Robert, wracając do balansu bieli, niestety znam osoby, które w poszukiwaniu idealnych kolorów przerobiły kilka aparatów, nietanich dodam, różnego rodzaju "color checkery", półprzezroczyste dekielki, szare karty itp., kilka programów do wołania RAW i konkluzja była następująca: Sony A7 mark III w połączeniu z Capture One Pro jako tako daje radę, a jak sobie dodatkowo "ukręcisz" własny profil przy użyciu "kolorczekera", to jesteś prawie w domu Pytanie, co to są naturalne kolory. Jedni chcą to, co widzą własnymi oczyma na żywo, jeszcze inni - naturalne kolory skóry, bez żółtej, zielonej, czy fioletowej tinty, jeszcze inni to, co zatrzymali w pamięci z wycieczki na "szynszyle", czy do San Escobar - najczęściej wyidealizowane i wysaturowane do granic dobrego smaku. I tu pojawia się pytanie, czy zależy nam na kolorach naturalnych, czy idealnie odwzorowanych, rzeczywistych dla danego oświetlenia w momencie naciśnięcia spustu migawki. Jeśli to pierwsze, to praktycznie każdy w miarę nowy aparat robiący w RAW i jakakolwiek wołarka surowych plików sobie z tym poradzi. Jeżeli o to drugie, to mamy większy problem. Fakt jest taki, że uzyskanie wiernie odwzorowanej kolorystyki jest bardzo ciężkie i nie kończy się na zrobieniu zdjęcia. Kalibracja monitora, dodajmy, że najlepiej szerokogamutowego, będzie dopiero połową sukcesu. Jeśli drukujesz zdjęcia, to niezbędna będzie skalibrowana do danego nośnika drukarka, albo godny zaufania lab, ale o to dość ciężko. Dopiero wtedy możesz z zadowoleniem spojrzeć na wydruk, ale tylko do czasu aż kolory zaczną blaknąć. A cała ta zabawa z kolorami i tak "psu na budę", bo jak puścisz zdjęcie w obieg (przecież w końcu zdjęć nie robimy tylko dla siebie), to i tak najprawdopodobniej będą oglądane na kompletnie "rozjechanych" monitorach. Kiedyś wybieraliśmy z moją narzeczoną kolor farby do sypialni, zdalnie, przez telefon. Na obu kompach otwarta paleta barw na stronie jakiegoś marketu. Ja mówię, że ten szaro-zielony jest całkiem ok, a ona pyta, czy chodzi mi o ten wypłowiały różowy - a mówiliśmy o tym samym kolorze farby Największy problem pojawia się natomiast, kiedy mamy w kadrze źródła światła o różnych temperaturach, a chcemy aby nie było tego widać na zdjęciu. I tu z pomocą nam spieszy najlepsza moim zdaniem metoda, czyli: najlepszym sposobem na WB jest BW Mały hint na koniec, jeśli pracujesz w Lightroomie. Bardzo fajnie sprawdza się, oprócz klasycznych suwaków od WB, narzędzie "split toning". Ustawiasz sobie saturację w światłach i cieniach na 10% i wtedy osobno dla świateł i cieni możesz sobie regulować kolor. Czasem z tego korzystam, daje całkiem ciekawe efekty.