Oczywiście trudno mi ocenić z całą pewnością, jaka marka była szanowana w latach np. 60. czy wcześniej, ale co do Corteberta nie ma raczej wątpliwości. Co do Technosa to nie badałem sprawy głębiej, ale jeśli brać pod uwagę dostępność zegarków używanych obecnie, to musiał być przynajmniej nieźle rozpowszechniony. Nie był to producent niszowy. Dziwnie łatwiej znaleźć zegarki vintage Technos, niż Albert Riele, który ponoć historię ma taką, że Technosa mógłby wciągnąć nosem :-) Ten Technos wygląda faktycznie jak pogorszony Oris :-( Ale muszę przyznać, że nie my jedni tutaj mamy problem z markami zegarków, które po okresie świetności upadły, po czym powróciły po latach, żyjąc jakimś dziwnym żywotem zombie. Jest tu sporo wątpliwości, na przykład czy Technos jest gorszy niż Blancpain, który mniej więcej tak samo odżył po zdechnięciu? Fakt, Technos tłucze jakiś fałszywy blit, a Blancpain coś, co raczej wygląda lepiej. Pojęcia nie mam, jak do tego podejść, a takich marek jest dużo, a będzie więcej, póki moda na zegarki mechaniczne nie skończy się tak, jak się zaczęła. Albo Riele: właściciel marki twierdzi, że to firma stara jak mój szef w instytucie, o którym mówią że jako pierwszy wyszedł z morza na ląd, ale czy widział ktoś te ich stare zegarki? Ja nie. To temat na osobny wątek, ale już z góry wątpię, czy dojdzie się tam do jakichś konkluzji.