Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Sierżant Julian

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    3070
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez Sierżant Julian

  1. Zodiaki ostatnio naprawdę świetnie wyglądają. Klasyczny design połączony z niekiedy dość awangardową kolorystyką i (jak sądzę) dobrym wykonaniem, produkują autentyczne perełki. Szkoda, ze Zodiac wciąż nie ma w Polsce dystrybucji, tylko trzeba ściągać skądśtam, zamiast iść do sklepu i spokojnie wybrać.
  2. Przy okazji, ponieważ powtarzają się opinie, że Submariner powstał w 1953 roku i był produkowany od 1954 na podstawie skopiowanych rozwiązań Blancpaina. Otóż wiadomo, że pierwszy model produkcyjny Roleksa z obrotowym bezelem pojawił się w 1937 roku, i nie odniósł sukcesu komercyjnego. Jednak na początku lat 50. Rolex wprowadził niemal jednocześnie modele: Thunderbird (lotniczy), Monometer oraz Turn-O-Graph (divery), wszystkie wodoszczelne z obrotowym zewnętrznym bezelem. Pojawiły się jeszcze zanim handlowa nazwa "Submariner" ujrzała światło dzienne. W przypadku dwóch ostatnich można znaleźć informacje o roku 1953, z zaznaczeniem, że poprzedzały Submarinera (którego zaczęto produkować pod koniec tego roku), natomiast co do Thunderbirda opinie co do lat są zróżnicowane, a gdzieś w necie na trafiłem na wzmiankę "From the mid-1950s onwards, there were different versions of the vintage Rolex Thunderbird". Niezależnie od szczegółów dat Thunderbirda (który był wczesnym Turn-O-Graphem z innym bezelem), raczej nie da się utrzymać tezy, jakoby Sub był późniejszy od FF, ewidentnie prace nad zegarkiem z obrotowym bezelem trwały w Roleksie od dawna i pierwsze modele zaczęły być produkowane (pomijając model Turnograph) równolegle z FF, a niewykluczone, że nawet wcześniej. W każdym razie prace nad tymi zegarkami musiały sięgnąć przed rok 1953. Rolex wyraźnie miał ten projekt od dawna w zanadrzu i wypuścił go, kiedy uznano ze rynek go przyjmie. Różne wcześniejsze nazwy (Monometer, Turn-O-Graph) najwidoczniej nie chwyciły i dopiero Submariner zyskał sławę. Jednak w świetle tych informacji nie wydaje mi się, aby Submariner mógł być projektem niesamodzielnym. Owszem, tak też piszę, odbiega, ale jakieś geny zostały. Wskazówki, wkładka i częściowo jeszcze podobna tarcza (pozostały takie same indeksy z wyjątkiem godziny 12, która jest juz jak w nowszych Omegach). Widoczna jest ciekawa ewolucja. Nie twierdzę, ze to jest kopia Suba. Twierdzę, ze to jest widoczna inspiracja dobrze sprzedającym się modelem konkurencji, zanim firma wyrobiła sobie własny styl. Co zresztą nastąpiło dosyć szybko, a potem Omega nawet wyślizgała Roleksa ze stanowiska nadwornego dostawcy zegarków Jamesa Bonda. Wskazówki są dobrym indykatorem tych intencji, bo najbardziej rzucają się w oczy. Jeśli firma dała na swój zegarek wskazówki od Suba i bezel też podobny do Suba, to nie po to, żeby ktoś miał skojarzenie z Patek Philippe raczej.
  3. Omega już była, ale znalazłem ofertę sprzedaży innego egzemplarza gdzieś w sieci. Ten jest nieco hybrydowy, oznaczenia na tarczy już bliższe późniejszych (podwójne "I" na dwunastej), kształt koperty też, zostały wskazówki, wkładka bezela jak w Subie i crownguard. Inspiracja jest wciąż widoczna. Sam bym chętnie nabył taki zegarek, na pewno nie jest nudny, ciekawe świadectwo błądzących tu i tam trendów w designie diverów. Omega i Rolex w jednym. Co bardziej otrzaskany naród by myślał, że to jakiś lokalny wyrób z bazaru w Kuala Lumpur :-)
  4. ?? My się tu tylko bawimy w tropienie inspiracji. Mam nadzieję, ze nikt tu nie jest osobiście przywiązany do którejś z tych marek, żeby tropić nieprawidłowe odnoszenie się do jej produktów :-) Dla mnie fakt, że Omega w którymś momencie skopiowała Suba, jest tylko ciekawostką. Timex to całkiem stary brand. Przodkiem jest amerykańska firma robiąca zegarki od XIX wieku (Waterbury), a marka zegarkowa Timex jako taka istnieje od lat 50. XX w. i wzięła się, jak to się często zdarza, od nazwy własnej szczególnie rozpoznawalnego modelu. To już Casio można by bardziej krytykować jako nuworysza, bo zegarki robi od 70-tych bodajże, ale to z kolei wielki producent o renomie ustalonej, niezależnie od tego, co się myśli o zegarkach kwarcowych. Zresztą "casiomariner" też oczywiście był na kwarcu.
