-
Liczba zawartości
3087 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Sierżant Julian
-
Vratislavia Conceptum - Architekt
Sierżant Julian odpowiedział QuadrifoglioVerde → na temat → Zegarki i inicjatywy związane z zegarkami
Ale tu nie chodzi o kopertę 39 mm? -
Tym niemniej ja słucham na ucho, nic na to nie poradzę. Nie będę już drążył, że owszem, w tym samym pomieszczeniu, w sklepach nie słucham, na wystawach też nie, bo służą do patrzenia, a przez ten mój pokój to już setki tysięcy w sprzęcie się przewinęły. Ale to wszystko ma mi służyć do jednego: że ma mi się podobać, jak gra. I cześć, tyle. Nic innego mnie nie interesuje. Owszem, staram się własne kryteria przyjemnościowe jakoś dostosować do tego, co słyszę na żywo, żeby nie odjechać w krainę fantazji dźwiękowej. Tym niemniej cel jest wciąż jeden: ma mi się podobać.
-
Klub Miłośników Zegarków Patek Philippe
Sierżant Julian odpowiedział Matt2405 → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Do Nautilusa człowiek się jakoś przyzwyczaił i oswoił. Obiektywnie piękność to chyba nie była, ale mógł się podobać. A to nowe brzydactwo dopiero potrzebuje oswojenia, na razie robi na mnie wrażenie - pardon - karykatury wypuszczonej przez jakąś nieco ambitniejszą chińską markę. -
Na tym polega problem, a raczej nieporozumienie. Dobrze je kolega zilustrował. Otóż ponieważ urządzenia, o których mówimy, służą do odbierania słuchem (taki jest cel ich zaprojektowania i produkcji), to ostatecznie miarodajna jest w pierwszej kolejności wspomniana ocena na ucho. Natomiast wynik pomiarów może, jakkolwiek nie musi, wyjaśnić efekt, który jest słyszany. Nie musi, bo pomiary mierzą tylko to, co uważamy na danym etapie wiedzy na wpływające na odbiór muzyki, o czym wiemy, że można to zmierzyć i wtedy, gdy wiadomo, jak to zrobić. Metodyka wciąż się rozwija, więc za parę lat może się okazać, ze na wrażenia słuchowe wypływają czynniki, o których obecnie niekoniecznie wiemy. I tak dalej, bo to nie ma końca. Natomiast odbiór słuchowy jest jednoznaczny: podoba się lub nie. Tylko potem trudno uzasadnić, dlaczego to się podoba a tamto mniej, stąd konieczność posługiwania się niekoniecznie precyzyjnymi kategoriami i omówieniami. Tutaj też liczy się doświadczenia i tzw. osłuchanie, podpowiadające na co zwracać uwagę. Jutro wpadnie do mnie kolega pożyczyć mi wzmacniacz WILE Rock. Dobry sprzęt, znam go nieźle. Uważałem, że w zasadzie nie ma żadnych wad, jednak okazało się kiedyś przy bezpośrednim porównaniu, że mój Leben brzmi nieco lepiej. Dlaczego? Bo ma mniejszą moc? Większe zniekształcenia? Jeszcze jakiś powód...?
-
Swoją drogą dziwnie pomyśleć, że w latach 50-60 zegarki do nurkowania robiły raptem ze trzy firmy na krzyż.
-
Klub Miłośników Zegarków SQUALE
Sierżant Julian odpowiedział QuadrifoglioVerde → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Fajny, to jakby ich pomniejszona "tysiączka", nie? -
To wszystko jednak wymaga pewności w kwestii, co to jest dźwięk niepopsuty. A tu mam poważną wątpliwość, czy da się to zdefiniować ściśle. Już tutaj mi jeden kolega tłumaczył, że cyfra to jest cyfra i że jak mogę opowiadać bzdury, skoro z odtwarzacza CD wychodzą zawsze takie same cyferki. Tłumaczyć mu, że "cyferki" może wychodzą z samego czytnika cyfrowego (jako części), ale na pewno nie z odtwarzacza CD, już mi się nie chciało, bo raczej nie warto, skoro sam nie wpadł na rzecz taj oczywistą. I teraz moje stwierdzenie: skoro dźwięk może być "psuty" na każdym dosłownie etapie nie tylko odtwarzania, ale nawet zapisu i dalszej produkcji, to nikt nie jest w stanie autorytatywnie stwierdzić, gdzie siedzi ten jeszcze niepopsuty.
-
Bez wątpienia, tylko że jest to praktycznie niezwykle trudne do wykonania. Uuu, to bardzo duże uproszczenie. Ludzki (i zwierzęcy) narząd słuchu, i cała neurologia za nim stojąca, jest zjawiskiem bardzo złożonym. Fizjologia słuchu to cała dziedzina, a wiedza o niej wciąż jest niepełna. W każdym razie to, co wiadomo, pozwala na wniosek, że nazwanie ludzkiego aparatu słuchowego ułomnym nie ma pokrycia w faktach.
