-
Liczba zawartości
3076 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Sierżant Julian
-
Też uważam to za dziwaczne. Tzn. pewnym wyjaśnieniem może być najwyżej, że Aliexpress to nie firma, tylko portal sprzedażowy tysięcy nieskoordynowanych dystrybutorów. Wiele razy można tam zobaczyć te same wyroby różniące się kilkakrotnie ceną, wystawiane przez różnych sprzedawców. Podróba kabla powiedzmy Nordosta za 100 zł, i obok identyczna (nawet z tym samym zdjęciem, być może przedstawiającym oryginał) za 1000 pln, jakiś wzmacniacz w generycznej obudowie za 1500 zł i zaraz stronę dalej za powiedzmy 5000 zł. A jeszcze do tego opisy, kompletnie z tzw. d*py, podające niekiedy informacje nie tylko zwyczajnie nieprawdziwe, ale też kompletnie nieprawdopodobne, typu np. lampy w tranzystorowym wzmacniaczu. Mam wrażenie, że 90% tego dziwnego czegoś jest robione i tak na rynek azjatycki, gdzie kupują to setki milionów spragnionych powiewu luksusu nabywców hinduskich, indonezyjskich, wietnamskich i oczywiście rodzimych. Ciekawie popatrzeć, ale zaopatrywać się tam... Chociaż np. zegarki nasi tutaj kupują tam regularnie. Z tej branży raz kupiłem tam bransoletę milaneza, ale byłą za ciężka. A, to przynajmniej byłby zabawny eksperyment oraz tak modny obecnie tzw. challenge. Tylko że, pomijając już kwestie etyczne (to tak, jakby mieć fałszywego roleksa), to i tak byłoby za drogie, żeby tak dla zabawy. Wyrzucać jednak kilka solidnych tysięcy złotych dla samej przyjemności patrzenia, jak lecą, jeśli w domu ma się normalny grający system złożony z uczciwie nabytych gratów...? I jeszcze po dokonaniu tego pouczającego doswiadczenia co z tym potem zrobić, puścić na allegro, może jeszcze jako oryginały? 🙂
-
Klub Miłośników Zegarków DOXA
Sierżant Julian odpowiedział Encanto → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Jeśli szwagier nie nurkuje z batyskafem przymocowanym do pleców, to Doxa 1200 zdecydowanie powinna mu wystarczyć. Zegarek z wodoszczelnością statyczną do ciśnienia 120 ATM nadaje się do nurkowania głębokiego, a nie tylko swobodnego z akwalungiem. Oczywiście współcześnie zegarek analogowy jest tylko sprzętem dodatkowym. -
To jest Asypdzsw, popełniłem literówkę. Niektóre egzemplarze mają to na froncie a niektóre nie. Typowa nazwa na Europę 🙂
-
Nie kusi mnie, tylko nazwa zrobiła na mnie poważne wrażenie. Sprzęt o nazwie Asypdzysyw po prostu nie może być zły! I druga ciekawa rzecz: z rzadka rozsiane po Aliexpress produkty autentycznych chińskich marek typu Shengya, Line Magnetic czy powiedzmy Cayin kosztują tam nawet parędziesiąt tysięcy, podczas gdy produkty, o których mowa, mimo niekiedy naprawdę wysokiej wartości materiałowej (chociażby tylko sama obudowa rżnięta z Accuphase), sprzedawane są za grosze (no, względne grosze). Potęga marki, przeświadczenie że taka Shengya to światowy brand, czy jeszcze coś innego?
-
Jeśli nie da się kabla rozpruć celem zajrzenia do środka, bo kosztuje ćwierć miliona, to faktycznie pozostaje tylko kwiecisty opis.
-
Wracając na chwilę do radosnej chińskiej działalności. Otóż wiadomo że nazwy, jakie Chińczycy nadają swoim brandom zegarkowym przeznaczonym dla reszty świata, budzą często zdrową wesołość lub zgrozę. Dziwaczne pseudo-angielskie albo nie wiadomo jakie miana często raczej odstręczają, niż zachęcają. To w branży zegarkowej. Ale co w takim razie powiecie o wzmacniaczach, które producent obdarzył dźwięczną nazwą "Asypdzysyw"?
