Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zeno

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1591
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Zeno

  1. Zeno

    Certina Powermatic

    10% rabat pozwoli na dogłębny przegląd u zegarmistrza i zaproszenie dziewczyny na obiad Podoba mi się Twoje podejście - dzięki takim jak Ty mogę korzystać z okazji, dawać zarobić zaprzyjaźnionemu zegarmistrzowi i chodzić z dziewczynami na randki! Nie zmieniaj się: bądź twardy i z zasadami
  2. Zeno

    Certina Powermatic

    Smary zastygły... Daj spokój, nie bądź świętszy od papieża. Poproś o rabat i kupuj.
  3. Ja Ci wierzę. Twój pierwszy post - https://zegarkiclub.pl/forum/topic/111130-broń-palna-strzelanie-i-nie-tylko/page/109/?tab=comments#comment-3031151 - był całkiem niewinny, w rodzaju "napiszę coś lekko kontrowersyjnego". A później poniosła Cię dyskusja - powtórzę to po raz trzeci - a Twoje poglądy się zradykalizowały. Poza tym niekoniecznie jesteś w błędzie, tylko kontekst jest niewłaściwy (nawet pisałem, że "Lekceważyć boczny zapłon to można po wielu latach strzelania, a nie podczas doradzania nowicjuszowi"). Nie ma się co kłócić Nie - miałem być "elitą" - zamiast TT mieliliśmy Tantale. No i Goździki... ...więc mam prawo się wypowiadać
  4. To ja przepraszam. Nie chciałem Cie urazić: w tym samym zdaniu, w którym użyłem określenia "wiatrówkowiec" - i to zupełnie bezosobowo - siebie określiłem jako "snajpera z 25 ACP". Wrzuć proszę na wakacyjny luz. Co do CZ 75B - nie uważam, że ma jakiekolwiek wady. Dla mnie niemal wszystkie pistolety 9 mm są nudne, a CZ 75B jest jednym z najnudniejszych reprezentantów tego kalibru (choć palma pierwszeństwa oczywiście należy się Glockowi). Są równie poprawne co piwo Tyskie... i - dla mnie - równie bez wyrazu. Tyskie ma wielu fanów, Tyskie nada się do wszystkiego, Tyskie czasami pijam, ale zimą wolę portera, a latem radlera. Kwestia gustu, niekoniecznie dobrego... Musiałeś dawno z S&W Victory strzelać 1/ Pisanie o krótkiej drodze spustu S&W Victory to żart? S&W Victory może nie ma spustu jak Glock, ale nie wiele lepszy od CZ 75 i gorszy niż w wielu nowszych giwerach. Niektóre 22 są zresztą bijnikowe. 2/ Jako żart muszę też traktować fragment o niemożności prawidłowego zapięcia clamshella - geometria chwytu i wszystkie manipulatory są w S&W Victory takie, jak w pistoletach służbowych. Poza tym negujesz kaliber, a nie model pistoletu, a są przecież odpowiedniki "dziewiątek" w bocznym zapłonie, a imię ich Legion: CZ Kadet, M9/22, P22Q, etc... 3/ Podobnie jako żart muszę odebrać pisanie o takich tematach jak punkt przełamania czy reset - nawet Glocki poszczególnych generacji się tym różnią, a nawyki zdobyte na służbowym CZ 75 do niczego nie przydadzą Ci się w służbowym xDM, nie wspominając o prywatnym Bodyguardzie do samoobrony. Tu jednak nie chodzi o nieścisłości techniczne, tylko o inne aspekty związane ze strzelectwem i nabojami bocznego zapłonu. O to, że nie każdy strzelec musi "zapinać clamshella": niektórzy będą strzelać sportowo, inni - używać broni gdzie "clamshella" nie ma jak "zapiąć". O to, że boczny zapłon uczy zdrowych nawyków: celowania chociażby. O to, że boczny zapłon umożliwia trening kilkukrotnie intensywniejszy: ile razy można strzelić "dziewiątką" z półkilogramowego Glocka 43 podczas treningu, zanim nadgarstek nie spuchnie? O to, że 22lr daje doświadczenie potrzebne do swobodnego obcowania z bronią: amunicja 22lr jest 3 razy tańsza od 9mm Para (i 4 razy tańsza od 9 mm Browning) więc zakup S&W Victory (~2000 zł) zwróci się po około 3000 strzałów, czyli po 15 - niezbyt intensywnych - treningach. Po trzech miesiącach strzelania. Ale