Ciekawe. Nic nie wiem o zegarku Tisell, który był na dnie Hańczy. Może zresztą nie pamiętam. Mój kolega nurkuje m.in. w Hańczy, ale z komputerem. Ma też divera Omegi, ale czy zabiera go do wody, nie wiem. Z kolei ja miałem faktycznie Tisella, ale osobiście nurkiem nie jestem (chociaż parę razy się zanurzałem pod opieką fachowców). Z diverów mam teraz m.in. NTH, co można łatwo stwierdzić na zdjęciach w odpowiednim wątku. Chrisa Reeve owszem, miałem, był to Pacific, oddałem go w prezencie kumplowi, który jest zawodowym żołnierzem. Sebenzę (małe Inkosi) miałem, ale faktycznie zgubiłem, w terenie noże albo gubię, albo łamię. Ostatnio w związku z nadmiernym zużyciem przerzuciłem się na modele Byrd. Nóż jest dla mnie narzędziem zawodowym, zawsze muszę mieć jakiś podręczny. Owszem, z dużych mam Extrema Ratio Col Moschin, po zeszlifowaniu czubka, bo udało mi się go ukruszyć przy pracy. Czubek ostrza Col Moschin jest bardzo "wyciągnięty", to prawdziwy szpic, bardzo agresywne ostrze. Nie wiem, co ciebie tak w tym wszystkim boli, bo nie wierzę, że nie stać cię na kawałek noża.
Co do reszty, to ja bym nawet wyjaśnił, co miałem na myśli, posługując się tym razem przystępną dla kolegi formą, ale po wcześniejszych doświadczeniach obawiam się, że taka forma po prostu nie istnieje. Szalom.