Na polecenie AK&AK wrzucam zbiorek żony (choć zbiorek to bardziej u mnie, bo u niej to można już niemal o kolekcji mówić, biorąc pod uwagę hegemonię pewnej grzechoczącej marki ). W każdym razie zegarków ma więcej niż ja, natomiast sobie mogę przypisać większość zasług poszukiwawczo-sponsoringowych. Licytowałem kiedyś żółtego Rebela od Swatcha i odpuściłem przy śmiesznej kwocie, bo był brudny. Licytacja się skończyła, zegarek poszedł, a ja zorientowałem się, że akurat ten cholerny model jest praktycznie nie do kupienia. Od tamtej pory poluję na drania, ale bezskutecznie.