcy maja w archiwach papiery na podstawie których można ustalić kto otrzymał zegarek z danym numerem i kiedy, a gdy takich żołnierzy było kilku, to bez problemu można ustalić przebieg służby takiego zegarka.
  3. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    To że najczęściej nam nie wychodzi to faktycznie przez narzekactwo ale i zawiść, czyli ogólnie coś co się nazywa polactwo. Tak jak w starym poniemieckim dowcipie: Anglik gdy zobaczy, że sąsiad wybudował lepszy dom od niego, robi wszystko, żeby wybudować taki sam. Niemiec gdy zobaczy, że sąsiad wybudował lepszy dom od niego, robi wszystko, żeby wybudować dwa razy lepszy od niego. Polak gdy zobaczy, że sąsiad wybudował lepszy dom od niego, robi wszystko, żeby... go podpalić. A umie szczekać po niemiecku? Bo jak nie to jest polski.
  4. Szkoła szkołą, a jak miały pasowane wałki zegary gdy wychodziły z fabryki? To co ja widziałem wyglądało podobnie jak tu: Czyli wałki były wkładane w otwory od góry i zanitowane na stałe. Tu się oczywiście zgadam w 100%, najważniejsza jest średnica drutu, tak jak przy ziębnikach frezowanych moduł zębów.
  5. Zębnik palcowy to jest taki ersatz normalnego trybu, warunki w jakich muszą pracować wałki zębnika są znacznie gorsze niż zębów trybu z powodu większego tarcia, dlatego materiał na wałki powinien być odpowiednio twardy, a najlepsza jest tu stal narzędziowa. Drut sprężynowy nadaje się po odpowiedniej obróbce cieplnej (hartowanie i niskie odpuszczanie). Zegarmistrze wywodzący się z okresu okresu słusznie minionego maja tendencje do stosowania materiałów zastępczych i nic dziwnego gdyż wtedy zdobycie odpowiednich materiałów było bardzo trudne. Wałki zazwyczaj są osadzone na wcisk i zanitowane, najlepiej przyjrzeć się jak to jest wykonane w oryginale i wykonać podobnie. Zdemontowanie latarki wykonujemy najlepiej na nabijarce używając do tego odpowiednich nabijaków. Wałki powinny być pasowane ciasno. Żeby wałki mogły się obraca, to powinny być osadzone w łożyskach, a nie są.
  6. Masz kiepskie mniemanie o wojsku (szczególnie niemieckim), jeżeli sądzisz, że odkręcenie dekla zegarka przekracza jego możliwości.
  7. Panie gdybyś pan widział niektóre bicia, szczególnie z okresu gdy Niemcy dostawali już w zupę, to nie posądzał byś nas o kłamstwo. Jest oczywiście taka możliwość, że armia komuś to zlecała, ale wybijanie numeru u producenta przed przyjeciem na ewidencję jest tu najmniej prawdopodobne.
  8. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Ale praca najemną się nie parasz.
  9. Producent nie ma zazwyczaj z tymi numerami nic wspólnego, były one nabijane już w armii (w polskim wojsku wykonywane były również elektropisem). Ordnung muss sein wiec dlaczego mają być dwa zegarki o takim samym numerze ewidencyjnym?
  10. Osobiście nie kojarzę zegarków Cronos, ale na zdjęciach wszystko wygląda OK. Mechanizm AS 1139 to znany wehrmachtswerk. Natomiast jak się ma numeracja ewidencyjna do czasu nie mam pojęcia. Są to numery ewidencyjne, czyli pod takim numerem zegarek został wpisany do ewidencji wojskowej.
  11. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    W praktyce wygląda to jeszcze gorzej, bo to japońskie radio jest robione w Chinach, amerykańskie spodnie są szyte w Chinach...................................... No a praca... hmm... praca najemna nie jest nikomu potrzebna, a jedynie środki do życia. Rzeczoną pracę najemną można ominąć na różne sposoby poczynając od wytwarzania czegokolwiek na własne konto, a na kradzieżach kończąc.
  12. Pamiątka a zegarek służbowy to nie to samo. Zegarki jako pamiątki dawano od zawsze w rożnych instytucjach, obdarowany miał je na własność, a zegarek nie musiał spełniać jakiś specjalnych technicznych wymagań. Natomiast zegarek służbowy (przydziałowy) musiał spełniać specjalne wymagania danej służby i jego właścicielem nie był ten kto go nosił, tylko instytucja która go przydzielała na czas służby. Pod pojęciem zegarek wojskowy (militarny) rozumiemy zegarek służbowy będący na stanie wojska. W książce jest to poplątane i pomylone, chyba że rzeczony Głowacki dostał na zakończenie służby swój zegarek przydziałowy na pamiątkę, jednak nic mi nie wiadomo, o takich praktykach w wojsku.
  13. Piotr Ratyński

