Ja dość długo grzebałem w swoim systemie audio, aż w pewnym momencie zatrzymał się na etapie wyznaczonym po pierwsze, wielkością i parametrami pokoju, po drugie, rezygnacją z dalszego recenzowania sprzętu hifi, a po trzecie pracą zawodową. Nie straciłem zainteresowania dla nowego sprzętu, ale lekko mi ono osłabło, a system na poziomie BB58 (dobra analogia) całkiem mi się podoba. Zadowala mnie również estetycznie, bo takie graty jak kolumny Opera, Leben, a nawet odtwarzacz Pioneera z linii Urushi (który służy za transport) bardzo mi się podobają. I tak już gra od kilku lat. Ostatnio udoskonalałem tylko gramofon, bo naprawdę mu się należało, ale też nie wymieniałem całości, tylko dostał nowe ramiączko i okablowanie. Przy okazji, za pomocą dodanego odtwarzacza Oppo, ten sam system zasila kino (projektor na suficie i zwijany ekran).