A mnie żona nazywa wariatem jak w sobotnie popołudnie zasiadam i pucuję swoje zegareczki flanelowymi ściereczkami i robię to długo i namiętnie bez względu czy jest to zegarek za kilkaset złotych czy za kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy złotych. Ale cóż, mnie to uspokaja, relaksuje i daje cholerną satysfakcję . Faktem jest, że ludzie są zbieraczami, leży to w naszej naturze. Jedni zbierają chaotycznie różne, często niepotrzebne, rzeczy i nie przywiązują do nich uwagi. Inni skupiają się na jednym czy dwóch tematach, jednocześnie zgłębiając wiedzę na dany temat (literatura fachowa, fora tematyczne itp.) i to jest pasja (bez względu czy jest oznaką prymitywizmu, jak napisał @Zeno czy wynika z innych atawistycznych pobudek), która każdemu normalnemu człowiekowi jest potrzebna do funkcjonowania. Każdy potrzebuje odskoczni od codzienności i od tzw prozy życia. Dla jednego są to podróże, dla drugiego samochody, dla nas (w większości) to zegarki. Rada, aby nie kupować rzeczy (zegarków) na które nas nie stać hmm... słuszna, ale niech pierwszy żuci kamieniem ten z was, który nie wspomógł się "jakimiś" dodatkowymi środkami aby posiąść tę "perełkę" będącą prawdziwą ozdobą kolekcji . Pasjonaci zbierają dla siebie nie na pokaz jak tzw "współczesne młode wilki", o których pisał @dziadek i bez względu czy nasze kolekcje, składające się z kliku, kilkunastu czy kilkudziesięciu zegarków (moja przekroczyła już 30), są swoistą inwestycją na przyszłość czy mają stanowić jedynie pamiątkę po dziadku, to są dla nas!!! Problem, który opisał @Ruger to klasyczna fobia i temat dla specjalisty. Dzisiaj dotyczy rzeczy (zwłaszcza tych z górnej półki - co może mieć różne podłoże) ale jutro może dotyczyć np. własnego zdrowia lub relacji z bliskimi. Myślę, że warto sięgnąć po poradę do fachowca i coś z tym zrobić, bo na dłuższą metę nie da się tak funkcjonować.