-
Tak, od lat są na rynku. Co ja mogłem chcieć powiedzieć, hmm, zastanówmy się... 🙂 A tak, izolacja, oczywiście w szerokim pojęciu, bo nie tylko izolacja samych drutów, ale również dystansowanie ich od siebie i ew. inne sztuki wynikające z pomysłu projektanta na geometrię kabla. Niekiedy jest to dość skomplikowane, np. rdzeń teflonowy na który nawinięte są indywidualnie izolowane druty.
-
Kompletne niezrozumienie tematu. Kolega przypuszczalnie nie orientuje się zupełnie w konstrukcji i w działaniu tego typu sprzętu elektronicznego. Dielektryk użyty w konstrukcji kabla. Kabla w sensie nie drutu, który wchodzi w jego skład, tylko kabla jako całej konstrukcji.
-
Może wówczas okazałoby się wreszcie, na czym polega idealny kabel, np. że VdH jest nieidealny. Nie chce mi się ciągnąć tej dyskusji, ale zwrócę jeszcze uwagę na wpływ dielektryka np. na tłumienność. A o tym teoretyk kabla idealnego nie wspomniał.
-
W jakim sensie fizykę i w którym miejscu wątku konkretnie? Jaki konkretnie kabel miedziany jest zwykły? Solid core, skrętka, multi-litz, koncentryczny, jakiś inny?
-
Przy założeniu istnienia kabla idealnego można tak twierdzić, bo wtedy każdy kabel poza kablem idealnym jest bublem. Jednak nie widziałem nigdzie przekonującej definicji oraz projektu kabla idealnego, a właściwie widziałem - bardzo dużo i każdy inny. Zetknąłem się kiedyś z osobą, która długo i z naciskiem przekonywała, że z niejakich praw fizyki wynika, że każdy wzmacniacz musi grać tak samo. Musi, bo tak twierdzi fizyka. Potem osoba (technically, osobnik) zmodyfikowała swoją opinię do postaci, że każdy wzmacniacz "prawidłowo zbudowany" musi grać tak samo. Podobnie jak w przypadku kabli, definicji prawidłowej budowy wzmacniacza się nie doczekaliśmy. Potem jeszcze do tego prawa osobnik dodał aneks, że nie dotyczy to wzmacniaczy lampowych, bowiem one wszystkie są zbudowane "nieprawidłowo". W końcu osoba sobie poszła i przez to już nie dowiem się, co mówi fizyka
-
Nie w pełni rozumiem, w jaki sposób ten komentarz ma otworzyć oczy osobom, które (niesłusznie) uważają, że okablowanie ma wpływ na brzmienie, tj. jaki ma być mechanizm tego otwierania w sytuacji, kiedy autor w tym komentarzu stwierdza, że kable wpływ na dźwięk w zasadzie mieć muszą?
-
Jako użytkownik wzmacniacza lampowego raczej jestem zmuszony wierzyć w wygrzewanie sprzętu audio. Nowe lampy stabilizują parametry po jakimś czasie.
-
Jak wspomniałem, było mi wszystko jedno co naczarował ten Chinol, bo nie interesowało mnie, czy to Walhalla czy Kalewala. Były tam też różne bardzo podobne, tylko nazywały się jakoś inaczej, to jak Rolex i Cronos 🙂, a także frankensztajny. W sumie brałem tak, żeby ewidentnie się różniło między sobą i jednak nie było z kabanosów, bo wtedy na pewno zagra słabo. Co do drugiego, tak, oczywiście, teraz nie miałem miernika, ale jutro przyniosę z roboty, to jedno z moich narzędzi pracy. Bardzo jestem ciekaw, czy w tym wypadku wyjdzie różnica. Wracając do tematu, jednak interkonekt analogowy robi różnicę, jakby ktoś miał wątpliwości. Nie wiem, czy można to nazwać testem, ale jak już, to chciałem uzyskać różnice walące między oczy, stąd pseudo-Wala jako jeden z czynników mających wpłynąć na dźwięk, bo to konstrukcja mocno odbiegająca od większości. Niby-Hul to z kolei dość typowy koncentryk, ale same materiały przewodzące podobne - w obu przypadkach miedź platerowana srebrem - PODOBNO, bo bierz poprawkę na majfrendów. W każdym razie w Wali druty są białe, mogą być nawet z aluminium, czort wie 🙂 BTW 1: z Walą jednak długo nie wytrzymałem, zamiast niej wpiąłem teraz z powrotem własny kabel, Tellurium któreś tam. Powrócił spokój. BTW 2: oczywiście teraz mógłbym nadać całości rys naukowy i wypożyczyć dla odmiany oryginały i porównać, takie działanie uchodzi chyba za legitne, przynajmniej w przypadku zegarków. Ale szczerze mówiąc, bez wiedzy, jak gra metr kabla za dwadzieścia tysięcy peelenów świetnie sobie dotąd radziłem, więc chyba dalej sobie też poradzę
