-
Liczba zawartości
3087 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Sierżant Julian
-
Burns zrobił z siebie kretyna? A to nowość. Kolega jest pewny? Ja jeżdżę Landroverem, jeśli to coś znaczy. Oraz pamiętam, jak powszechnie chwalono odtwarzacz Denoina 1050, jako tani a świetnie grający klocek na przetworniku, i ile pamiętam, Burr Brown, a także pamiętam, jak recenzowałem wzmacniacz Denona PMA 1500, które za swoje pieniądze był pierwszorzędny.
-
A może taki?
-
Oczywiście. Robiłem u nich doktorat i habilitację. Co to jest, kabel podmorski? Wyobrażam sobie, jaką to musi mieć wstrząsającą pojemność. Na szczęście staram się nie dowiadywać niczego z "filmików", od kiedy nauczyłem się czytać, wychodzi że gdzieś tak od szóstego roku życia. Stand-uperów mogę sobie ew. obejrzeć na żywo, ale i w tym przypadku wolałbym Abelarda Gizę. Ja teraz mam chyba teraz jakiś kawałek bez dźwięku, bo słyszę, że nic nie gra. Bardzo wyraźnie to słyszę, więc ani chybi ktoś mi podrzucił ten emiter. Zaraz zejdę na dół i sprawdzę, czy dziewucha nie kupiła mi w prezencie i chyłkiem nie zainstalowała. Jeszcze nie rozpoznaję po tym, że nie gra, jaki to utwór, ale to pewnie kwestia wprawy.
-
A. Jaap Van den Hul produkuje przede wszystkim wkładki gramofonowe, kable to szczegół. A toto coś dziwnego kosztuje 25 tysięcy za parkę i w związku z tym, jakkolwiek mogę sobie na to pozwolić, to jednak zrezygnuję. Może brak mi mózgu, który fale skalarne mogłyby pieścić? Swoją drogą ciekaw jestem, czy i co takiego emituje to urządzonko, co VdH uważa za fale skalarne. Niestety wydawanie dwudziestu kawałków tylko po to, żeby rozpruć gadżet i zajrzeć do środka, nie bardzo mnie kreci. Ale sprawa nie może być bagatelizowana, bowiem jak widać z poniższego, fale skalarne mogą też przynieść wiele złego, zwłaszcza w medycynie: "Być może to fale skalarne są przyczyną niepowodzeń wielu przeszczepów. W 1997 roku chirurg holenderski dr Atkinson-Scarter, starał się pomóc mężczyźnie, który stracił w bójce kawałek nosa. Stosunkowo prosta operacja stała się jednak niemożliwa, bowiem ranny z jakichś niewytłumaczalnych powodów nie zgadzał się na pobranie z własnego ramienia wycinka skóry, potrzebnej do odbudowy nosa. Na szczęście znaleziono kogoś, kto za sowitą opłatą zgodził się oddać poszkodowanemu kawałek swojej tkanki. Po upływie roku w przeszczepionym z powodzeniem kawałku nosa nagle ustało krążenie, po czym zaczął on obumierać. Gdy zbadano dokładnie całą sprawę okazało się, że komplikacje zaczęły się dokładnie w dniu, w którym zmarł dawca. Kto wie, może tkanki wielu nieudanych przeszczepów pochodzą od osób, które gdzieś w głębi duszy nie godzą się na takie zabiegi?" (źródło: http://www.wrozka.com.pl/archiwum/1999/11/4221-dlaczego-sugestia-moze-zabic)
-
Córka prosi o wypełnienie ankiety. Ja proszę Was.
Sierżant Julian odpowiedział marekvegas → na temat → PO GODZINACH
Trenuję Shorin-ryu, kolejnym krokiem może być zadanie tych pytań karatekom 🙂 -
To były wzmacniacze single ended na mocnych lampach. Szybkie i przezroczyste jak szkło. Nie potrzebowały dodatkowego unordostowienia moim skromnym zdaniem.
-
Córka prosi o wypełnienie ankiety. Ja proszę Was.
