Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Recommended Posts

Godzinę temu, tomking napisał:

Jacy kandydaci? Godni obecnego piastującego najważniejsze stanowisko?

 

Dwa vintage Seiko. Jeden rówieśnik, a drugi prawdziwy rarytasik złoty z początku lat 60 ;) Co do drugiego to wiadomo - zależy od okazji, natomiast drugi jest mocnym kandydatem ze względu na swoją ponadczasowość. Pozwolę sobie japoński offtop zrobić teraz :

 

 

103949283_1344170705776097_4417516672043943920_o.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podtrzymam przez chwilę... mam dwa Seiko Presage i co by nie mówić... po prostu bardzo dobre czasomierze! 👍

 

Wracając szybko do amerykańsko-szwajcarskiego Hamiltona to zaczynam się przyzwyczajać i powoli przekonywać do 38 mm Khaki Fielda. Niebawem będzie w nowej odsłonie gdy założę nowe zamówione paski i wtedy się zobaczy...

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, tomking napisał:

To być może kwestia przyzwyczajenia, ale każde zerknięcie na tarczę wiąże się z tym, że skupiam mimowolnie wzrok na odbiciu w tarczy, a dopiero na odczycie godziny. W pomieszczeniu jest imo gorzej. W ciągu dnia poza pomieszczeniem w miarę ok. Wszystko zależy od warunków i kąta nachylenia podczas odczytu.

Jeśli chodzi o średnicę zegarka to optymalna dla mnie jest ~40 mm. Dopiero minęły dwa dni i już miałem wątpliwości że popełniłem błąd gdy kupiłem 38 mm, ale ten gabaryt ma jedną ogromną zaletę dla tych co nie muszą i wręcz nie chcą czuć ciężaru na ręce. Jest bardzo wygodny i wtapia się po prostu w nadgarstek.

A luma jest dość szybko wygaszająca jak w typowym wojaku.

 

Mam 18,5 cm w nadgarstku (i to w miarę płaskim), a w zasadzie po ostatnich nocno-lodówkowych wycieczkach, to chyba już z 19cm i 38mm w KFM jest w sam raz :) Może to z uwagi na długie uszy, ale nosi mi się go jak 40mm. To jeden z moich wygodniejszych zegarków. BTW, właśnie założyłem GW-9400 od Casio - to dopiero jest kartofel po tym maluszku ;)

 

Luma u mnie jest fatalna i o ile w KF Auto ze srebrną tarcza jest nawet ok, to w KFM (zielony) luma jest chyba tylko po to, żeby producent mógł napisać, że jest. Nie ma żadnej wartości użytkowej ;) Do braku AR się przyzwyczaiłem, chociaż nie narzekałbym, gdyby była jakaś powłoka antyrefleksyjna, bo MZ nie ma żadnej.

Edited by clusca

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, clusca napisał:

 

Mam 18,5 cm w nadgarstku (i to w miarę płaskim), a w zasadzie po ostatnich nocno-lodówkowych wycieczkach, to chyba już z 19cm i 38mm w KFM jest w sam raz :) Może to z uwagi na długie uszy, ale nosi mi się go jak 40mm. To jeden z moich wygodniejszych zegarków. BTW, właśnie założyłem GW-9400 od Casio - to dopiero jest kartofel po tym maluszku ;)

 

Luma u mnie jest fatalna i o ile w KF Auto ze srebrną tarcza jest nawet ok, to w KFM (zielony) luma jest chyba tylko po to, żeby producent mógł napisać, że jest. Nie ma żadnej wartości użytkowej ;) Do braku AR się przyzwyczaiłem, chociaż nie narzekałbym, gdyby była jakaś powłoka antyrefleksyjna, bo MZ nie ma żadnej.

 

Aż tak zła luma? Tak jak mówiłem, u mnie, zaskakująco dobrze i około 5 normalnie czytam....

 

Czyżby aż tak różniły się egzemplarze ? PS: tak wiem, że to inny model Twój i mój, ale nadal

Edited by Vonziej

Share this post


Link to post
Share on other sites

@clusca mamy tyle samo w obwodzie... nadgarstka. Dla mnie 38 mm KF jest faktycznie mały i słabo wyczuwalny, ale jak na codzień noszę Seiko Presage o średnicy 40,5 i grubości ponad 12 mm to gdy zakładam H70455133 to jest słabo wyczuwalny. Z jednej strony zaleta z innej...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Super fota, super zegarka.