najważniejsze jest bezpieczeństwo moje i moich towarzyszy na strzelnicy. Lepiej, żeby nowicjusz nauczył się strzelania na bocznym zapłonie, żeby nauczył się cierpliwości, żeby szanował wystrzelone pociski, żeby umiał liczyć do pięciu, żeby nauczył się w bezpieczny sposób usuwać zacięcia... niż żeby przyszedł na strzelnicę w poszukiwaniu mitycznej szmocy. Korpo-szczur odstresowujący się w 3 minuty wystrzeleniem 4 magazynków z 8-calowego M16 w zamkniętej strzelnicy; pseudo-kowboj nie potrafiący załadować magazynka pompki; adept 3guna z workiem wadliwej elaborki; fan filmów akcji z rozklekotanym rewolwerem 357. Ich wszystkich łączy jedno - brak treningu na bocznym zapłonie. I o to mam do Ciebie największą pretensję - że namawiasz do złego. Powtórzę z wcześniejszego postu: nie mam wątpliwości, że masz duże doświadczenie, ale przyznaj, że dyskusja Cię nieco poniosła i przesadziłeś. Albo nie przyznawaj - nie mam ambicji "wygrywania w internety". Powiedzmy, że masz nieortodoksyjne podejście do szkolenia strzeleckiego Żeby nie było wątpliwości: tak jak wielu z mojego pokolenia uczyłem strzelać się w wojsku i przez pierwszych kilka lat nie widziałem bocznego zapłonu na oczy
  5. To nie jest PPK, to jest Beretta 950. W "Dr. No" każą Bondowi oddać Berettę i używać Walthera PPK 7,65 mm, argumentując, że to najlepszy ówczesny (1958 rok) pistolet. Niestety, nie wiadomo, jaką Berettę Ian Fleming miał na myśli. Co prawda według legendy pracował w wywiadzie, ale rzadko się wspomina, że na stanowisku Miss Moneypenny Na broni się nie znał. Teoretycznie Bond powinien używać Beretty modello 1950, kalibru 6.35 mm (takiej jak na obrazku). Pojawia się ona zresztą w innych filmach z Bondem jako "eastern egg". W powieści jednak kilkukrotnie wspominane jest, że miała ona "rękojeść szkieletową" i repetował ją zamkiem. Tymczasem 950 jest bardzo interesującą bronią: nie dość, że ma uchylną lufę (więc nie trzeba manipulować zamkiem), to w dodatku sprężyny powrotne znajdują się pod okładkami chwytu (więc nie można ich zdjąć i zrobić "skeleton grip"). Pozostaje więc antyczna Beretta 418 z 1920 roku, w kalibrze 6.35 (broń dużo gorsza niż 950) albo Beretta 34 w kalibrze 9mm Corto. Ta ostatnia pokazana jest w filmie "Dr No" podczas sceny pożegnania z bronią. Najzabawniejsze, że Beretta 34 to pistolet... lepszy od Walthera PPK Wbrew pozorom Beretta 950 jest bronią dość celną. Ma fajny spust (lepszy niż w PPK), całkiem zacne przyrządy celownicze (dla mnie lepsze niż w PPK) i odrzut/podrzut jak boczny zapłon (lepszy/mniejszy niż w PPK). Ma jednak krótszą (gorszą) lufę. Na 25 metrów można każdym pociskiem trafić "w czarne", czyli cel wielkości klatki piersiowej. Z kilku metrów - na takim dystansie powinno się jej używać - można celować w oko. Na 50 metrów - a takie dystanse są wspominane w książkach o Bondzie - na pewno da radę strzelać i trafiać. No, ale to trzeba być Jamesem Bondem albo Jerrym Miculkiem. Problemem na takich odległościach jest skuteczność. Dobre trafienie 6,35 z 50 metrów może być śmiertelne. Ale na 50 metrach trudno dobrze trafić niezależnie od tego jak jesteś dobry, bo techniczny rozrzut to jakieś 10 cm. Lepszą amunicją jest 9 mm Corto . 7,65 mm (czyli 32 ACP) jest najgorszym rozwiązaniem: nie ma ani wdzięku 6,35 (czyli 25ACP), ani szmocy 9 mm Corto (czyli 380 ACP). To pisałem ja, Zeno, ekspert od literatury sensacyjnej i kina klasy B
  6. Niedawno napisałem: Nie rozmiar się liczy, a technika... Do czego to doszło, żeby ekspertami od strzelania zostali: wiatrówkowicz, snajper strzelający .25 ACP oraz facet z .44 Magnum do samoobrony (Tak, wiem, że cytowanie zdjęć jest niemile widziane, ale chodzi o kontrapunkt)
  7. Zeno

