Też uważam to za dziwaczne. Tzn. pewnym wyjaśnieniem może być najwyżej, że Aliexpress to nie firma, tylko portal sprzedażowy tysięcy nieskoordynowanych dystrybutorów. Wiele razy można tam zobaczyć te same wyroby różniące się kilkakrotnie ceną, wystawiane przez różnych sprzedawców. Podróba kabla powiedzmy Nordosta za 100 zł, i obok identyczna (nawet z tym samym zdjęciem, być może przedstawiającym oryginał) za 1000 pln, jakiś wzmacniacz w generycznej obudowie za 1500 zł i zaraz stronę dalej za powiedzmy 5000 zł. A jeszcze do tego opisy, kompletnie z tzw. d*py, podające niekiedy informacje nie tylko zwyczajnie nieprawdziwe, ale też kompletnie nieprawdopodobne, typu np. lampy w tranzystorowym wzmacniaczu. Mam wrażenie, że 90% tego dziwnego czegoś jest robione i tak na rynek azjatycki, gdzie kupują to setki milionów spragnionych powiewu luksusu nabywców hinduskich, indonezyjskich, wietnamskich i oczywiście rodzimych. Ciekawie popatrzeć, ale zaopatrywać się tam... Chociaż np. zegarki nasi tutaj kupują tam regularnie. Z tej branży raz kupiłem tam bransoletę milaneza, ale byłą za ciężka.
A, to przynajmniej byłby zabawny eksperyment oraz tak modny obecnie tzw. challenge. Tylko że, pomijając już kwestie etyczne (to tak, jakby mieć fałszywego roleksa), to i tak byłoby za drogie, żeby tak dla zabawy. Wyrzucać jednak kilka solidnych tysięcy złotych dla samej przyjemności patrzenia, jak lecą, jeśli w domu ma się normalny grający system złożony z uczciwie nabytych gratów...? I jeszcze po dokonaniu tego pouczającego doswiadczenia co z tym potem zrobić, puścić na allegro, może jeszcze jako oryginały? 🙂