To się nazywa mieć szczęście! Jadąc dzisiaj do pracy, dojeżdżałem do znaku stop na lokalnej drodze, z której wyjeżdża się na drogę krajową. Główna trasa była pusta w obu kierunkach. Przede mną jechał bus, który zatrzymał się na stopie, włączył kierunkowskaz w prawo i ruszył. Ja dojechałem do białej linii i także się zatrzymałem. Niestety BMW jadące za mną myślało, że się nie zatrzymam na stopie i razem płynnie wyjedziemy za tym busem. I bammm, wjechał mi w tyłek! Jak się okazało, kierowcą tego BMW był mój najbliższy sąsiad, który kupił dom obok mnie i dopiero co się tam wprowadził. Dodam, iż zdarzenie miało miejsce ze 12 km od naszego miejsca zamieszkania na drugim końcu miasta. Mieliście kiedyś podobne okoliczności poznania nowego sąsiada?! Ps. Na tym stopie w ciągu trzech ostatnich lat było już paręnaście wypadków, w tym dwa śmiertelne...