    Zeno

  8. Lekceważyć boczny zapłon to można po wielu latach strzelania, a nie podczas doradzania nowicjuszowi. Nie mam wątpliwości, że masz duże doświadczenie, ale przyznaj, że dyskusja Cię nieco poniosła i przesadziłeś
  9. Nie rozmiar się liczy, a technika Poza tym @Maciej72 wyjaśnił "dlaczego .22 lr?". Faktycznie można mieć wątpliwości Nie, akurat 9mm jest najnudniejsze. A CZ-75 to środek nasenny. Na razie chcesz kupić Golfa IV, bo widziałeś z okna, że koledzy na osiedlu fajne oberki nim kręcą Interesujący to jest... nie wiem?... Heckler & Koch Mark 23. Strzela co prawda kartoflami, ale za to jak celnie... Albo Lee Enfield Jungle. Ten akurat celny nie jest, ale jakie ma walnięcie... chcesz M16 z obrazka? Ale jakiego? Takiego z 24-calową lufą, żeby był celny na 500 metrów, czy z 8-calową, żeby czapki kolegom na osi obok pospadały? No ale miało być o pistoletach. Chcesz coś dużego, to kup sobie S&W 460XVR z czterocalową lufą (nówki dostępne w Polsce). To broń, przy której wspomniany Desert Eagle jest taki malutki, a Brzydki Burak podniecający się .458 Casull wydaje się przedszkolakiem. Albo jednostrzałowego Thompson-Center w kalibrze .45-70 Gov (chyba tylko używki). Albo Derringera .45 LC. Ale równie dużo frajdy sprawia wsadzenie 10 kulek w czarne z 25 metrów z Beretty 950. A to nawet nie jest 22 lr, tylko 22 short (no i oczywiście 6,35 mm). Dlatego radzę zacząć od bocznego zapłonu: nie tylko nauczysz się podstaw i przestaniesz stanowić zagrożenie dla innych, ale również zorientujesz się, co jest ciekawe, a co nie jest. I zorientujesz się, co chcesz znaleźć. I unikniesz losu wielu takich, co stali się obiektem żartów, bo myśleli, że szmoc i sprzęt to wszystko. Szmoc i sprzęt to wiele, ale po kilkuletniej praktyce
  10. Wbrew temu, co napisali Koledzy, można doradzić dość precyzyjnie. Zastrzeżenia że "nie można dać Ci konkretnej wskazówki, że ten albo ten, Twoja ręka, Twoje oko, Twój skład" są na nieco późniejszy etap zabawy ze strzelectwem. I wówczas są słuszne. Pierwszy pistolet musi być: 1/ Bocznego zapłonu. Strzelasz trzy razy taniej niż z centralnego. 2/ Nowy z gwarancją. Używany nie jest dla nowicjusza: może mieć ukryte wady wymagające napraw, a co gorsza - może być niebezpieczny (np. mieć "podpiłowany" spust). 3/ Popularny i prosty. W razie problemów - czy to technicznych, czy treningowych - łatwiej uzyskasz pomoc. 4/ Zdecydowany w charakterze. Żadne hybrydy - nie ma pistoletów uniwersalnych. Postrzelasz i sprecyzujesz swoje wymagania. Jest taka strona - niekoniecznie aktualna i kompletna, ale pomagająca się zorientować w możliwościach: https://cenybroni.pl/pistolety_select.php?woj=&kaliber=.22LR&producent=&cena_min=&cena_max=&lufa_min=&lufa_max=&sort=&str=2 Odpuszczasz sobie wszelkie znalowe chińskie homage z pierwszej strony (tak jak z zegarkami), rewolwery i hybrydy w rodzaju CZ Kadet. Odpuszczasz ostatnią stronę - tam jest zbyt drogo. Pozostaje Ci S&W Victory, Ruger IV oraz Beretta 87 Target. Tę ostatnią wybierasz jak jesteś hipsterem, Rugera - jak chcesz żeby Ci pasował do złotej Invicty w rozmiarze 50. Jeśli popisywanie się jest Ci obce - wybierasz S&W Victory. I wszystko
  11. Nie. Wrzuć w Google "Miami Dade Shooting 1986" i przestudiuj wnioski (nawet jeśli nieco się zdewaluowały). Legalny. Najtańsza nowa broń w polskich sklepach to właśnie lupara za 499 zł.
  12. A ja nie korzystam. Daję zarobić zegarmistrzom. Taki prywatny program wspierania zawodów rzadkich
  13. Zeno