  5. Wygląda, że ktoś miał spotkanie z tynkowanym murem. Ja kiedyś tak rozbiłem szkło hesalitowe o przeszklone drzwi, których nie zauważyłem w porę.
  6. Wyjaśniam w przystepnej formie: wskazówki, kształt koperty, proporcje bezel-tarcza, charakterystyczny crownguards, układ tarczy, szkło powiększajace, układ bezela, niekiedy również dekiel. Oraz kombinacje tych cech, od najbardziej stężonych do rozwodnionych, ale wciąż zachowujących look który wskazuje, co było pierwowzorem. O tym, czy końcowe wrażenie jest roleksowskie, decydują uczestnicy wątku.
  7. Spora niespodzianka na powitanie nowego dnia, czyli sub-Elgin. Tego jeszcze u nas nie było.
  8. A teraz Helvetia: nie dość, że puściła się z Subem, to jeszcze ze związku urodził się kwarc... Aż trzeszczy w zębach...
  9. Przy okazji znalazłem divery Lanco (konsorcjum firm, kiedyś popularny brand, już chyba nieistniejący) oraz Gruen, w których zastosowano z nieznanych powodów wskazówki zasunięte Roleksowi. W przypadku Gruena to tym bardziej dziwne, ze większość jego diverów, jakie można znaleźć, jest wyraźnie inspirowana Blancpainem (plus własny wzór wskazówek w kształcie penisa), więc nie wiem na ch. im nagle były te pióra. Jeszcze współcześnie NTH ma model o tej nazwie. W każdym razie nic wspólnego z tamtym ulepcem z Ebay, raczej. O, a tutaj jest bulowska barracuda, i faktycznie ma wskazówki wiadomo skąd, jednak cała reszta zupełnie nie ta parafia.
  10. To chyba logiczne, ze gdybym jednak ją na tym przyłapał, to byłby to mały orgazm odkrywcy, nie? Jak dotąd tylko znalazłem gostka sprzedającego ordynarną zżynę Suba (na kwarcu!) pod nazwą Barracuda, który to gość twierdzi, ze jest to subbrand Doksy. Ale jakoś wątpię.
  11. Żaden innowator, wątek jest poświęcony tylko wyglądowi zewnętrznemu, który Rolex całkiem sprytnie zrobił taki, że do dziś mnóstwo firm go kopiuje żywcem, 1:1. Natomiast Blancpain zaprojektował konia roboczego, który najwidoczniej mniej nadawał sie do noszenia w towarzystwie, może dlatego, że trochę większy, albo że miał grubszy bezel albo coś jeszcze. W każdym razie różnice były na tyle istotne dla rynku, ze Blancpain bardzo rzadko jest kopiowany 1:1, a Rolex bez przerwy. I owszem, wynika to z tego, ze Rolex jest lepiej wypromowany, ale z drugiej strony, z jakiegoś powodu udało się akurat ten model tak dobrze wypromować. Uważam, że jednym z powodów jest fakt, że Sub był projektem bardziej "do wszystkiego", czyli bardziej bezpłciowym, do zaakceptowania dla wszystkich. Z czego wynika, ze różnice w designie były i mogły decydować. Doksy nie, oni wcześnie machnęli własny, znakomity projekt "nurka" i trzymają się go do dzisiaj.
  12. Ze Steinhartem jest to samo, co z Tisellem: nie wiadomo dokładnie, która wersja została skopiowana. Oba zegarki mają liczne elementy zaczerpnięte z rozmaitych okresów. Mam na myśli oczywiście ich wersje suba, bo i ci i tamci robią też inne zegarki. St. Ocean 39 to żywy Submariner, różnica jest w deklu, niewidocznym z wierzchu. Nie wiadomo natomiast który Sub, bo kopertę mają zaczerpniętą z wcześniejszych serii (16xx i tak dalej). Ts. Marine Diver to to samo, ale kopertę ma skopiowaną ze współczesnych serii, natomiast tarczę i ring dookoła oczywiście ze starszych (bez napisu). Z kolei dekiel ma typowo roleksowski. Z kolei Ts. Submersible jest ukłonem w stronę najstarszych Subów pod względem wyglądu tarczy (plus brak daty), ale kopertę ma również w stylu współczesnym. W sumie żaden z tych zegarków nie jest dokładną kopią współcześnie produkowanego Roleksa, ani żadnego modelu z przeszłości, ze względu na mieszankę rozwiązań. Ale żeby to spostrzec, tzreba się oczywiście przyjrzeć z bliska, z daleka wszystkie mają wygląd Sub-like. Żaden też się pod tym względem nie wybija na plus czy minus. Najmniej w sumie jest tu winny Submersible, bo ma najmniej przypomina Suby współczesne. Jednak dla mnie wciąż najcięższym przypadkiem spośród masowych producentów jest Invicta, która niby wygląda dokładnie jak Sub, ale odróżnia się od razu przez swój własny, niepowtarzalny tani bling. To nie homage, nawet w cudzysłowie, tylko obelga.
