Błąd. To nie jest mentalność niewolnika, tylko świadomość bycia i życia w grupie. Azjaci, jak mało kto, rozumieją, że trzeba się poświęcić dla grupy, bo jest się jej częścią. Liczy się korzyść ogółu, jakiejś większej grupy, rodziny, a nie własna. Dlatego tak wielu Chińczyków tak tyra od rana do wieczora wyrzekając się życia prywatnego, żeby rozwinąć to co robią i żeby ich wnukowie mieli więcej i lepiej. Z resztą inny przykład, właśnie z Japonii, gdzie po katastrofie w Fukushimie w 2011 roku tak wielu starszych ludzi zgłosiło sie do likwidacji szkód. Ich argumentacja była taka, że oni już swoje przeżyli i zrobili, mogą się poświęcić bo są mniej warci niż młodzi, którzy jeszcze mogą coś zrobić dla innych i społeczeństwa.
Czasem, jak się zna i obserwuje Azjatów, to naprawdę wierzyć się nie chce, jak bardzo różnią się mentalnie od kultury zachodu. Ich podejście do historii, do tego co jest teraz i co będzie za kilka lat...