-
Liczba zawartości
1591 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Zeno
-
"Stalowa Wola" to nieoficjalna nazwa "Zakładów Południowych", które w 1937 zaczęto budować wsi Pławno, włączonej w obręb miasta Nisko. Dopiero w latach 50. "Stalowa Wola" stała się nazwą miasta. Tak więc albo chodzi o Hutę (bo niczego innego tam nie było), albo relacja jest całkowicie błędna (bo na pewno jest błędna częściowo). Po lekturze podlinkowanej biografii mam pytanie o szkołę, w której Kazimierz Żelazkiewicz zdobył tytuł inżyniera.
-
BULOVA - klub sympatyków, miłośników, zazdrośników
Zeno odpowiedział Zeno → na temat → ZEGARKI AMERYKAŃSKIE
Jeśli nie wiesz, czy Ci się podoba, to pokaż zdjęcie (może być ślubne) ocenimy czy nam się podoba. A zegarek całkiem fajny -
Z japońskich to Orient robi inhałzy, co prawda nie w Szwajcarii, ale na świętej górze Fudżi, ale Bambino to świetne zegarki są. Jak zostało napisane: teraz niemal co drugi Szwajcar w garażu struga swój własny mechanizm, tylko że nie są one wyraźnie lepsze niż ETA. Zwykły trójwskazówkowiec z manufakturowym mechanizmem jest niczym samochód miejski od R&R. Różnice robią komplikacje: Vulcain Cricet, Tudor Advisor, czy moduły Dubois-Depraz
-
FAPLA - zbrojna armia i ich Enicar'y
Zeno dodał komentarz → RTK-WGM wpis na blogu → ENICAR - Manufacture d'Horlogerie Ariste Racine
Ja nie napisałem nic o odmalowywaniu! Napis "T swiss made T" na cyferblacie oznacza zegarek z trytem. Czarny nie ma nigdzie trytu, albo był remontowany (wymieniane wskazówki), albo co innego... -
FAPLA - zbrojna armia i ich Enicar'y
Zeno dodał komentarz → RTK-WGM wpis na blogu → ENICAR - Manufacture d'Horlogerie Ariste Racine
Świetny tekst, zupełnie nieznany temat. Jestem ciekawy, czy te Enicary były robione dla "Kozaków Kubańskich" na pamiątkę misji, czy raczej dla miejscowego elementu. "T swiss made T" wskazuje na zegarek z trytem. W dwóch białych jest pewnie we wskazówkach. Czarny był remontowany? -
Na Dropie TechnoMarine Manta: https://drop.com/buy/technomarine-manta-automatic-watch Za 89$ - z opłatami mniej niż 500 zł - Seiko NH70 (skeletonowana, lepsza wersja NH35), wewnętrzny bezel z drugą strefą, zewnętrzny jak u divera, WR=100. Idealny zegarek na wakacje i podróże. Kupiłbym, gdyby nie rozmiar. Ale może komuś 47 mm nie przeszkadza
-
INVICTA - klub sympatyków, miłośników, zazdrośników
Zeno odpowiedział Zeno → na temat → ZEGARKI AMERYKAŃSKIE
Toż ta Invicta z Vaderem to kropka w kropkę design Rolexa- 532 odpowiedzi
-
- Invicta
- Invicta Watch Group
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Nic w moim ulubionym przedziale cenowym, poniżej 2500 € V V V Poniżej... V V V V V V Dużo poniżej... V V V Dużo poniżej 2500 €
-
Ale że równo? Co do grosza? Ciężko będzie... Poniższy wątek znasz? Są tu i zaprezentowane również inne przedziały cenowe
-
Undark - mroczny rozdział historii przemysłu zegarkowego
Zeno odpowiedział KMZiZ → na temat → Publikacje, Artykuły
Uzywanie polskich czcionek , właściwe stosowanie znakow interpunkcyjnych , nienaduzywanie apostrofow w tytule Radium' Girls' - to wszystko niektorzy nazywaja dobrym stylem , a inni "tabloidowym opisem"... Mogłaś bynajmniej walnąć kilka błędów ortograficznych, interpunkcyjnych, albo gramatycznych: w każdym bądź razie mnie się podabało -
^^ ^^ To go nie podzielaj! Zostało zadane pytanie na temat zegarka. Uprzejmie odpowiedziałem, że ma on pewne symbole, które mogą się źle kojarzyć. Taki jest fakt i nie ma co udawać, że jest inaczej. Ani próbować robić kabaret, ani mieszać do tego polityki. To tak, jak ze słowem "Cygan": niektórzy uważają, że obraża; inni twierdzą, że jest OK; jeszcze inni mają to w nosie. Jeśli jednak go używasz, to musisz być przygotowany, że znajdzie się ktoś, kto zrozumie je jako deklarację ideową albo brak wyczucia kulturowego, lub ignorancję.