Sierżant Julian odpowiedział marekvegas → na temat → PO GODZINACH
Poszło. Źle skonstruowana ankieta. -
Sprzedam San Martin diver 39mm w typie SeaQ
Sierżant Julian odpowiedział Sierżant Julian → na temat → SPRZEDAM
Idzie do góry i poważna obniżka ceny- 4 odpowiedzi
-
- san martin
- diver
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
A tam nie mogłoby być takiej zakrętki, żeby otworzyć dziurkę, dolać oleju czy wazeliny, i zakręcić na powrót? Olej producent mógłby sprzedawać oddzielnie, w małych buteleczkach po 500 dolarów. Ale tak serio, to żadne szprotki i olej, tylko ekran zrobiony z wody POSOLONEJ, będący jednocześnie żyłą powrotną, jak w normalnym koncentryku. I w tej słonej wodzie to już jakieś tam morskie żyjątka, kiełżyki czy inne tam szkarłupnie. A to wszystko z wierzchu w rurze igielitowej, a w wersji bardziej zamożnej z przejrzystego teflonu.
-
Miałem kiedyś taką koncepcję, a w środku rybki.
-
Gdyby mnie było stać, kupiłbym z samej ciekawości. Oczywiście zawsze jeszcze jest kwestia, czy system dostatecznie dobry, żeby tak subtelna ingerencja przebiła się przez wszystkie stopnie, od wzmacniacza, przez przewody głośnikowe aż po kolumny. Przypomina mi się jeden taki udany eksperyment, przeprowadzony w bardzo kontrolowanych warunkach na naprawdę dobrym sprzęcie. W systemie Adama Mokrzyckiego w jego pokoju zbudowanym specjalnie do słuchania muzyki, z jakiegoś powodu zmieniliśmy niedrogi przewód miedziany Audioquesta łączący przedwzmacniacz z monoblokami, na Nordosta Valhallę. Po dziesięciu minutach zażądałem zmiany z powrotem, za bardzo kłuło w uszy. Po połączeniu Audioquestem była ulga. Tylko że system składał się w jakichś piekielnie drogich Avalonów na ceramicznych przetwornikach, ze sterty dCS-ów jako źródła cyfrowego oraz z wywalonych w kosmos wzmacniaczy lampowych na tej takiej wielkiej lampie, nie pamiętam jak to się nazywa, wielkości dziecięcego wiaderka. GM-cośtam, jak mi się wydaje. No więc usłyszałem owszem zmianę kabla, który w dodatku wydawał mi się raczej drugorzędny, ale jakiego systemu to wymagało... Sam pokój BEZ elektroniki kosztował pewnie tyle, co pół mojej chałupy za miastem.
-
Też uważam to za dziwaczne. Tzn. pewnym wyjaśnieniem może być najwyżej, że Aliexpress to nie firma, tylko portal sprzedażowy tysięcy nieskoordynowanych dystrybutorów. Wiele razy można tam zobaczyć te same wyroby różniące się kilkakrotnie ceną, wystawiane przez różnych sprzedawców. Podróba kabla powiedzmy Nordosta za 100 zł, i obok identyczna (nawet z tym samym zdjęciem, być może przedstawiającym oryginał) za 1000 pln, jakiś wzmacniacz w generycznej obudowie za 1500 zł i zaraz stronę dalej za powiedzmy 5000 zł. A jeszcze do tego opisy, kompletnie z tzw. d*py, podające niekiedy informacje nie tylko zwyczajnie nieprawdziwe, ale też kompletnie nieprawdopodobne, typu np. lampy w tranzystorowym wzmacniaczu. Mam wrażenie, że 90% tego dziwnego czegoś jest robione i tak na rynek azjatycki, gdzie kupują to setki milionów spragnionych powiewu luksusu nabywców hinduskich, indonezyjskich, wietnamskich i oczywiście rodzimych. Ciekawie popatrzeć, ale zaopatrywać się tam... Chociaż np. zegarki nasi tutaj kupują tam regularnie. Z tej branży raz kupiłem tam