Leszek

Time is on my side, yes it is. (Rolling Stones)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Vonziej napisał:

 

Aż tak zła luma? Tak jak mówiłem, u mnie, zaskakująco dobrze i około 5 normalnie czytam....

 

Czyżby aż tak różniły się egzemplarze ? PS: tak wiem, że to inny model Twój i mój, ale nadal

 

Nie śpię z zegarkiem, ba, nawet nie koło zegarka, więc ciężko mi się odnieść do tej 5 rano. Poza tym ta pora to dla mnie jakaś abstrakcja, jeżeli chodzi o wstawanie, częściej się wtedy kładę, niż wstaję ;) Natomiast jak wybieram się na wieczorny spacer ze swoim czworonogiem, to zazwyczaj zabieram latarkę, którą czasem dla zabawy "naładuję" lumę w zegarku, który akurat mam na nadgarstku. Kiedy wracam do domu, po lumie w zielonym Hamiltonie nie ma śladu. No może w zupełnych ciemnościach coś tam by było widać, ale raczej symbolicznie. Za to zaskoczony byłem, że w tym modelu, który posiadam, wskazówka sekundowa również świeci... i to cała :)

 

12 minut temu, tomking napisał:

@clusca mamy tyle samo w obwodzie... nadgarstka. Dla mnie 38 mm KF jest faktycznie mały i słabo wyczuwalny, ale jak na codzień noszę Seiko Presage o średnicy 40,5 i grubości ponad 12 mm to gdy zakładam H70455133 to jest słabo wyczuwalny. Z jednej strony zaleta z innej...

 

Sam się zaskakuję tym, co teraz napiszę, ale wolę kiedy jest za mały niż za duży... oczywiście zegarek ;) Aktualnie jestem na etapie poszukiwań idealnego, dla mnie oczywiście, czasomierza, który może nie sprawi, że zostanę jednozegarkowcem, ale przynajmniej przyczyni się do tego, że będę używał tego samego zegarka co najmniej trzy dni z rzędu ;)

Edited by clusca

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ideałem byłby Hamilton Murph, ale w rozmiarze 40mm, z AR, jaki ma Orient Star WZ0071DJ lub Citizen GTS :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli klasyczny, a nawet ośmielę się o określenie vitage zegarek 40 mm z jak rozumiem przyzwoitym AR. Nawet nie wiesz jak to bliskie i moim poszukiwaniom... dlatego mam dwa Seiko Presage.
Jest coś takiego w ogóle do zdobycia? Czy to tylko niekończąca gonitwa za króliczkiem, którego nie ma?

Share this post


Link to post
Share on other sites

W klimatach vintage to będzie Geckota E-01 (36,5mm), Smiths Everest (36mm  i 40mm), Baltic Aquascaphe (39mm), Christopher Ward C65 Vintage MK II (38mm), Tudor Black Bay 36 ... jest tego trochę ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki, ale wymieniłeś głównie takie maluszki poniżej 40 mm. Tylko SE jest w wersji 40.
Może coś więcej w bądź co bądź uniwersalnym rozmiarze czyli 40 mm

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie chciałbym ciągnąć offtopu, ale chyba znalazłem coś, co mogłoby mi pasować :) http://deklawatches.com - duże możliwości konfiguracji zegarka mogą mu nadać bardzo indywidualny charakter, ja upatrzyłem sobie pilota 40mm w utwardzanej kopercie (6steel), wskazówki termicznie barwione, luma old radium. mechanik, WR 100m, szafir z wewnętrznym AR . Tylko nie mogę na forum nic znaleźć na ich temat niestety.

 

@cordi7, ten Krzysiek mi się podoba od dłuższego czasu, mam C65 Tridenta i bardzo go lubię.

