To i ja poratuluję. Fajny. Nie jestem jednak przekonany do "przecienianych" uszu, bo ogranicza to mocno paskowe rewolucje, ale mimo to zegarek zacny. Pamiętam jak gdzieś z 12 lat temu zachorowałem na Orisa (nie pamiętam dokładnie nazwy, ale wiem że to był model dla F1 Williams), z karbonową tarczą. Jednak nie miałem jakoś odwagi wydać wtedy 525 funtów. Idiota byłem. Do tej pory tłukę się wałkiem do ciasta w głowę.