bransoletę milaneza, ale byłą za ciężka. A, to przynajmniej byłby zabawny eksperyment oraz tak modny obecnie tzw. challenge. Tylko że, pomijając już kwestie etyczne (to tak, jakby mieć fałszywego roleksa), to i tak byłoby za drogie, żeby tak dla zabawy. Wyrzucać jednak kilka solidnych tysięcy złotych dla samej przyjemności patrzenia, jak lecą, jeśli w domu ma się normalny grający system złożony z uczciwie nabytych gratów...? I jeszcze po dokonaniu tego pouczającego doswiadczenia co z tym potem zrobić, puścić na allegro, może jeszcze jako oryginały? 🙂
-
Klub Miłośników Zegarków DOXA
Sierżant Julian odpowiedział Encanto → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Jeśli szwagier nie nurkuje z batyskafem przymocowanym do pleców, to Doxa 1200 zdecydowanie powinna mu wystarczyć. Zegarek z wodoszczelnością statyczną do ciśnienia 120 ATM nadaje się do nurkowania głębokiego, a nie tylko swobodnego z akwalungiem. Oczywiście współcześnie zegarek analogowy jest tylko sprzętem dodatkowym. -
To jest Asypdzsw, popełniłem literówkę. Niektóre egzemplarze mają to na froncie a niektóre nie. Typowa nazwa na Europę 🙂
-
Nie kusi mnie, tylko nazwa zrobiła na mnie poważne wrażenie. Sprzęt o nazwie Asypdzysyw po prostu nie może być zły! I druga ciekawa rzecz: z rzadka rozsiane po Aliexpress produkty autentycznych chińskich marek typu Shengya, Line Magnetic czy powiedzmy Cayin kosztują tam nawet parędziesiąt tysięcy, podczas gdy produkty, o których mowa, mimo niekiedy naprawdę wysokiej wartości materiałowej (chociażby tylko sama obudowa rżnięta z Accuphase), sprzedawane są za grosze (no, względne grosze). Potęga marki, przeświadczenie że taka Shengya to światowy brand, czy jeszcze coś innego?
-
Jeśli nie da się kabla rozpruć celem zajrzenia do środka, bo kosztuje ćwierć miliona, to faktycznie pozostaje tylko kwiecisty opis.
-
Wracając na chwilę do radosnej chińskiej działalności. Otóż wiadomo że nazwy, jakie Chińczycy nadają swoim brandom zegarkowym przeznaczonym dla reszty świata, budzą często zdrową wesołość lub zgrozę. Dziwaczne pseudo-angielskie albo nie wiadomo jakie miana często raczej odstręczają, niż zachęcają. To w branży zegarkowej. Ale co w takim razie powiecie o wzmacniaczach, które producent obdarzył dźwięczną nazwą "Asypdzysyw"?
-
Są wzmacniacze, które do poprawnej pracy potrzebują ściśle określonych parametrów kabla głośnikowego, ale to wyjątki. Tak było ze wzmacniaczami Naim oraz, o ile pamiętam, Nene Valley Audio czyli NVA. Niektóre Naimy miały specyficzne wymagania dot. stosunku pojemności do induktancji i producent twierdził, że trzeba używać ich własnych kabli i to o długości minimum 3,5 metra, bo inaczej uszkodzi się wzmacniacz. Tak stało jak byk w manualu. Ale takich cudów nikt nie oczekuje po masowym produkcie światowego wytwórcy, który powinien pracować ze wszystkim poprawnie.
-
Sam Nadszyszkownik Kilkujadek go nosił.
-
Nie, IN200 kosztuje coś 6 z kawałkiem.
-
Ciekawe czy ten niby-GS to kwarciak. Cena jak na podróbę Grand Seiko jest niska, wysokiej jakości fejki kosztują tyle albo i dwa razy więcej w internetowym sklepie "firmowym". A ten bazarowiec z OLX chciałby pewnie jeszcze zarobić. To tam w środku może być zupełnie już nie wiadomo co.