 

Kurcze, coś czuję, że gonię króliczka, który nie istnieje ;) A nawet jak istnieje, to bez kompromisów z mojej strony, cena będzie będzie horrendalna.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@tomking Rolexa Date Just ma 36 mm, Day Date tez 36mm i nikt nie nazwie ich niemeskimi ;)

 Ok, ja wole mniejsze zegarki, mam 18 - 18,5 cm nadgarstek i 36 - 40 mm to moj idealny rozmiar.

Rozmiar ogolnie to jedno a jak sie zegarek nosi to drugie, Explorer 1 ma 39mm a Black Bay 36 - jak sama nazwa mowi 36mm:

 

n19u7k37xn821.jpg

 

Az tak szokujacej roznicy nie ma, prawda? Jakos tych 3mm roznicy nie widac.

 

Jak patrzylem na Hamiego to albo Khaki Field manual 38mm albo Khaki Field Auto w wersji 38mm badz 40mm.

Zerknij na Orion Hellcat, 39mm, klimat vintage - tylko drogo wychodzi bo dodac trzeba clo i podatek: https://orionwatch.com/hellcat

 

 

@clusca ja na tego Krzyska zerkam tez od dawna, zeby wkladali mechanizm COSC od Sandhursta (ta sama koperta) do niego to bym bral, zwlaszcza ze raptem 100EUR roznicy miedzy nimi.

Dla mnie to mocno niedoceniany model CW - taki Oyster Perpetual by Krzysiek, super uniwersalny zegarek w rewelacyjnym rozmiarze, pieknej kopercie, czytelny, elegancki, paskolubny.

 

 

A zeby nie bylo offtopu - z Hamiltona piekny jak dla mnie jest Pioneer Pilot w meskim rozmiarze 36mm, ktory z racji plaskiej koperty fajnie wygada i na wiekszych nadgarstkach:

 

Hamilton-Pilot-Pioneer-Review-by-WatchGe

 

Dla mnie jedna z ciekawszych propozycji w ofercie, zgadzam sie tez ze stwierdzeniem, ktore juz padlo wczesniej - Murph w kopercie 40mm bylby cudny.

 

 

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po cichu liczę jeszcze na nowy wypust Vratislavii - Architekt II z czarną tarczą. Szkoda, że nie stanęło na wzorze z białym crosshairem.

 

A na razie, to - jak się nie ma, co się lubi, to się nosi, co się ma ;)

 

20200728_103000-800px.thumb.jpg.92c45793ce061f75bdb37964eaea505b.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Głupi byłem, że sprzedałem, ale dla mnie on wygląda lepiej od Murpha (oldskulowo piaskowana koperta!) i świetnie się nosił. 42mm to trochę dużo dla niektórych, ale to zawsze subiektywne odczucie - przy moim 18,5 cm w nadgarstku Pioneer leżał dobrze, mimo że na zdjęciu sprawia wrażenie, jakby wystawał poza nadgarstek. Trochę bryła jak BB41, ale zgrabniej się układa na ręku... Plus ręczne nakręcanie, na sprawdzonej ETA 2801-2.

 

Pioneer19.jpg


Leszek

Time is on my side, yes it is. (Rolling Stones)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pionieera udało mi się sprowadzić z USA i pomimo, że musiałem słono dopłacić w UC, nie żałuję ani jednej wydanej na ten zegarek złotówki.

MZ też jest ciekawszy od Murpha, ale to w zasadzie są inne zegarki, bardziej się uzupełniają, niż substytuują (jest w ogóle takie słowo) ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hammy w samo gorące południe. Nogi na stole dla ekspresji chęci do pracy dzisiaj :) IMG_20200728_120132.jpg

Wysłane z mojego LYA-L29 przy użyciu Tapatalka

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   1 member

  • Similar Content

    • By cxax
      Szukam zegarka automatycznego na bransolecie, na co dzień do biura. Do koszuli i marynarki, ale również do bardziej sportowego stroju.
       
      Wstępnie wybrałem 3 modele:
      1. CERTINA DS-1 Vintage Powermatic Big Date

       
      2. TISSOT Gentleman Powermatic Silicium Black

       
      3. HAMILTON Jazzmaster Day Date Automatic (ewentualnie wersja z samym datownikiem, bez dnia)

       
      W rezerwie trzymam jeszcze modele:
      - CERTINA DS-8 Powermatic
      - HAMILTON Khaki Field King Automatic - fajny, wolę bardziej minimalistyczną tarczę.
      - HAMILTON Khaki Aviation Pilot Day Date - chyba trochę za duży.
       