-
Są wzmacniacze, które do poprawnej pracy potrzebują ściśle określonych parametrów kabla głośnikowego, ale to wyjątki. Tak było ze wzmacniaczami Naim oraz, o ile pamiętam, Nene Valley Audio czyli NVA. Niektóre Naimy miały specyficzne wymagania dot. stosunku pojemności do induktancji i producent twierdził, że trzeba używać ich własnych kabli i to o długości minimum 3,5 metra, bo inaczej uszkodzi się wzmacniacz. Tak stało jak byk w manualu. Ale takich cudów nikt nie oczekuje po masowym produkcie światowego wytwórcy, który powinien pracować ze wszystkim poprawnie.
-
Sam Nadszyszkownik Kilkujadek go nosił.
-
Nie, IN200 kosztuje coś 6 z kawałkiem.
-
Ciekawe czy ten niby-GS to kwarciak. Cena jak na podróbę Grand Seiko jest niska, wysokiej jakości fejki kosztują tyle albo i dwa razy więcej w internetowym sklepie "firmowym". A ten bazarowiec z OLX chciałby pewnie jeszcze zarobić. To tam w środku może być zupełnie już nie wiadomo co.
-
Pieniądze nie grają. Za te same pieniądze można kupić wzmacniacz 10W i 100W i każdy z nich będzie dobry, tylko nie do tego samego. Innymi słowy, warto kupować z głową i jakim takim przygotowaniem i dotyczy to praktyczne każdego sprzętu hifi poza mini wieżą, gdzie wszystko jest od razu w komplecie. Sądzę, ze zamiast proponować koledze modele popularnych marek, w których w pierwszej kolejności oszczędzano na zasilaniu, trzeba zaproponować coś konkretnego, o czym wiadomo, ze sobie poradzi i gdzie kupa pieniędzy nie poszła w zbędne przy słuchaniu muzyki bells and whistles. W związku z tym, jeśli trzeba by było szukać w podobnej klasie cenowej, proponuję na początek sprawdzić, jak te kolumny zagrają z którymś ze wzmacniaczy Atoll. Nie mówię o IN400, gdzie są dwa toroidy po 1050 VA sztuka, ale nawet niższy model IN100 Signature, kosztujący z grubsza tyle, co te kolumny, ma dwa trafa, każde jak pięść: Tutaj jest 2x330VA, znacząco więcej dają dopiero w modelu IN300 (2x440VA), ale to już dwa razy drożej. W każdym razie firmy specjalistyczne hi-fi (jak Atoll) zwykle przywiązują większą wagę do zasilania niż masówka, bo zasilanie to znaczący koszt i wzrost masy urządzenia. Dlatego sugeruję nie brać pod uwagę sprzętu Rotela, Yamahy, Technicsa lub Sony, tylko szukać nawet w podobnej klasie cenowej, ale u specjalistów. Można też poszukać w sieci, co ludziom najlepiej grało z tymi kolumnami.
-
Rzecz nie w watach. Myślałem raczej o czymś w tym rodzaju. Tutaj jest 100W na 4 ohmach, ala trafa są cztery: dwa dla przedwzmacniacza i dwa dla stopnia wyjściowego:
-
Wzmacniacz może mieć potencjometr głośności wyskalowany nie liniowo a nazwijmy to wykładniczo. Na początku skali duży skok daje mniejsze wzmocnienie, niż bliżej końca skali.
