Ładnych parę lat temu miałem dokładnie taki sam problem . Kupiłem swój pierwszy zegar, jak zapewniano był na chodzie i w super stanie . Przyszedł pięknie zapakowany. Odpakowałem powiesiłem (sprzedający nawet napisał instrukcję jak go uruchomić) i ... poległem.
Szukałem odpowiedzi co mu dolega, nie trafiłem wtedy na FORUM... parę tygodni studiowałem materiały z internetu, kupiłem książkę A. Podwapińskiego, potem drugą. Przewertowałem, ale guzik to dało. W końcu po paru ładnych tygodniach trafiłem na zegarmistrza, takiego pasjonata, co w zasadzie prowadził zakład w lokalu wielkości mojej łazienki. Oprócz paru paru ręcznych narzędzi, wiedzy i wyczucia nie stać go było nawet na zakup tokarki. Wiedzę jednak zdobył jak należy, w starym stylu , czyli terminując u Mistrza , a raczej Mistrzyni zegarmistrzostwa. Znajomość i rozmowy, przyglądanie się jego pracy, wyjaśnianie podstawowych pojęć, zasad działania mechanizmów zegarowych , powtórnie sprawdzanie omówionych tematów w książce i w praktyce na moim nieszczęsnym zegarze (który wcześniej udało się jednak uruchomić ) doprowadziło powoli (po trzech latach) do chwili, że zdecydowałem się rozebrać i umyć mechanizm (wtedy w GRONALu). Po kilkunastu próbach złożyłem go na tyle prawidłowo, że zaczął "tykać". Trochę czasu minęło zanim zrozumiałem jak pracuje wychwyt , gdzie i kiedy przekazywany jest impuls, na jakiej powierzchni palety dlaczego taki kąt (choć nadal z tymi kątami to tak ), co to są czasy spoczynku i wiele innych rzeczy.
Wbrew pozorom dobra praca mechanizmu stała się rzeczą o wiele trudniejszą do osiągnięcia niż mi się wydawało na początku. Gdy uruchamiałem zegar wg "instrukcji" ważne było to tylko właściwe ułożenie zawieszki, wypoziomowanie i podniesienie wag oraz równy chód wahadła i regularne równe odgłosy pracy mechanizmu. Wiele lat kontaktu z moim znajomym, wejście na FORUM, wymiana informacji, poznanie wielu pasjonatów i zegarmistrzów ich bezcenna pomoc i rady pozwoliły na pewną swobodę poruszania się w temacie. Nadal uważam, że to co robię jest na poziomie "przedszkola", ale wiem mniej więcej czego i gdzie szukać, choć daleko jeszcze do pełni szczęścia...
Myślę, że jesteś na podobnym początkowym etapie i to jest bardzo fajny początek przygody z zegarami. Wszystko przed tobą, oprócz tego co koledzy tu podpowiadają, proponuję pogrzebać trochę w literaturze, w tych książkach dla uczniów (są informacje o nich na forum w temacie o książkach), poszukać kolegów z forum, spotkać się, pooglądać jak pracują nad mechanizmem i pogadać na temat usterek, ich objawów w pracy zegara oraz naprawy. Szczytem marzeń jest znalezienie dobrego zegarmistrza, który chciałby coś podpowiedzieć i pokazać. Nie da się moim zdaniem tego "wyczytać" z internetu. Tylko praktyka ... i godziny przesiedziane przy mechanizmach.
To tylko kilka takich luźnych moich uwag w temacie uruchamiania i konserwacji naszych zegarów.
Życzę powodzenia 😉 ✌️