      Mój obwód nadgarstka to jakieś 17,5cm. Co wybrać? Czy są między nimi jakieś istotne różnice czy też brać ten, który bardziej się podoba?
       
       
    • By korngoldo
      Witam wszystkich,
       
      chciałbym dowiedzieć się coś o tym zegarku:
       

       
      Mam wątpliwość co do firmy Kurfurst, o której jest mało online. Znalazłem właściwie identyczne chronografy marek Buren, Vantage i Oriosa. Wszystkie zasilane mechanizmem Valjoux 7733.
       
      BUREN:


      VANTAGE:

       
      ORIOSA:

       
      Istnieje też bardzo podobny, choć już nie identyczny model Hamiltona Ref. 7723 (Valjoux 7730).
       

       
      Doszukałem się silnych powiązań Hamiltona z Buren i Vantage, mianowicie pod tymi logotypami Hamilton przez pewien czas produkował zegarki na amerykański rynek (m.in. można poczytać o tym tu: https://pl.qaz.wiki/wiki/Hamilton_Watch_Company). Faktycznie, jak widać powyżej, Buren i Vantage mają na tarczy mile, w przeciwieństwie do kilometrów w wypadku Oriosa i Kurfurst. Co więcej, Hamilton flitrował też z Oriosa, które podobno było też wcześniej związane z Buren - nawet wypuścił taki oto model:
       

       
      Nie znalazłem jednak żadnych związków Hamiltona (ani też żadnej z pozostałych marek) z Kurfurst. Mimo oczywistych podobieństw tych wszystkich tarcz. 
      Chciałbym więc dowiedzieć się czegoś więcej o całej tej linii chronografów i jak wpisuje się w nią mój Kurfurst. Zauważyłem, że logotyp jest krzywy - to też daje do myślenia, czy napewno to jest w ogóle marka zegarków, czy może tylko jakaś firma dystrybucyjna? 

      Z góry dziękuję za odpowiedzi i zainteresowanie,
      Pozdrawiam
    • By tatzerker
      Witam
       
      Zamienię zegarek Hamilton Khaki King Automatic na Khaki FieldMechanical koniecznie w kolorze czarnym.
      zegarek posiadam od około 6 miesięcy, posiadam oryginalne pudełka, papiery i dowód zakupu. Zegarek posiada normalne ślady użytkowania, nosze go na pasku, oryginalna bransoleta jest w stanie idealnym, nigdy nie noszona.
      Zegarek jest na bardzo dobrym chodzie, noszony na zmianę z SARB017.
    • Guest fidelio
      By Guest fidelio
      Kilka dni z Hamiltonem Khaki Aviation Pilot Pioneer Mechanical (ref.: H76419531) za mną, więc czas na krótkie podsumowanie, a w zasadzie na recenzję tego zegarka. Recenzowany zegarek to współczesna wersja modelu W10, a więc zegarka dostarczanego przez Hamiltona na potrzeby wojska (ściślej na potrzeby RAF-u), w latach 1973-1976.
       

       

       
       
       
      Cieszę się, że Hamilton postanowił być wierny oryginałowi, także gdy chodzi o wielkość recenzowanego zegarka. I od razu pewne wyjaśnienie. Bardzo często w informacjach dotyczących tego konkretnego modelu podaje się, że jego wymiary to 33 x 36 mm (taką informację można znaleźć także na oficjalnej stronie Hamiltona). Zazwyczaj, kiedy podawane są dwa wymiary dotyczące wielkości koperty, to jeden z nich oznacza średnicę koperty a drugi jej wysokość, czy też inaczej, wymiar „od ucha do ucha”. No więc pierwszy rzut oka na wymiary i myśl …, że to w zasadzie zegarek damski, którym nie warto sobie w ogóle zaprzątać głowę. Spieszę wobec tego wyjaśnić, że średnica koperty tego zegarka ma 36 mm, zaś wymiar „od ucha do ucha” to 42 mm. Nadal oczywiście niewiele, ale bez wątpienia nie są to wymiary zegarka damskiego. Oczywiście można zapytać, skąd w tak licznych informacjach dotyczących tego zegarka owe 33 mm?
       