-
Wracając do parametrów. Wkładając "moc kolumn" między bajki, mam tu do czynienia ze średnio trudnymi do wysterowania głośnikami (zmierzone minimum na 4 ohmach i deklarowana przez laboratorium "Audio" stosunkowo wyrównana charakterystyka impedancji, plus dosyć niska skuteczność 85 dB). Wzmacniacz jest porządny, Rotel zawsze robił dobry sprzęt. Moc 150W przy 4 ohmach powinna spokojnie wystarczyć na wszystko, ale pojawia się pytanie, czy również wystarczy na podłogowe Dynaudio? Skoro stwierdziłeś, że przy dużych głośnościach czegoś zaczyna ci brakować, to możliwe, że właśnie natknąłeś się na ograniczenie wynikające z zasilacza. Rotel ma w środku taki sobie średni, pojedynczy transformatorek i możliwe, że z tego powodu nie bardzo już daje radę w pełni zaspokoić dość jednak wymagających zestawów. W związku z tym owszem, znajdź sobie jakieś nieskomplikowane, grubsze druty. Dynki mają pojedyncze gniazda, więc bi-wiring i tak odpada. Zaproponowałbym coś, co ci już potem wystarczy na długo, a nie kosztuje oczu z głowy, np. Melodike. Tam jest przekrój 4 mm, plus wszystko od razu solidnie pozakańczane bananami. https://melodika.pl/product.php?produkt=10373,melodika-mdsc4020-kabel-glosnikowy-ofc-4n-2x4mm2-o-dlugosci-2m-2szt Wydaje mi się, że tańszego o tym przekroju i od razu konfekcjonowanego nie ma u nas na rynku. Można też wybrać opcję zakończoną widłami. Natomiast jeśli uznasz, ze to jednak nie to, proponuję wypożyczyć jakiś wzmacniacz niekoniecznie o większej mocy znamionowej, ale z większym zasilaczem. Dwa duże trafa w środku, coś w tym rodzaju. Jest tego sporo na rynku.
-
Z tych danych nic nie wynika na razie.
-
W zasadzie nie ma czegoś takiego jak moc kolumn. Te 200W to tylko napis na tabliczce. Główne parametry kolumn to skuteczność i impedancja. Moc ma wzmacniacz.
-
Klub Miłośników Zegarków Tudor
Sierżant Julian odpowiedział Tommaso → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Nareszcie Pelagos z odrobiną życia w sobie. -
Kolega nie przeczytał był tego, co napisałem, a odpowiada. Proponuję przeczytać powtórnie. A z tym już koledze nie mogę pomóc, na takie pytanie odpowiedź każdy znajduje sobie sam na etapie wyboru kolumn do swojego domu. Szczerze mówiąc wątpię. Mogli się postarać, ale nie musieli, ich klientowi wystarczy zapewne, że parametry elektryczne będą w miarę podobne do oryginałów. Chociaż z drugiej strony, jak się kopiuje lampowca z lat bodaj 60. (a tym jest Mak 275), to skopiowanie wszystkich bebechów jest pewnie łatwą opcją.
-
Nie rozumiem zarzutu. Chodzi o to, ze "monitory odsłuchowe" (np. ATC albo Spendor) reprodukują czysty dźwięk jak w oryginale (czym by on nie był), a "kolumny audiofilskie" (np. ATC albo Spendor) produkują dźwięk służący tylko do masturbacji? Chętnie usłyszą szersze objaśnienie. BTW, w sypialni mam kolumny APS Io z przedwzmacniaczem/dakiem Lawry. Chyba popełniłem błąd, bo gdzie się onanizować, jak nie w sypialni, nespa?
