Gust popularny nie musi oznaczać gustu ubogich. Obecnie częściej oznacza poczucie smaku rozmaitych celebrities. Biorąc pierwsze z brzegu, spójrzmy na popularność złotych Roleksów: kosztują co kosztują, a nie ma chyba wątpliwości, że trafiają w popularny gust (zwłaszcza wersje ozdobione dodatkowo diamentami). Ludowe masy w swej nomen omen masie ich nie mają, ale mieć by chciały. Oczywiście można zastanowić się trzeźwo, czy taki Mille, czy inny Franck Mueller, rzeczywiście łechcą gust masowego odbiorcy. Generalnie raczej nie, bo masy o nich w większości nie wiedzą. Taka marka jak Richard Mille wymaga pewnej orientacji w temacie, bo niezorientowany spojrzy na taki zegarek wzrokiem przefiltrowanym przez tzw. chłopski rozum, po czym da synowi na komunię albo rzuci świniom. Zatem dopóki Mille nie stanie się wyrobem choć trochę masowym, ewentualna plebejskość gustu właścicieli (lub aspirujących do wyrobu) będzie wciąż kwestią sub judice.