Oczka do otworów mogły paść podobnie jak korbki, bloczki i inne detale przedmiotem "rabunku" lub niezałożenia przy usługach różnych i innych. Niemniej zegar wygląda na na składany, a skrzynia na dostosowywaną do potrzeb. Wydaje mi się takie szyldziki dokręcane do tarczy były dość popularną reklamówką własnych prac na przełomie XIX/XX w. i nie ma w tym nic nadzwyczajnego (podobnie jak podpisywanie tarcz kieszonek przez zegarmistrzów z Warszawy , Lwowa i Krakowa...)
Nic ciekawego nie widzę.
Mam koncepcje, że zegarmistrzowi został werk (pochodzenia wiedeńskiego) , jakiś kawałek skrzyni, tarcza ... i na potrzeby "chudych" lat powstał zegar , być może całkiem porządnie chodzący przez dziesiątki lat ... i tyle.
Mnie się średnio podoba.