-
Dla mnie połączenie spadającej bomby, czerwonej gwiazdy i nazwy "szturman" kojarzy się jednoznacznie. Indyjski symbol szczęścia, niemiecka nazwa przewodnika wycieczek i środki owadobójcze - gdy przedstawiasz je indywidualnie - są nieznaczące. Ale razem? Jak napisałem: są ludzie o różnej wrażliwości.
-
Pomyślałem, że symbolika jest ważna, a może nie wiesz, co ona oznacza. Ja nie nosiłbym zegarka propagującego bombardowania w imię komunizmu (szczególnie w kraju, gdzie wciąż żyją ludzie ten komunizm pamiętający). Tak samo, jak nie nosiłbym zegarka propagującego bombardowanie Hiroszimy, czy propagującego nazizm. Jak widzisz jednak nie wszyscy dzielą moją wrażliwość, niektórym to nie przeszkadza. Decyzja jest Twoja
-
Bomba znajduje się pomiędzy osią a godziną szóstą. Pięcioramienna czerwona gwiazda - zwycięstwo komunizmu na wszystkich pięciu kontynentach. Szturman - dowódca statku powietrznego. Kirow - jego imię nosi fabryka produkująca te zegarki - czekista, który zaplanował i zrealizował podbój i pacyfikację Kaukazu dla bolszewików. Jeśli więc marzysz o zrzucaniu bomb w celu zaprowadzenia porządku komunistycznego na całym świecie - zegarek jest w sam raz dla Ciebie
-
Podoba mi się ta bomba na cyferblacie! https://dzieje.pl/artykulyhistoryczne/sowieckie-naloty-na-warszawe-zapomniany-epizod-ii-wojny-swiatowej Czemu ludzie kupują zegarki wypełnione symboliką, nie zdając sobie sprawy z tego, co ona oznacza?
-
Undark - mroczny rozdział historii przemysłu zegarkowego
Zeno odpowiedział KMZiZ → na temat → Publikacje, Artykuły
Sarkazm był nie na miejscu, przepraszam. A skąd się wziął? W XIX wieku zapałki produkowano w fabrykach zatrudniających tysiące dziewcząt (czasami 12-letnich). Chorobą zawodową byłą martwica fosforowa kości szczęki. Nie wynikała on - inaczej niż z Radium Girls - z nieprzestrzegania zasad BHP, tylko z samego procesu produkcyjnego. Problem był powszechnie znany: w Finlandii zakazano używania białego fosforu już w 1872, w Wielkiej Brytanii "dziewczynki z zapałkami" - Matchgirls - doczekały się tego dopiero w 1910 roku, a w Ameryce... chyba nigdy. Jak wygląda "phossy jaw" można poszukać w Internecie. To nie jest przyjemny widok. Podobnych problemów przemysłowych było zatrzęsienie. W porównaniu z pylicą, martwicą fosforową oraz innymi chrobami zawodowymi smutne losy Radium Girls to drobnostka. Zostały jednak nagłośnione - powstała książka, później film - dlatego, że w grę wchodziło coś, czego ludzie bardzo się boją: radioaktywność. To pogrywanie na najniższych instynktach. Tymczasem to nie radioaktywność zawiniła, ale niewłaściwe jej wykorzystanie. Ale to nie ma znaczenia, wszyscy już wiedzą, ze radioaktywność jest zła, nikt nie chce elektrowni atomowej, tkwimy w średniowieczu i nie ma się co dziwić, że w Kraśniku potępiają technologię 5G. Pozostaje tylko sarkazm. _______________________________________ Powyższe żale w żaden sposób nie odnoszą się do Ciebie, napisałaś świetny tekst. Swoją drogą dlaczego P.T. Czytelnicy dają "lajki" administratorowi Forum, a nie autorce artykułu? -
Undark - mroczny rozdział historii przemysłu zegarkowego
Zeno odpowiedział KMZiZ → na temat → Publikacje, Artykuły
Niestety metoda badania przez niego zastosowana jest podwójnie niewłaściwa. Po pierwsze rozkręcił zegarek na części, czego normalny użytkownik nie robi. Po drugie badał dawkę promieniowania gamma, a nie alfa. Gamma w takich ilościach jest względnie nieszkodliwe. Promieniowanie alfa natomiast jest zatrzymywanie przez szkiełko, a nawet zwykłą bibułę. Być może uczynił to dlatego, że artykuł jest sponsorowany przez producenta liczników Geigera? To nie do końca jest tak, że te dziewczyny zabiło promieniowanie. Zabiła je toksyczna farba, którą połykały i której napromieniowane cząsteczki odkładały się w komórkach ciała. Gdyby tej farby nie połykały, to żyłyby długo i szczęśliwie - tak jak inni pracownicy zajmujący się malowaniem tarcz farbami z radem. Bo robiono to przecież