Od kilkunastu lat mieszkam w UK i mogę śmiało powiedzieć że "świadomośc zegarkowa" tutaj jest nieco większa niż w PL, jednak działa to w sposób słaby. Omega, TH, AP itd są markami rozpoznawalnymi na tyle że UK jest zalane podróbkami z Turcji i innych wakacyjnych destynacji. Nie raz widziałem zawodnika z "Rojal Ołkiem" czy innym "Sidłelerem" na nadgarstku, wsiadającego do swojego 10-letnigo Vauxhall'a Zafiry. Do autora wątku: a może tak po prostu wyłozyć pento na to kto i co sądzi o moim zegarku lub jak to czy tamto jest postrzegane przez ogół i nosić co Ci się podoba?