    Prostota

    A jak się nie uda, to spróbuj znaleźć Poljota Signal. Są taktowane na 18 000 a nie 28 800, więc chodzą jak traktor. Przy okazji: gdzie chowa się dusza w zegarku? Za sprężyną? Bo to jedyna różnica pomiędzy mechanikiem i kwarcem...
  14. Archeologiczny watek z czasów, gdy Seiko było dobre i tanie, a wszystko, co nie było Seiko i Rolexem było złe Wielu moich znajomych ma zegarki Bisset, wybrane świadomie: to nie dalekowschodnia tandeta, tylko - tani, bo tani - ale szwajcarski zegarek. Ale to raczej wybór pół-świadomy, choć zegarki są ewidentnie Swiss Made. Przy okazji: Bisset ma zegarek z czasów, gdy Seiko było dobre i tanie, a ETA 2824 była szeroko dostępna: https://bisset.pl/zegarki-meskie/2675-zegarekmeskibissettornadoiistalowybs25b57mxb2db57sisb05bx.html 999 złociszy
  15. Możliwe. Kumpel prowadzi sklep
  16. Jak brakuje argumentów, to sprowadza się dyskusję na manowce. Np. na Pesaux. Masz rację: Tissot PRX wielkim zegarkiem jest. EOT
  17. Subiektywne to jest porównywanie różnych mechanizmów o różnych częstotliwościach. I to jest manipulacja. Obiektywne jest porównywanie mechanizmów zrobionych w tej samej technologii: Powermatica i ETY 2824-2. 3-hercowy Powermatic MUSI być mniej precyzyjny od swojego 4-hercowego odpowiednika. Co jest szczególnie kłopotliwe w zegarku reklamowanym jako "precyzyjny". Tak samo jak obiektywne jest porównywanie cen w jednym państwie, a w dwóch różnych - subiektywne. Nie wspominając już, że cena Beachboya - 2700, a nawet 2516 - to nie jest... ...od 2800 złotych. I to już nawet nie jest manipulacja, tylko mijanie się z prawdą. Obiektywne jest porównywanie liczb. Subiektywne jest pudrowanie rzeczywistości tak, żeby pasowała ona do tezy. Możemy porównywać liczby opisujące Beachboya i PRX. Dyskusja w rodzaju "mi się podoba, bo są fajne reklamy i rendery" jest bezproduktywna
  18. Koperta PRX to jest kilka płaszczyzn plus luneta. Siekierą go ociosasz. Beachboy ma tych płaszczyzn kilka razy więcej, a w grę wchodzą jeszcze krzywe. Kwestia matematyki - policzenia płaszczyzn. BTW: PBX to logo ma na pewno malowane. A indeksy ma nakładane, czy też tylko malowane? I znów kłania się matematyka: napędza go Powermatic o obniżonej wobec ETY 2824 częstotliwości (3 Hz vs 4 Hz). Zwiększanie punktualności zegarków polega na zwiększaniu częstotliwości taktowania. Trudno podejrzewać, żeby zegarek niezależnego producenta, napędzany sprowadzanymi mechanizmami, o skomplikowanej budowie kosztował tyle, ile zegarek wielkiej korporacji ociosany trzema uderzeniami siekiery. No ale posłużmy się matematyką: Atlantic Beachoboy kosztuje 2516 zł (promocyjnie w Zegarowni, gdzie indziej: 2700). Automatyczny Tissot PRX jest do kupienia w Polsce, za... Ups!... Google mówi, że PBX jest nie do kupienia w Polsce! To może weźmiemy cenę z popularnego portalu Hodinkee albo Watchshop? Na Hodinkee ma kosztować 650-675 $: https://shop.hodinkee.com/blogs/journal/tissot-prx-powermatic-80-2021 A w Watchshop? https://www.watchshop.pl/zegarki/tissot/meski/t1374071105100 - 3182 złotych PBX - 3182 zł Beachboy - 2516zł. ________________________ Mogę mieć swoje zdanie. I Ty też. Ale możemy posłużyć się matematyką