      Otóż taki wymiar faktycznie jest, bo jak przystawić suwmiarkę do zegarka i objąć nią kopertę między godzinami „6” a „12”, to …faktycznie otrzymujemy owe 33 mm. Nikt jednak w zasadzie nie informuje, co to za wymiar i stąd faktycznie może powstać mylne wrażenie dotyczące wielkości tego zegarka. Reasumując, podawany wymiar 33 x 36 mm odnosi się tylko i wyłącznie do wielkości koperty.
       
       
       
       
       
      1.
       
      Zegarek dotarł do mnie w standardowym pudełku Hamiltona, zapakowanym w biały kartonik. W zasadzie nic takiego, nad czym można by dłużej się rozwodzić. Ot czarne kartonowe pudełko, skrywające niewielką skrzyneczkę z umieszczonym w niej zegarkiem. W pudełku dodatkowa przegródka, w której umieszczono podbitą kartę oraz dość grubą książeczkę.
       
       

       
      2.
       
      Jak już ustaliliśmy sobie na wstępie, wymiary koperty tego zegarka to 33 x 36 mm, zaś wymiar od „ucha do ucha” to 42 mm. Grubość zegarka to 10 mm (razem z dość wyraźnie wystającym ponad kopertę szkłem mineralnym z podwójnym antyrefleksem), a więc niewiele. Tu zwracam uwagę na to, że w niektórych recenzjach znajdziecie informację, że grubość recenzowanego zegarka to 12 mm, co nie jest jednak prawdą. Dzięki tym wymiarom i mimo dość mocno wypukłego szkła, wystającego wyraźnie ponad kopertę, zegarek nie sprawia wrażenia ciężkiego oraz nieproporcjonalnego. Wymiar między uszami to standardowe 18 mm (wedle mojej najlepszej wiedzy w modelu W10 było to 19 mm), dzięki czemu nie będzie problemu z ewentualną wymianą oryginalnego paska na inny, gdyby komuś przyszła na to ochota.
       
      Koperta o beczkowatym kształcie (tonneau), w całości szczotkowana, z bardzo krótkimi uszami. Do jakości szczotkowania, biorąc w szczególności pod uwagę cenę, jaką trzeba za ten zegarek zapłacić, nie mam żadnych uwag. Warto zwrócić uwagę na to, że szczotkowanie na bocznych powierzchniach koperty jest pionowe. Szczotkowanie jest wyraźnie zaakcentowane, zaś brak powierzchni polerowanych na wysoki połysk uznać należy za zabieg celowy, zmierzający do podkreślenia zarówno rodowodu jak i przeznaczenia tego zegarka. W przypadku pierwowzoru, przeznaczonego dla wojska chodziło przecież o to, aby koperta nie powodowała refleksów świetlnych. Górna krawędź koperty jest delikatnie fazowana (fazowanie to zwęża się, im bliżej końca uszu), przy czym również to fazowanie jest szczotkowane.

       

       
      Dekielek pełny, mocowany do koperty na cztery śruby. Środkowa cześć dekielka również jest szczotkowana. Boki dekielka są polerowane na wysoki połysk. Na dekielku zestaw podstawowych informacji, obejmujących m. in. dane dotyczące producenta, kraj pochodzenia oraz wodoszczelność.
       

       
      Niewielka koronka została umieszczona na godzinie 3ciej. Operowanie nią, z powodu jej wymiarów nie należy do najłatwiejszych, jednak uważam, że zastosowanie w tym przypadku większej koronki zaburzyłoby ogólne proporcje zegarka. Koronka jest karbowana oraz logowana i pracuje bardzo gładko. Parametr wodoszczelności to (za producentem): 10 bar (100 m) /145 psi (328 ft), przy czym koronka nie jest zakręcana. Dla porównania, wodoszczelność innego modelu Hamiltona z linii Khaki, bardzo cenionego Khaki Field Mechanical, to 50 m.
       