-
A ja sobie dzisiaj zrobiłem eksperyment. Otóż w celu posłuchania różnic w budowie interkonektów (uwaga: słuchania różnic w budowie, można już protestować), a żeby jednocześnie nie zbankrutować, kupiłem w Chinach cztery podróby, tyle że nie chamskie, a zwyczajne (tj rzeczywiście podobne do oryginałów): Nordost Valhalla, HdH Silver, jakiś wysoki model niby-XLO oraz Cardasa Light - cośtam. Nie chodziło mi o przekonanie się, czy Nardost jest lepszy niz VdH, bo to ani Nordost ani Van den Hul. Jednak przynajmniej w dwóch z tych kabli konstrukcja jest widoczna jak na dłoni: valhallopodobny ma przewody w rurkach z oplotem dystansującym, dającym izolację powietrzną (nie wnikam, czy to teflon), zaś to coś XLO-podobne ma wiązki litzowe puszczone wierzchem po rdzeniu z jakiegoś plastiku. Pozostałe dwa mają środek schowany w środku, Silver w oryginale miałby być miedziany srebrzony, a Cardas miałby mieć tam tej jakiś ichni układ drucików, ale tego bez cięcia na plasterki nie stwierdzę, bo niby jak. W każdym razie w połowie przypadków mam rzeczywiście specyficzną konstrukcję widoczną gołym okiem. No i popodłączałem, słuchając jednym uchem, przy jedzeniu zupy ramen z Żabki (niedobra), bez żadnych jeszcze audiofilskich ustawień w pokoju (które pozwoliłyby ocenić ew. zmiany stereofonii). Pierwszy wynik? Drastyczna, słyszalna od jednego kopa różnica między Chin-hallą a Chin-hulem, co do reszty nie mam jeszcze zdania, trzeba by posłuchać poważnie, a na razie nie mam czasu ani ochoty. Powtarzam, nie kupiłem tego żeby "poprawić dźwięk systemu", tylko w celu drobnego eksperymentu, korzystając z tego, ze każdy przewód kosztował jakąś stówkę. Najpierw szedł "XLO", potem pan Kardaś, potem Chin-halla a Chin-hul na końcu. Dwa pierwsze nie przykuły zbytnio uwagi, Halla po nich wydała mi się odrobinę dobitniejsza (wyraźniejsza góra i silniejszy bas), a Hul po Halli... jakby coś się popsuło. Mniej słyszalne wysokie tony, przez to mniej cichych, delikatnych dźwięków, i ba, nawet miałem ogólne wrażenie, że jest ciszej. Teraz na dole leci mi Paquito d'Rivera na tej Halli, bo po powtórnym porównaniu dwóch ostatnich drutów na razie mi została wpięta, ale kurcze, różnica nawet na podróbach wychodzi. Zaznaczam, ze nie upieram się, który dźwięk był lepszy, bo nie o to chodzi. Jedyny raz w życiu, kiedy NAPRAWDĘ usłyszałem prawdziwą Valhallę, była porównywana z tanim przewodem miedzianym AQ i na dłuzszą metę wydała mi się brzmieniowo zbyt agresywna i poprosiłem z powrotem o Audioquesta (a różnica w cenie była stukrotna bodajże, oczywiście w stronę Nordosta). Ale co teraz usłyszałem, to uczciwie raportuję.
-
Jakby co, to mam coś z San Martina na bazarku. Fanów marki zapraszam 🙂
-
Jaki GMT do 38 mm i WR min 50m polecicie?
Sierżant Julian odpowiedział mirfak → na temat → Jaki zegarek...
Jest jeszcze Monta Atlas, nieczęsta rzecz w naszych szerokościach, 39 mm, ale zegarek wysoookiej klasy: -
Ja pod kolumny kupiłem pięciocentymetrowej grubości deski z litego dębu. Tzn. pod standy, bo stoją na nich podstawki StandArta, na których dopiero kolumny (Opera Callas). Przyznaję się ze wstydem, że dąb po to, żeby mi się kolce standów nie ślizgały. Możliwe, że kamień porobiłoby coś jeszcze z oddawaniem niskich tonów, ale z drugiej strony stalowo-granitowe StandArty same z siebie może załatwiają tę kwestię.
-
Ciekawe, wygląda jak nie podobny do żadnego Szwajcara.
-
Ja tam nigdzie nie wchodzę, panie Dante 🙂
-
Najładniejsze zegarki typu "no date" (bez daty)
Sierżant Julian odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → ZABAWY i KONKURSY
Ten też brzydki nie jest... -
Rolex Datejust
Sierżant Julian odpowiedział pietrusmt → na temat → Podróbki i zapytania o autentyczność
Ale przyznacie, że napis "stainless steel back" na deklu z pleksi wygląda kozacko. -
Nowe nabytki microbrandy oraz inni producenci
Sierżant Julian odpowiedział kornel91 → na temat → MICROBRANDY I PRODUCENCI NIEZALEŻNI
Normalny. Ładny.
