Nie chcę się tutaj pakować w pełną recenzję zegarka, natomiast parę słów można zawsze powiedzieć. Wykonanie jest bardzo dobre, koperta stanowi kombinację delikatnego matu i polerki (na sfazowanych krawędziach). Pod względem wykonania tych detali jest lepszy niż mój prawie trzy razy droższy Longines (którego tak w ogóle to bardzo sobie cenię). Przewiercenie uszu bardzo w stylu vintage, osobiście jestem zwolennikiem tego rozwiązania w tool watchach z rodziny Submarinera.
Tarcza bardzo ciekawa, z pozoru przeładowana ale to przecież military watch, poświęcony pamięci żołnierza poległego w Iraku, więc cechy zegarka tej klasy powinien posiadać (np. podwójne indeksy na 12 i 24 godziny). Kontrast jest dobry i luma mocna, trzyma całą noc. Typowe dla Milsuba wskazówki w kształcie krawata (oni nazywają to "sword") też są na miejscu.
Bezel ceramiczny udający metalowy jest ok, w ciekawym, wypłowiałym odcieniu. Zastrzeżenie: po co w zegarku stylizowanym na vintage ceramiczny bezel z lumą na indeksach? To bym zmienił, podobnie jak w ogóle kolor lumy, który wolałbym zielony, a nie niebieskawy.
Koronka duża, dobrze się odkręca i zakręca. zegarek faktycznie jest stosunkowo płaski, chociaż nie rzuca się to w oczy jako główna cecha. Mój Le Forban Brestoise przylega do ręki jeszcze mocniej.
Bransoleta to typowy oyster, wykonana równie dobrze jak koperta, nie widać jej na zdjęciu bo zdjąłem do skrócenia. Regulacja przy zapięciu niestety tradycyjna, ale nie można mieć wszystkiego.
O dokładności nie mogę wiele powiedzieć, nastawiłem go tydzień temu z grubsza i pokazuje tak samo dobrze. Dopiero dziś ustawiłem go staranniej i zobaczę, ale wygląda na to, ze odchylenia będą malutkie. Miyoty serii 90 to bardzo dobre mechanizmy.
I ostatnia rzecz: na ile mogłem się zorientować, w USA już go dawno nie ma, a w Europie mają ostatnią sztukę w WatchGecko (od nich kupiłem egzemplarz przedostatni). Jak się wyprzeda, to juz go nie będzie, po pierwsze dlatego, ze to model limitowany, a po drugie, jak już wiemy sama firma zaprzestała w ogóle produkcji. A szkoda.