       
      3.
       
      Bez wątpienia najbardziej charakterystycznym elementem recenzowanego zegarka jest tarcza. Wprawne oko dostrzeże przy tym pewne różnice w porównaniu z modelem W10. I tak, nie mamy charakterystycznej dla modelu W10 strzałki, która znajdowała się nad godziną 6tą. Nowy model ma w tym miejscy napis MECHANICAL, informujący o rodzaju zastosowanego naciągu (mechaniczny naciąg – ETA 2750, oznaczony przez Hamiltona Cal-649, stosowany był także w modelu W10). Próbowałem dociec, z jakich powodów tak wierna reedycja nie ma tej bardzo charakterystycznej strzałki? I znalazłem filmik, na którym CEO Hamiltona tłumaczy, że ta strzałka pozostaje pod ochroną prawną i jest znakiem zastrzeżonym, do którego prawa aktualnie przysługują Królowej Brytyjskiej. Stąd też w nowym modelu brak tej strzałki, co w mojej ocenie może być wynikiem tego, że albo Hamilton w ogóle nie zwracał się z prośbą o możliwość skorzystania z tego znaku w nowym modelu albo taka prośba spotkała się z odmową. W mojej ocenie szkoda trochę, że tak charakterystyczny element nie znalazł się na tarczy nowego modelu, choć osobiście nie traktuję tego jako wady, skoro sam zegarek spodobał mi się zanim dowiedziałem się o istnieniu modelu W10.
       
      Dalej łatwo wyłapać, że model W10, pod godziną 12tą i pod nazwą producenta, miał na tarczy literę T w okręgu. Nie znajdziemy tego elementu w recenzowanym modelu. Zastosowanie tego oznaczenia w modelu W10 wynikało po prostu z tego, że używano w nim trytu, którego nie znajdziemy w nowej wersji.
       
      Tak jak w modelu W10, tak i w recenzowanym zegarku napis HAMILTON, znajdujący się pod godziną 12tą oraz pod trójkątem wypełnionym substancją luminescencyjną, został naniesiony na tarczę kursywą.
       
      Tarcza w modelu W10 była czarna i gładka. I tu ujawnia się największa różnica, bo choć tarcza w nowym modelu nadal jest czarna, to jednak nie jest ona gładka. Próbowałem oddać to na zdjęciach, bo faktura tarczy nowego modelu naprawdę może się podobać. Tarcza jest chropowata, ziarnista, piaskowana. Bardzo podobną tarczę spotkałem wcześniej w Swordfishu od ZELOSA. Bez wątpienia taka tarcza nadaje nowemu modelowi charakteru i jest tym elementem, który jako pierwszy zwraca na siebie uwagę. Jeśli chodzi o zestaw wskazówek, to jest on analogiczny z tym, jaki znamy z modelu W10. Wskazówki są proste ( w typie sword hands) i ostro zakończone, przy czym ta godzinowa jest delikatnie poszerzana. Wskazówka godzinowa oraz minutowa zostały wypełnione substancją luminescencyjną. Odczyt godziny jest bezproblemowy. Zegarek nie zawiera komplikacji datownika i tu mamy kolejną analogię z modelem W10. Podziałka minutowa w zasadzie identyczna z tą, jaką znajdziemy w modelu W10, w typie railroad, przy czym co piąta minuta jest dodatkowo zaakcentowana (w przypadku minut 5, 10, 20, 25, 35, 40, 50 oraz 55 są to kropki wypełnione substancją luminescencyjną, zaś w przypadku minut 15, 30, 45 oraz 60 są to prostokąty, również wypełnione substancją luminescencyjną). Godziny – za wyjątkiem godziny 12tej oznaczone są białymi cyframi arabskimi. Dodatkowo, na godzinie 6 tej (po obu stronach prostokąta, który odznacza tą godzinę) napis SWISS MADE (w modelu W10 był to tylko napis SWISS – co ciekawe, w modelu W10 napis ten znajdował się poniżej podziałki minutowej, która w związku z tym była delikatnie odsunięta od zewnętrznej krawędzi tarczy). Całość prosta, pasująca do charakteru zegarka i biorąc pod uwagę półkę cenową, wykonana całkiem starannie. 
       