  13. Przez "powszechnie szanowaną" firmę rozumiem w tym wypadku producenta o ugruntowanej renomie na rynku i jednocześnie takiego, który spędził na tym rynku dłuższy czas. Przykład z życia: nikt nie ma pretensji, że szwajcarska Davosa produkuje kopię Submarinera (mniej więcej według wzoru z lat 80.), natomiast produkty Steinharta, Tisella oraz rojących się wszędzie mikrobrandów traktuje się z pogardą lub wręcz odmawia im się jakiejkolwiek legitymizacji. Co je różni? Wyłącznie to, że są mniej znane lub wcale nieznane. Dlatego wprowadziłem to rozróżnienie i w związku z tym nie podaję tutaj przykładu Invicty (dla mnie to akurat koszmarek, powierzchownie skopiowany i błyszczący jak psie jajka), Steinharta, Tisella, MK.II oraz wielu innych. O drobnych złodziejaszkach wskazówek nie wspomnę. Natomiast jestem szczęśliwy, gdy dorwę Omegę, Doksę czy innego Longinesa.
  14. To tylko wtedy, jeśli nie potrafi się odróznić zegarków bezpośrednio inspirowanych designem Fifty Fathoms, od tych bezpośrednio inspirowanych designem Submarinera. Podkreśliłem już kiedyś na początku, ze mowa jest tutaj o bezpośredniej inspiracji designem, a nie ideą czy rozwiązaniami technicznymi. Co jak sądzę wyjaśnia całkowicie kwestię. Nie negując jednocześnie istnienia zrzyn mieszanych, gdzie proporcjom bezel-tarcza typowym dla FF mogą towarzyszyć wskazówki typu Sub. Na pewno coś takiego istnieje, ale takich raczej nie szukałem.
  15. Jeśli Heyerdahl im na to pozwala, to dlaczego nie :-)
  16. Nie miał. Któryś tam następny (Dave Scott) miał natomiast podobno Bulovę. Co pozwala obecnie tej marce wypuszczać dość bezczelnie swojego "moonwatcha". Rodzina tego człowieka powinna mieć od Bulovy rentę do końca świata.
  17. No i co z tego? Nie widzę powodu, dla którego NIE MOŻNA BY założyć tematu, w którym rozważano by rozwiązania, które Rolex kopiował i się inspirował. To całkiem interesujące.
  18. Parę nowych znalezisk: Rodania w mało koszernej obudowie, ale już wskazówki bardzo w porządku: A tutaj odwrotnie: koperta jak się patrzy, bezel, nawet szkło powiększające jak w oryginale, ale myk - wskazówki dla niepoznaki własne. Przynajmniej godzionowa i minutowa, bo sekundowej juz się zeswojszczyć nie chciało. GUB Glashutte: Przy okazji, Tissot już chyba był, ale tutaj udało mi się trafić ładny soczysty egzemplarz pepsi. Tylko bezel jakiś rogaty: Na deser Ollech&Wajs, o tyle oryginalne w stosunku do większości przytaczanych wyżej, że jak zaczęli robić takie Suby w latach 50., tak chyba robią do dziś:
  19. Jaka jest wasza opinia o zegarkach z linii Club? Przykładowa sztuka na zdjeciu. Wieje od nich latami 70. (te wielkie indeksy, paskudne), ale ówczesna masywność współcześnie wygląda i tak dość skromnie, a ogólnie kształt tych maszyn mnie akurat się podoba. Ktoś z obecnych miał do czynienia?
  20. No muszę pochwalić, że mój Submersible robi -4, co w zasadzie jest wynikiem chronometru. Ale on został wyregulowany u fachowca jeszcze przez poprzedniego właściciela, to nie jest wynik "fabryczny". Natomiast bransoletę zdjąłem od razu i przerzuciłem się na pasek RAF, więc nie wiem, co ona może tam nawywijać.
  21. Sierżant Julian

    Policzmy MONSTER'y

    Monstery, nie Monster'y. W tej formie stosuje się polską odmianę końcówek.
  22. Ciekawe, testowy tekst łaciński.
  23. Heuer (i TAG ) to na pewno szanowana firma. Ten zegarek istnieje też w wersji automatycznej, ale jest wtedy drogi i raczej trudny do zdobycia.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.