Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Piotr Ratyński

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    9947
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    35

Zawartość dodana przez Piotr Ratyński

  1. A gdyby ktoś chciał sprawdzić czym się różnią Laterndluhr od "Laterndluhr" to zapraszam: http://andreewitch.at/laterndluhren.html
  2. Jeżeli ktoś myśli, że jakakolwiek metoda zabijania zwierząt rzeźnych nie jest brutalna, lub że jakiekolwiek zabijanie jest bardziej "humanitarne" od innego, to nie ma pojęcia o czym myśli, znaczy się nie widział takiego zabijania w realu. No a cierpienie rozumiane jako odczuwanie bólu to rzecz względna, nawet nie każdy osobnik tego samego gatunku odczuwa to tak samo, a porównywanie odczuć zwierząt do odczuć człowieka to zbyt daleko idące przypuszczenie. Prawdopodobnie zwierzę które otrzyma śmiertelną ranę od drapieżnika po chwili ma już wyłączoną tą cześć mózgu, która odpowiada za odbiór bodźców zewnętrznych (czyli i bólu), najprawdopodobniej jest też tak u zwierząt rzeźnych. Nie pisze tu tego żeby cokolwiek usprawiedliwiać, ale żeby poszukiwacze humanitarnych sposobów zabijania się choć trochę nad tym zastanowili. Jeżeli chodzi o ubój rytualny, to mam tu zdanie takie samo jak przedmówca, czyli że chodzi tu tylko i wyłącznie o kasę, a nie o dobro zwierząt.
  3. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Wędkarski raczej. Pyta się młody wędkarz starego jak on to robi, ze żona puszcza go tak często na ryby. Stary na to, że wieczorem chowa sprzęt w garażu, a rano odkrywa kołdrę, spogląda na nagą małżonkę i mówi: "ale wieloryb". Wywiązuje się kłótnia w wyniku której żona wygania go z domu, a on biegiem do garażu i jedzie na ryby. Młody oczywiście postanowił również zastosować ten sposób. Wieczorem zaniósł sprzęt do garażu, rano odkrył kołdrę, spojrzał na nagą żonę... i mruczy: "a pieprzyć te ryby".
  4. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Powiedzmy tak, trochę nałapałem, jednak w porównaniu z oczekiwaniami to jak zwykle..., żadnych rekordów... Ale, że nie tylko o to chodziło więc bywało rewelacyjnie. Również pozdrawiam.
  5. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Z tym braniem zaskrońca na ręce to bym nie przesadzał, gdyż te większe mają niemiły zwyczaj wydzielania w obronie płynu o baaardzo przykrym zapachu, który zabrudziwszy ręce nie daje się łatwo zmyć i ręce śmierdzą jak zdychający skunks nawet przez kilka dni. Bardzo mi miło, że ktoś zauważył... Z ryb wróciłem już w czwartek, ale dzisiaj dopiero odebrałem komputer, który korzystał z tego że łapałem równowagę psychiczną i się w tym czasie modernizował. Z tą równowagą psychiczna to może przesada, bo parafrazując poznańskie powiedzenie: "ten kto kij tonka nad jeziorem, ten ma szplina i coś z gorem". Myślałem, że ogarnę forum przez smart-fona, ale z powodu hulaszczego trybu życia, na wstępie pękła mi dotykowa szybka dzięki czemu pisanie stało się w zasadzie niemożliwe. Może ktoś wie jak to się dzieję, że tak "załatwiona" szybka nie padła, a tyko trochę działa, a trochę nie? Jak tylko skończę konfiguracje kompa, to postaram się nadrobić zaległości.
  6. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Jakiś kłuser bo szczupaki można tylko dwa. No chyba ze kupił.
  7. Mod. warning No panowie zajmijcie się omawianiem jedzenia zgodnie z tematem, a nie wzajemnym wyliczaniem cech charakteru poszczególnych dyskutantów, bo będę musiał sięgnąć do panelu moderatora.
  8. Polecam wspomnienie gen. Władysława Andersa pt. "BEZ OSTATNIEGO ROZDZIAŁU". Ciekawa lekcja historii napisana przez jednego z jej twórców, jakże inna od tego co mnie uczono w szkole.
  9. Dla mnie to co napisałeś to są tylko i wyłącznie urzędasowe normy, które tak naprawdę nie maja nic wspólnego z rzeczywistością bo ja tylko na podstawie spożycia mam takie doświadczenie: Znam smak i właściwości spożywcze takich oto rodzajów mleka prosto od krowy,po centryfudze, którą rolnik odciągnął z mleka domowe masełko,takie jak rolnik dawniej oddawał do mleczni (to z IXI)to co wychodziło z mleczarni i trafiało pod moje drzwi w butelkachto co obecnie można kupiłć w kartonikach i plastikowych butelkachZajmę się tu tylko tymi dwoma ostatnimi bo o przewadze tych poprzedzających to nie ma dyskusji. Mleko z mleczarni dostarczane pod moje drzwi w butelkach miało smak mleka krowiego, po zostawieniu na słońcu kwaśniało w ciągu jednego dnia, zmieniając się w pyszny napój o delikatnym kwaskowym smaku, z mleka już przekwaszonego (kilkudniowego) żona robiła pyszne sery topione.Mleko które obecnie można kupić w kartonikach i plastikowych butelkach smakuje jak woda z niewielkim dodatkiem mleka w proszku, skwasić je w zasadzie nie idzie, bo gdy je odstawimy, to po minimum tygodniu się wprawdzie zsiada, ale ma smak gorzki a nie kwaśny, natomiast próby zrobienia z niego sera nie udały się, bo prawdopodobnie tych składników z których powstaje ser, już tam nie ma.Dlatego w żaden sposób nie mogę uwierzyć, w to co napisałeś, że mleko obecnie nie jest inne od tego co było "drzewiej". A jeżeli chodzi o genetyczne zmiany żywności, to powiem tak, konsumentom one raczej nic nie polepszą a jedynie producentom, natomiast czy szkodzą to tak faktycznie dowiedzą się dopiero moje wnuki. Czyli mój stosunek do GMO jest taki bardziej ambiwalentny, z jednej strony mi [jeszcze] nie przeszkadza, ale z drugiej żywność mamy coraz gorszą...
  10. Niestety nie zgodzę się z Tobą w jednej i w drugiej sprawie. Mleko w butelkach było niestety inne niż teraz nie tylko w smaku, ale przede wszystkim w zawartości tłuszczu i białka, o wspomnianym IXI zamiast dzisiejszej chemii nie wspominając. Kwasiło się w każdym bądź razie bez problemu... Jabol (popularne tanie wino, dla niekumatych) choć robiony na szybko to był jednak winem, a obecnie mamy tzw. wino z zawartością wina. A Łunie nikt nie oskarża o zakaz, a wręcz odwrotnie, o to, że pozwoliła producentom na zbyt wiele, a że gorsze wypiera lepsze to wiadomo od zawsze. Żeby było jasne, byłem i jestem zwolennikiem przyłączenia Polski do Unii Europejskiej, ale niektóre wyczyny urzędasów łunijnych zupełnie mi się nie podobają, zresztą nie tylko mnie i nie tylko w Polakom.
  11. Widocznie proszek IXI był smaczniejszy od obecnych dodatków, bo smak mleka które przynosili mi w butelkach pod drzwi, śni mi się tylko czasami... A z tym Łunijnym dbaniem o czystość i zdrowie, to najczęściej przesada urzędasów podyktowana czyimiś partykularnymi interesami. Ja najbardziej polegam na swoim organizmie, a nie na tym co twierdzi urzędas, że według niego jest dla mnie lepiej. A smak szynki i innych wyrobów ze świni zrobionych przez zaprzyjaźnionego rzeźnika (przy moim współudziale) w warunkach urągających unijnym przepisom, jest przez mój organizm preferowany i nigdy z powodu spożywania tychże nie nabawiłem się choroby. Ja oczywiście rozumiem, że wielka produkcja nie może wyglądać i smakować tak jak w/w wymienione, ale niech chociaż jest podobna.
  12. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    No cóż, samokrytyka to nie jest najmocniejsza strona większosci kobiet.
  13. Piotr Ratyński

