Dla mnie to co napisałeś to są tylko i wyłącznie urzędasowe normy, które tak naprawdę nie maja nic wspólnego z rzeczywistością bo ja tylko na podstawie spożycia mam takie doświadczenie: Znam smak i właściwości spożywcze takich oto rodzajów mleka prosto od krowy,po centryfudze, którą rolnik odciągnął z mleka domowe masełko,takie jak rolnik dawniej oddawał do mleczni (to z IXI)to co wychodziło z mleczarni i trafiało pod moje drzwi w butelkachto co obecnie można kupiłć w kartonikach i plastikowych butelkachZajmę się tu tylko tymi dwoma ostatnimi bo o przewadze tych poprzedzających to nie ma dyskusji. Mleko z mleczarni dostarczane pod moje drzwi w butelkach miało smak mleka krowiego, po zostawieniu na słońcu kwaśniało w ciągu jednego dnia, zmieniając się w pyszny napój o delikatnym kwaskowym smaku, z mleka już przekwaszonego (kilkudniowego) żona robiła pyszne sery topione.Mleko które obecnie można kupić w kartonikach i plastikowych butelkach smakuje jak woda z niewielkim dodatkiem mleka w proszku, skwasić je w zasadzie nie idzie, bo gdy je odstawimy, to po minimum tygodniu się wprawdzie zsiada, ale ma smak gorzki a nie kwaśny, natomiast próby zrobienia z niego sera nie udały się, bo prawdopodobnie tych składników z których powstaje ser, już tam nie ma.Dlatego w żaden sposób nie mogę uwierzyć, w to co napisałeś, że mleko obecnie nie jest inne od tego co było "drzewiej". A jeżeli chodzi o genetyczne zmiany żywności, to powiem tak, konsumentom one raczej nic nie polepszą a jedynie producentom, natomiast czy szkodzą to tak faktycznie dowiedzą się dopiero moje wnuki. Czyli mój stosunek do GMO jest taki bardziej ambiwalentny, z jednej strony mi [jeszcze] nie przeszkadza, ale z drugiej żywność mamy coraz gorszą...