       

       

       
      Luma w kolorze żółtym, przywodząca na myśl zegarki vintage. Niestety nie dotarłem do informacji, z których wynikałoby, jaka konkretnie substancja luminescencyjna została tu zastosowana. Możemy być pewni, że Hamilton nie zdecydował się, tak jak w przypadku modelu W10, na zastosowanie trytu. Spieszę więc donieść, że w przypadku recenzowanego modelu nie mamy do czynienia z jakością świecenia typową dla diverów od Seiko czy Citizena. Po naświetleniu zegarek oczywiście świeci, jednak nie jest to intensywne świecenie. Do tego świeci stosunkowo krótko. Muszę jednak przyznać, że w ogóle mi to nie przeszkadza, bo tą drobną niedogodność bez wątpienia niweluje wielkiej urody tarcza, z jej ziarnistą fakturą.
       

       
      4.
       
      W zegarku zastosowano werk, który Hamilton oznacza jako H-50. To w zasadzie zmodyfikowana manualna ETA 2801-2, w której obniżono częstotliwość pracy (21 600 bhp – z taką częstotliwością pracowała ETA 2750 stosowana w modelu W10), osiągając w ten sposób wydłużoną do 80 h rezerwę chodu. Wskazówka sekundowa nie „płynie” może tak, jak w zegarkach, w których stosuje się werki pracujące z wyższą częstotliwością, jednak w mojej ocenie, 80 h rezerwy chodu jest wystarczająca rekompensata. Zegarek jest łożyskowany na 17 kamieniach. Werk bez komplikacji daty, a wyciągnięcie koronki od razu blokuje pracę mechanizmu (werk z funkcją „stop sekundy”). Dość proste pomiary wykazały odchyłkę na poziomie -1 - +1s/24h, więc nie mam żadnych powodów do narzekania. Taki sam werk znajdziemy np. we wspomnianym przeze mnie wcześniej modelu Khaki Field Mechanical (mam tu oczywiście na myśli jego ostatnią odsłonę).
       
      5.
       
      Recenzowany zegarek to wersja na skórzanym pasku nato. Jest jeszcze wersja na pasku nylonowym (oznaczenie Hamiltona H76419531). Klamra (logowana) oraz sprzączki są szczotkowane. Sam pasek jest w mojej ocenie dobrej jakości. Jest raczej cienki, więc nie podnosi za bardzo koperty zegarka, a do tego jest również miękki, więc bardzo dobrze się układa. Mam wszelako pewną uwagę. Pasek jest dość długi i w związku z tym przydałoby się, aby sprzączka, która podtrzymuje pasek po jego zapięciu (mam tu na myśli tą, która znajduje się bliżej koperty zegarka) miała pewien zakres regulacji. Brak tej regulacji powoduje, że pasek po zapięciu na końcowe dziurki i po przejściu na drugą stronę trochę za bardzo odstaje. To oczywiście uwaga kogoś, kto ma nadgarstek mniejszy niż przeciętny, bo osoby z większym nadgarstkiem nie będą tego odczuwać.
       

       

       

       
      6.
       
      Recenzowany zegarek to bez wątpienia bardzo ciekawa propozycja dla kogoś, kto poszukuje zegarka w typie „pilot”, nawiązującego do modelu dostarczanego siłom wojskom lotniczym, a do tego chce pójść w kierunku zegarków wyglądających inaczej niż klasyczne fliegery z okresu II Wojny Światowej. Warto wspomnieć raz jeszcze o tym, że w tym przypadku mamy do czynienia z dość wierną reedycją historycznego modelu, przy czym ta wierność dla jednych (jak ja) będzie dużą zaletą, a dla innych niekoniecznie. Hamilton zdecydował się bowiem na odwzorowanie także wymiarów modelu W10, a to oznacza, że jak na dzisiejsze standardy, mamy do czynienia z zegarkiem relatywnie niedużym, co widać także na tych zdjęciach, na których zegarek ten jest zestawiony z innymi niewielkimi zegarkami z mojej kolekcji,  także z Moonwatchem. Ja oczywiście cieszę się, że są tacy producenci jak Hamilton czy Longines (mam tu na myśli model Conquest Heritage, który produkowany jest także w klasycznym rozmiarze – średnica koperty 35 mm, szkło hesalitowe), którzy sięgając po historyczne modele, tworząc ich współczesne wersje nie silą się na „pompowanie” wymiarów, celując przy okazji w tą grupę klientów, którzy lubią małe zegarki czy też tak jak ja, ze względów fizjologicznych, są na takie zegarki skazani. Na plus zaliczam mechanizm, który zapewnia dającą komfort 80h rezerwę chodu, pracuje z taką samą częstotliwością, z jaką pracował werk w modelu W10 i jest bardzo dobrze wyregulowany.
       
