loco50, rozczuliła mnie Twoja pochwalna reakcja. Jak gdybyś uradował się, że po latach obrabiania batonów postanowiłem w końcu przerzucić się na piczki, jak P.B. przykazał. Wczoraj i dziś aura jakoś mi się nie widziała pod niego. Spryskałem tylko papierek i wrzuciłem na półkę w szafie. Rano wchodzę do garderoby, a tu wita mnie zapach GGA. Po jakimś czasie nieznacznie łagodnieje i to jest chyba dobry trop z tym aparatem. Wwąchałem się przed chwilą w ten papier i faktycznie - tak pachniał zapakowany w futerał Zenit mojego ojca. Mój pierwszy kontakt z GGA to było "Wow, smar, warsztat i inne takie. Super, ale nosić bym tego nie chciał.". Drugie podejście (znowu tylko ręka) to już sympatia, która skończyła się jak widać. A dziś na łapach nowe mini-nabytki (odlewki po 10 ml). Cartier Declaration Parfum i Amouage Sunshine. Oba na plus - hrabianka-małżonka potwierdza. Carrot, Guilty Absolute dla pań wydaje sie być całkiem fajnym zapachem. Owoce na jesień - ciemne, soczyste - jeżyny i inne leśne cuda. Jeśli znasz Lalique Amethyst, to to jest dokładnie ten sam klimat, choć wydaje się mieć więcej świeżości (to akurat uważam za jego zaletę). A jak nie znasz, to GGA - nie tylko damskie - sprawdzisz w pierwszej lepszej sieciówce. I błagam, nie spamujcie tymi konkursami. Akurat Ciebie z jakiegoś powodu nie chcę dodawać do listy ignorowanych.