To naprawdę już było parę razy. Proszę poszukać.
Ambitnie. Ale trochę schłodzę zapał: muzyki można słuchać na wszystkim, oczywiście. W pseudocytowanym zdaniu "kup sobie wzmacniacz stereo a nie słuchasz muzyki na amplitunerze" wspomniany amplituner jest symbolem taniego sprzętu wielokanałowego. Otóż przypuszczam, że kosztujący zazwyczaj kilkanaście tysięcy wielokanałowy amplituner japońskiej firmy, w którym połowa kosztu poszła na zasilanie i w którym wszystkie kanały nie są zrealizowane na jednym scalaku, będzie grał muzykę z jakością porównywalną do wzmacniacza stereo tańszego o powiedzmy połowę, czemu nie. Ale kolego... Ja naprawdę słuchałem swego czasu właśnie wielokanałowego wzmacniacza Technics z bodajże Dolby ProLogic. Kosztował niewiele i miał naprawdę ładne diody (świecące). Właściciel zastąpił go potem droższym od niego Densenem z pożytkiem dla siebie i dla muzyki.
Dla ułatwienia analizy mojej wypowiedzi dodam uzupełniająco: miałem kiedyś jeden z wyższych, jak najbardziej stereofonicznych, modeli popularnych Technicsa. Końcówki mocy na scalaku właśnie, nawiasem mówiąc. Dźwięk z tego wlókł się niemiłosiernie, był szary jak portki strażaka i w ogóle wydawało się, ze wzmacniacz nie daje rady. Przekonałem się o tym, pożyczając kilka urządzeń produkcji producentów specjalistycznych. Ostatecznie zatrzymałem się na chińskim wzmacniaczu lampowym, na który było mnie wtedy jeszcze stać.
W związku z tym nie ustawiajmy sprawy "rozsądny amplituner kina domowego" vs. "snobistyczny wzmacniacz Atoll", bo każdy rozsądny człowiek wie, że nie o etykiety chodzi. Przy okazji, nie wiem co tu robi akurat Atoll, raz w życiu miałem ich "setkę" w domu i to było naprawdę dobre brzmienie za skromne wówczas pieniądze.