      Mam wszelako pewne zastrzeżenie, będące przysłowiową „łyżką dziegciu w beczce miodu”. Szkło. Jak już wspomniałem, w recenzowanym modelu zastosowano wypukłe szkło mineralne z antyrefleksem. Rozumiem, że Hamilton chciał stworzyć możliwie wierną reedycję modelu W10 i zastosował szło mocno wystające ponad kopertę zegarka. Nie rozumiem jednak do końca, dlaczego nie zastosował szkła hesalitowego, jakie znajdziemy w oryginale? Takie szło ma swoje wady (zdecydowanie większa podatność na zarysowanie), ale i zalety (większa odporność na uderzenie, możliwość samodzielnego usunięcia niewielkich zarysowań czy wreszcie pewien specyficzny klimat, typowy dla zegarków vintage, wynikający ze sposobu, w jaki światło „pracuje” z tego typu szkłami). Rozumiem, że zastosowanie wypukłego szkła szafirowego mogłoby podnieść cenę tego zegarka. Uważam jednak, że skoro Hamilton w cenie poniżej 2 000 zł jest w stanie zaoferować zegarek z linii Khaki ze szkłem szafirowym – po raz kolejny wspomnę tutaj model Khaki Field Mechanical, to rodzi się we mnie pytanie, czy w cenie zbliżonej do 3 000 zł (z takim wydatkiem trzeba się liczyć przy okazji zakupu recenzowanego modelu) nie można jednak było zaoferować zegarka z wypukłym szkłem szafirowym? A jeśli nie, to dlaczego Hamilton nie zdecydował się na przygotowanie zarówno wersji ze szkłem hesalitowym, dla purystów i wersji właśnie ze szkłem szafirowym? Na podobny krok, przy okazji modelu Conquest Heritage zdecydował się Longines (wersja tego zegarka o średnicy koperty 40 mm wyposażona została w szkło szafirowe, a wersja o średnicy 35 mm znajdziemy szkło hesalitowe). Czy zastosowane w recenzowanym modelu szkło mineralne jest złe? Obiektywnie pewnie nie, bo w końcu daje ono większą niż w przypadku szkła hesalitowego odporność na zarysowanie (tak po prawdzie, nie udało mi się zarysować do tej pory żadnego szkła mineralnego). Takie szkło nie tworzy jednak takiego klimatu, jak szło hesalitowe, kiedy to właśnie ten klimat jest tym, co mocno wyróżnia zegarki vintage czy też osadzone w tej stylistyce. Z drugiej zaś strony szkło mineralne nie zapewnia ono takiego poziomu ochrony, co szkło szafirowe. Jako osoba zainteresowana tym konkretnym modelem, pewnie chciałbym mieć możliwość wyboru wersji, a tak mamy tylko model ze szkłem mineralnym.
       
      Tyle więc w temacie Hamiltona Khaki Aviation Pilot Pioneer Mechanical (ref.: H76419531). Czy polecam ten zegarek? Czy ma on szansę zostać ze mną na dłużej? Mimo pewnych wątpliwości opisanych powyżej, odpowiedź na oba te pytanie jest twierdząca. Zdecydowanie.
       
      Zdjęcia moje (za wyjątkiem zdjęć modelu W10 - ściągnięte z netu oraz zdjęcia, na którym model W10 jest w towarzystwie nowej wersji - też z netu).
       
      Jak zwykle zapraszam do komentowania, dyskusji, uwag. Rafał 
       
       
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.