-
Mogę. Wyżej ChinaZeel, a poniżej McChinol. EDIT: wkleiłem jeszcze ChinoMunda. https://pl.aliexpress.com/item/1005007287639765.html?spm=a2g0o.productlist.main.3.60af5fuG5fuGUr&algo_pvid=51ed6456-e7f1-46ec-be61-5d23f996b35f&algo_exp_id=51ed6456-e7f1-46ec-be61-5d23f996b35f-1&pdp_npi=4%40dis!PLN!2927.52!2924.79!!!5084.27!5079.53!%402103894417302889219923687e4de7!12000040076008114!sea!PL!1863768309!X&curPageLogUid=b9TOlzQG2sRv&utparam-url=scene%3Asearch|query_from%3A https://pl.aliexpress.com/item/1005007765384763.html?spm=a2g0o.productlist.main.21.60af5fuG5fuGUr&algo_pvid=51ed6456-e7f1-46ec-be61-5d23f996b35f&algo_exp_id=51ed6456-e7f1-46ec-be61-5d23f996b35f-10&pdp_npi=4%40dis!PLN!7878.40!7720.99!!!13682.52!13409.15!%402103894417302889219923687e4de7!12000042130116484!sea!PL!1863768309!X&curPageLogUid=3wECx6RjERUl&utparam-url=scene%3Asearch|query_from%3A https://pl.aliexpress.com/item/1005007974038120.html?spm=a2g0o.productlist.main.87.60af5fuG5fuGUr&algo_pvid=51ed6456-e7f1-46ec-be61-5d23f996b35f&algo_exp_id=51ed6456-e7f1-46ec-be61-5d23f996b35f-43&pdp_npi=4%40dis!PLN!20207.98!10103.99!!!35095.48!17547.74!%402103894417302889219923687e4de7!12000043101269252!sea!PL!1863768309!X&curPageLogUid=1r8x1u7eTMES&utparam-url=scene%3Asearch|query_from%3A
-
Na marginesie: jak już zacząłem przeglądać te chińskie strony, nie z drutami ale z elektroniką, odkryłem tam syndrom Davosy: tak jak Davosa (oraz wielu innych producentów) kopiuje wygląd roleksów 1:1, dając tylko własne logo, tak są firmy, które kopiują wygląd sprzętu hi-end, również dając własne logo. Zobaczyłem McIntoshe, DartZeele i Goldmundy zupełnie jak prawdziwe, tylko z inną nazwą. Proporcja cen była podobna, jak proporcja ceny Davosy do Rolka. I teraz pytanie: skoro oficjalnie akceptujemy "roleksy" od Davosy (przepraszam markę, ale ona akurat mi się napatoczyła, co nie znaczy, że jest pod tym względem wyjątkowa), to chyba powinniśmy akceptować McIntosha 275 od Ping-ponga, nie? To znaczy osobiście wydaje mi się, że nie, ale trudno mi powiedzieć, dlaczego, bo przykład zegarków bardzo tu miesza.
-
Grateful Dead: https://www.mcintoshlabs.com/about/news/mcintosh-and-the-grateful-dead-celebrate-the-final-tour-of-dead-and-co A tutaj z kolei wieele lat temu: https://audiophilestyle.com/ca/bits-and-bytes/woodstock-mcintosh-an-iconic-duo-r828/
-
Albo tego, ale to już naprawdę drogie:
-
Zdaje się, że Grand Seiko z grubsza w ten sposób poleruje swoje koperty. Chyba na znacznej części nagrań instrumentów dętych solo da się usłyszeć oddech. Nie mówiąc już o tym, że nawet oddech i mamrotanie pod nosem Glenna Goulda da się usłyszeć bez problemu. A on grał na fortepianie. Kolega wyraźnie niezorientowany. Ja na przykład przez wiele lat miałem u siebie duże studyjne kolumny Spendora, zanim w końcu zamieniłem je jednak na coś równie dobrego, ale ciut mniejszego. BTW, Spendor jest drogi parszywie. A kabli Vovoxa używam jako sieciowych oraz kiedy potrzebuję interkonektów XLR. Firma jest od kabli studyjnych. I nie kosztuje tyle, co Klotz czy Belden, w pewnych kręgach uważane za studyjne. Kosztuje sporo razy więcej. Widocznie muzycy też się nie znają. A są też tacy, którzy w studio używają kabli MIT albo Transparent Audio. Pewnie snoby. Potępiamy.
-
Może być słychać, ale po prostu Sherwood miał zapewne deficyt w niskich tonach, a Tonsile były w tubową wysokotonówką. W czasach PRL "znawcy" nazywali głośniki wysokotonowe Tonsilu "syki", i to miał być komplement bo uważano, że tak ma być.