  19. Mnie się akurat zegarki ze zintegrowaną bransoletą bardzo podobają. Natomiast czymś innym jest subiektywne "podobanie", a czymś innym obiektywna "estetyka". Obiektywnie Multipla nie jest estetyczna, ale niektórym się podoba. W przypadku PRX jest podobnie. Zachwiane są proporcje: koperta jest grubo ciosana, a pasek subtelny. Proporcje samej koperty są mocno zaburzone, co widać na przejściu koperta-bransoleta w wersji automatycznej. Koperta jest zresztą wprost prymitywna: nie ma nawet porządnej lunety. Jej kształt jest tak podstawowy, że trudno mówić o lunecie (bezelu?) - to raczej wypustka koperty. Widać to szczególnie w wersjach bi-color, które wyróżniają się jedynie innym kolorem wskazówek/tarczy. To w niczym nie przeszkadza: można opowiadać o surowości projektu, można uznać, że "to nie bug, tylko feature", można wskazać wiele podobnych zegarków, ale nie ma co przesadzać w zachwytach nat wzornictwem. Technikalia też nie porywają: PRX znaczy Precise, Robust, X atm WR. 100 metrów WR brzmi fajnie, ale tylko fajnie. Wytrzymały może jest, ale nie wiem, czy bardziej niż certinowski DS. Natomiast precyzyjny - z mechanizmem Powermatic 80 - to on może jest w porównaniu do NH35. Gdyby taki zegarek zrobił jakiś mikrobrand albo niezależny producent, to pewnie nawet bym się za bardzo nie interesował. Ale agresywna kampania marketingowa z wykorzystaniem wszelkiej maści influencerów sprawiła, że się mu przyjrzałem dokładniej. I nie zachwycił. W podobnym zakresie cenowym wyszły ostatnio niezależne: Edox Les Bémonts Ultra Slim - bardziej precyzyjny, mniej wytrzymały i wodoodporny (bo mniej sportowy), ale za to naprawdę świetnie zaprojektowany (bo bardziej garniturowy), Atlantic Beachboy - bardziej precyzyjny, tak samo wodoodporny, wyraźnie lepiej zaprojektowany. W porównaniu z Beachboyem Tissot PRX nie ma żadnej przewagi - z wyjątkiem sprawnego marketingu wielkiej korporacji. EDIT:
  20. Mam dwa pytania związane z tym jednym zdaniem: 1/ A to nie jest przez przypadek "Pi-er-ten"? 2/ A to nie jest przez przypadek reklama? Sądząc po hypie, jaki jest w internetach, to Swatch rozesłał do influencerów kilkaset sztuk tego czasomierza. Jakoś mam wątpliwości co do rzetelności "recenzji". Poza tym jestem na tyle stary, że pamiętam czasy, kiedy każdy zegarek tak wyglądał (poza Poljotami), więc dla mnie design jest mocno wtórny. Jak "peakesy" Cezarego Pazury w "Kilerze". A skoro o PKS mowa: Powermatic... tutaj akurat widać, że z tym obniżonym taktowaniem chodzi jak diesel Andoria w autobusie marki Autosan.
  21. Czyli jestem normalną osobą, z niewielkimi skłonnościami do entuzjazmu
  22. Skoro sam masz wątpliwości - a przy tym uważasz, że przy 182 cm jesteś "duży" - to inni nie będą mieli wątpliwości...
  23. Nie jestem w stanie nic normalnie wysłać, szwankuje labo forum, albo mój Internet. Odpiszę, jak się uspokoi...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.