do czwartej ćwierci XX wieku. (Co więcej - zegarki to promil odbiorców takich tarcz, bo większość szła do przemysłu jako tarcze do wskaźników przemysłowych.) Tych biednych dziewczyn nie zabiło promieniowanie, tylko niewłaściwa technologia produkcji. Co więcej - te wstrętne kapitalistyczne świnie, które z premedytacją skazały te niewinne istoty na śmierć, wcale nie musiały mieć złej woli. Wiedzieli o promieniowaniu i wiedzieli, że może być szkodliwe, jeśli nie będzie przestrzegało się przepisów BHP. I przepisów BHP przestrzegano tam, gdzie pracownicy mieli do czynienia ze skondensowanym radem. Farba była bezpieczna - jeśli przestrzegało się zasad BHP. Najprawdopodobniej zawiniła organizacja pracy na akord i chęć zarobienia przez te dziewczyny więcej pieniędzy... -
Undark - mroczny rozdział historii przemysłu zegarkowego
Zeno odpowiedział KMZiZ → na temat → Publikacje, Artykuły
Warto dodać, że wycofanie się ze stosowania radu jako podstawy farb luminescencyjnych wynikało nie z jego szkodliwości dla użytkownika, ale ze szkodliwości podczas produkcji. A warto dodać dlatego, że jeszcze dziś pokutuje mniemanie, że Radiomiry etc... są szkodliwe dla tych, którzy je noszą. -
-
Ja nie mam złotych zegarków, tylko bicolory oraz srebrne ze złotymi dodatkami (wskazówki, elementy bransolet, etc...) To kup chińczyka: Ja mam Sugessa: chrono + Księżyc. Ładny
-
Kwarce z reguły są wtórne i naśladują drogie zegarki automatyczne. Bulova nie naśladuje niczego i stąd mój wybór. A jak zbyt nudna, to może Citizen Blue Angels? Też dostajesz coś oryginalnego: hi-tech, radio-controlled, eco-drive, suwak logarytmiczny, etc... Oyginalny - bo pierwszy - zegarek GMT to Glycine Airman. Łatwo znaleźć, nawet na bazarku jest kilka, zarówno w wersji purystycznej - 24 -godzinnej, jak i waniliowej - 12-godzinnej. Oryginalny jest też podobno Rolex GMT - jedni twierdzą, że rozwijany równolegle, inni - że z pomocą Glycine. Spór dla mnie nieistotny, z oczywistych powodów. Zegarków z fazami Księżyca jest trochę. Można poszukać i znaleźć. Natomiast Twoja uwaga, że "złoto wygląda tandetnie i nie noszę ani na zegarku ani nigdzie indziej" brzmi nieco... tandetnie niedojrzale. Są bowiem okoliczności - z reguły w towarzystwie kobiet - gdy brak złotych dodatków jest nie na miejscu. Reasumując: w kolekcji powineneś mieć szwajcara do noszenia na co dzień, jakiś toolwatch do rąbania drewna i chrono, żeby wychodziło ci gotowanie jajek na miękko. I koniecznie jakiś garniturowiec. Nie musisz mieć w swojej kolekcji pilota, nie musisz mieć divera, ale musisz mieć garniturowca ze złotymi dodatkami. Donikąd raczej nie polecisz, nurkować też raczej nie będziesz, z dziewczynami jednak będziesz się zadawał*** (***Sprawdzić czy nie ksiądz uprawiający sporty ekstremalne)
-
Wiele można o tej Bulovie powiedzieć, ale nie to, że jest nudna. Wracając do kolekcji. Nie wiem, co to za Atlantic, ale jeśli automat - to bym zostawił: szwajcarski EDC powinno się mieć (choć oczywiście Hamilton lepszy). Pilota można sobie chyba darować - to chwilowa moda niczym SUV-y: niby duże, ale niepraktyczne, no i w teren się nie nadają. Ewidentnie brakuje chronografu i czegoś z komplikacjami. Mechaniczne chrono to - jak dla mnie - pomyłka: pod mankiet za duże, do sportu zbyt delikatne. Pozostaje kwarc. (A dla samego "mania" mechanicznego chrono można kupić chińskiego juana 1963.) Ze skomplikowanych automatów zawsze warto mieć fazy Księżyca (ułatwiają wyjście na polowanie i zaplanowanie desantu w Normandii) albo GMT (szczególnie teraz, gdy Odra będzie granicą stref czasowych). Kolorystycznie brakuje złotych dodatków.
-
Wydaje Ci się
-
Moonwatch od Bulovy to doskonały pomysł. Najnowsza technologia, klasyczne wzornictwo, świetna jakość. I jedyny w swoim rodzaju EDIT: Nie, divera Ci nie brakuje
-
Są również MeisterSingery spełniające wszystkie Twoje wymagania, z wyjątkiem tego o liczbie wskazówek. Zresztą - dosłownie rzecz biorąc - są nawet dwu-wskazówkowe:
