Tak, czyli nie czyli tak :-) Ech... Artykuł traktuje o zegarkach vintage Seiko, więc odpowiedź od czapy - jeśli to odpowiedź na to, co napisałem. A pisałem, ze autor mógł potraktować GS jako markę oddzielną, wartą np. osobnego opisania. Ogólnie wkraczamy w dziedzinę czytelnictwa i recenzowania. Wszystko zależy, czy celem czytelnika jest szlifowanie krawędzi na ostro i wyszukiwanie kontrowersji, czy też zwyczajne zainteresowanie tym, co jest napisane w artykuliku. Który tak sobie po prostu przedstawia 10 modeli Seiko wybranych przez autora (a nie przez komitet noblowski) jako godne większego zainteresowania, niż obecnie (zdaniem autora) się cieszą. Nie jest to habilitacja, więc nie ma co się bawić w tetrapiloktomię i odsądzać autora od czci i wiary, bo nie pokazał tego, co recenzent by pokazał, gdyby mu się chciało. Nawiasem mówią, ten styl recenzowania zastosowany do habilitacji byłby również przesadny. Znam jedną panią, która tak robi, ale nie jest z tego powodu ceniona.