    Jak wyglądamy?!

    Przeniosłem tutaj: link
  14. Piotr Ratyński

    Jak wyglądamy?!

    No ja to już jestem prawie przekonany o tym, że jestem kosmitą, wystarczy spojrzęć na tą gębę:
  15. Jakbym nie miał pewności to bym napisał prawdopodobnie widziałem.
  16. Widziałem po 40,- zeta za kg. Nie no faktycznie, na pytanie: czy to jest w moim interesie, minister odpowiedział: oczywiście że to wszystko jest w moim interesie.
  17. Piotr Ratyński

    Jak wyglądamy?!

    To chyba jakieś drugie tarło, bo ja obserwowałem trące się szczupaki dużo wcześniej (tyle, że nie na Mazurach), no ale obecnie wszystko w przyrodzie się pląta i przesuwa, późna zima wczesne lato itp. anomalia, więc czemu nie...
  18. Piotr Ratyński

    Jak wyglądamy?!

    Taa... Prawie pól roku po tarle, a on ciągle głodnyyyy.
  19. Szynka po uwędzeniu przeze mnie straciła ok 40% wagi, a dzisiaj dowiedziałem się, że producent z szynki o wadze 1kg może zgodnie z prawem zrobić szynkę o wadze 3 kg. Noż k***a, a ja nie pamiętam który to wmawiał mi, że prawo w Polsce jest po to, żeby bronić interesu poszczególnego obywatela, czyli mojego...
  20. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Napisz może co tu jest co, bo rzeźby i wdzięki są ciekawe, ale anonimowe to ewentualnie tylko wdzięki...
  21. Czesi (i pewnie nie tylko oni) już od dawna majstrują takie "wierne kopie" wiedeńskich latarni, ale że naród skromny to żaden nie chce się przyznać do takich umiejętności. Obecnie kupienie oryginalnej latarni graniczy z cudem, ja w każdym bądź razie ostatni widziałem na własne oczy oryginalną latarnie jakieś 20 lat temu, a był to Brandl w bardzo kiepskim stanie.
  22. Piotr Ratyński

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Damian wyglądasz rewelacyjnie, tak jakbyś cofnął czas... A w ogóle fajny ten piknik.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.