-
Pieniądze nie grają. Za te same pieniądze można kupić wzmacniacz 10W i 100W i każdy z nich będzie dobry, tylko nie do tego samego. Innymi słowy, warto kupować z głową i jakim takim przygotowaniem i dotyczy to praktyczne każdego sprzętu hifi poza mini wieżą, gdzie wszystko jest od razu w komplecie. Sądzę, ze zamiast proponować koledze modele popularnych marek, w których w pierwszej kolejności oszczędzano na zasilaniu, trzeba zaproponować coś konkretnego, o czym wiadomo, ze sobie poradzi i gdzie kupa pieniędzy nie poszła w zbędne przy słuchaniu muzyki bells and whistles. W związku z tym, jeśli trzeba by było szukać w podobnej klasie cenowej, proponuję na początek sprawdzić, jak te kolumny zagrają z którymś ze wzmacniaczy Atoll. Nie mówię o IN400, gdzie są dwa toroidy po 1050 VA sztuka, ale nawet niższy model IN100 Signature, kosztujący z grubsza tyle, co te kolumny, ma dwa trafa, każde jak pięść: Tutaj jest 2x330VA, znacząco więcej dają dopiero w modelu IN300 (2x440VA), ale to już dwa razy drożej. W każdym razie firmy specjalistyczne hi-fi (jak Atoll) zwykle przywiązują większą wagę do zasilania niż masówka, bo zasilanie to znaczący koszt i wzrost masy urządzenia. Dlatego sugeruję nie brać pod uwagę sprzętu Rotela, Yamahy, Technicsa lub Sony, tylko szukać nawet w podobnej klasie cenowej, ale u specjalistów. Można też poszukać w sieci, co ludziom najlepiej grało z tymi kolumnami.
-
Rzecz nie w watach. Myślałem raczej o czymś w tym rodzaju. Tutaj jest 100W na 4 ohmach, ala trafa są cztery: dwa dla przedwzmacniacza i dwa dla stopnia wyjściowego:
-
Wzmacniacz może mieć potencjometr głośności wyskalowany nie liniowo a nazwijmy to wykładniczo. Na początku skali duży skok daje mniejsze wzmocnienie, niż bliżej końca skali.
-
Wracając do parametrów. Wkładając "moc kolumn" między bajki, mam tu do czynienia ze średnio trudnymi do wysterowania głośnikami (zmierzone minimum na 4 ohmach i deklarowana przez laboratorium "Audio" stosunkowo wyrównana charakterystyka impedancji, plus dosyć niska skuteczność 85 dB). Wzmacniacz jest porządny, Rotel zawsze robił dobry sprzęt. Moc 150W przy 4 ohmach powinna spokojnie wystarczyć na wszystko, ale pojawia się pytanie, czy również wystarczy na podłogowe Dynaudio? Skoro stwierdziłeś, że przy dużych głośnościach czegoś zaczyna ci brakować, to możliwe, że właśnie natknąłeś się na ograniczenie wynikające z zasilacza. Rotel ma w środku taki sobie średni, pojedynczy transformatorek i możliwe, że z tego powodu nie bardzo już daje radę w pełni zaspokoić dość jednak wymagających zestawów. W związku z tym owszem, znajdź sobie jakieś nieskomplikowane, grubsze druty. Dynki mają pojedyncze gniazda, więc bi-wiring i tak odpada. Zaproponowałbym coś, co ci już potem wystarczy na długo, a nie kosztuje oczu z głowy, np. Melodike. Tam jest przekrój 4 mm, plus wszystko od razu solidnie pozakańczane bananami. https://melodika.pl/product.php?produkt=10373,melodika-mdsc4020-kabel-glosnikowy-ofc-4n-2x4mm2-o-dlugosci-2m-2szt Wydaje mi się, że tańszego o tym przekroju i od razu konfekcjonowanego nie ma u nas na rynku. Można też wybrać opcję zakończoną widłami. Natomiast jeśli uznasz, ze to jednak nie to, proponuję wypożyczyć jakiś wzmacniacz niekoniecznie o większej mocy znamionowej, ale z większym zasilaczem. Dwa duże trafa w środku, coś w tym rodzaju. Jest tego sporo na rynku.