    GERLACH

    Ilość, pomimo, że ceny mogą się różnić, ale zawsze są to niewielkie pieniądze.
  14. Piotr Ratyński

    GERLACH

    Dla Chińczyków to nie ma znaczenia, a Gerlachy tylko składają.
  15. Co znaczy oszukany? Dla sprzedającego zegar jest wart 1000,- zł, teraz tylko kwestia ile on jest warty dla Ciebie, a potem trzeba się potargować. Gdybyś kupił ten zegar za np. 100,- zł, to oszukałbyś sprzedającego?
  16. Jako zegarek - trudno będzie do niego dobrać pasek. Jako zegar - francuski zegar portalowy z drugiej połowy XIX w., wskazówki prawdopodobnie nieoryginalne.
  17. Pyt.:czym się różni wróbel i dlaczego? Odp.: tym, że ma dwie nogi a szczególnie lewą.
  18. No cóż, jest to na pewno jakiś postęp w nauce, a czy w żywieniu również, to na razie można tylko spekulować. Zobaczymy jak to będzie wyglądało za lat powiedzmy dwadzieścia...
  19. Czop mozna poddać obróbce termicznej czyli hartowaniu i delikatnemu odpuszczeniu (samo hartowanie robi czop zbyt kruchym), ale może nic to nie dać gdy element jest wykonany ze ztali "gwoździowej".
  20. A gdyby ktoś chciał sprawdzić czym się różnią Laterndluhr od "Laterndluhr" to zapraszam: http://andreewitch.at/laterndluhren.html
  21. Jeżeli ktoś myśli, że jakakolwiek metoda zabijania zwierząt rzeźnych nie jest brutalna, lub że jakiekolwiek zabijanie jest bardziej "humanitarne" od innego, to nie ma pojęcia o czym myśli, znaczy się nie widział takiego zabijania w realu. No a cierpienie rozumiane jako odczuwanie bólu to rzecz względna, nawet nie każdy osobnik tego samego gatunku odczuwa to tak samo, a porównywanie odczuć zwierząt do odczuć człowieka to zbyt daleko idące przypuszczenie. Prawdopodobnie zwierzę które otrzyma śmiertelną ranę od drapieżnika po chwili ma już wyłączoną tą cześć mózgu, która odpowiada za odbiór bodźców zewnętrznych (czyli i bólu), najprawdopodobniej jest też tak u zwierząt rzeźnych. Nie pisze tu tego żeby cokolwiek usprawiedliwiać, ale żeby poszukiwacze humanitarnych sposobów zabijania się choć trochę nad tym zastanowili. Jeżeli chodzi o ubój rytualny, to mam tu zdanie takie samo jak przedmówca, czyli że chodzi tu tylko i wyłącznie o kasę, a nie o dobro zwierząt.
  22. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Wędkarski raczej. Pyta się młody wędkarz starego jak on to robi, ze żona puszcza go tak często na ryby. Stary na to, że wieczorem chowa sprzęt w garażu, a rano odkrywa kołdrę, spogląda na nagą małżonkę i mówi: "ale wieloryb". Wywiązuje się kłótnia w wyniku której żona wygania go z domu, a on biegiem do garażu i jedzie na ryby. Młody oczywiście postanowił również zastosować ten sposób. Wieczorem zaniósł sprzęt do garażu, rano odkrył kołdrę, spojrzał na nagą żonę... i mruczy: "a pieprzyć te ryby".
  23. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Powiedzmy tak, trochę nałapałem, jednak w porównaniu z oczekiwaniami to jak zwykle..., żadnych rekordów... Ale, że nie tylko o to chodziło więc bywało rewelacyjnie. Również pozdrawiam.
  24. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Z tym braniem zaskrońca na ręce to bym nie przesadzał, gdyż te większe mają niemiły zwyczaj wydzielania w obronie płynu o baaardzo przykrym zapachu, który zabrudziwszy ręce nie daje się łatwo zmyć i ręce śmierdzą jak zdychający skunks nawet przez kilka dni. Bardzo mi miło, że ktoś zauważył... Z ryb wróciłem już w czwartek, ale dzisiaj dopiero odebrałem komputer, który korzystał z tego że łapałem równowagę psychiczną i się w tym czasie modernizował. Z tą równowagą psychiczna to może przesada, bo parafrazując poznańskie powiedzenie: "ten kto kij tonka nad jeziorem, ten ma szplina i coś z gorem". Myślałem, że ogarnę forum przez smart-fona, ale z powodu hulaszczego trybu życia, na wstępie pękła mi dotykowa szybka dzięki czemu pisanie stało się w zasadzie niemożliwe. Może ktoś wie jak to się dzieję, że tak "załatwiona" szybka nie padła, a tyko trochę działa, a trochę nie? Jak tylko skończę konfiguracje kompa, to postaram się nadrobić zaległości.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.