Nie podoba mi się podcięcie (łukowata pozioma linia) na kopercie na wysokości początku uszu. To samo rozwiązanie zastosował Gerlach w jednym ze swoich modeli, nadaje ono zegarkowi dodatkowej masywności. A to i tak będzie ciężki optycznie klamot.
Dziadek był owszem, między innymi podoficerem WP, jakkolwiek było mu Stanisław. Dość znany w okresie międzywojennym sportowiec (obrazek pochodzi z karykatury gazetowej).
Atrapa byłaby, gdyby na przykład był to model zegarka wykonany z gipsu. Czyli niedziałający przedmiot wyklepany na podobieństwo zegarka. Kiedyś tak nazywałem swoją praktykantkę, która była wykonana na podobieństwo istoty ludzkiej, również nie działała i nadawała się tylko do postawienia w kącie w charakterze stojaka na płaszcze.
Cóż, na pewno serwis Patka będzie w stanie uporać się z tym problemem, to podobno dobra firma, tak słyszałem. Od szwagra, który też ma taki zegarek. Jego kolekcja obejmuje też Lorusa oraz najwyższy model Festiny.
A w ogóle, to czy nie powinno się, korzystając z okazji, położyć większego nacisku na wartości lokalne? W tym wariancie model nazywałby się Skuba (po łebskim szewcze), a na deklu byłby wizerunek wybuchającego Wawelskiego Smoka.
Gerlach obiecuje to od minimum 5-6 lat i początkowo się na to łapałem i dwa lata czekałem na ten model "w przygotowaniu". Przez ten czas pojawiło się 10 innych modeli, które nie były "w przygotowaniu". W końcu się lekko zirytowałem (w momencie kiedy przestali mi odpowiadać na pytania o ten model), kupiłem Deep Blue, a potem Trasera. I od tego czasu Gerlacha mam w swej bajecznie kolorowej d*pie. A, bardzo krótkie uszy w tym Skubaholiku sugerują trudności w zamianie paska i dużą trudność w założeniu paska typu RAF/zulu. Czy słusznie mi się wydaje?
Z tym nurkiem i Bondem to jest problem o tyle, że stary Rolex z jego 40 mm i dość płaską kopertą dzisiaj wygląda całkiem skromnie, natomiast te coraz większe Omegi, które prezentował np. Daniel Craig, wciąż wydają mi się szalenie od garnituru odległe. Nawet sportowego i im większa, tym bardziej.
Owszem, i właśnie zmienił cenę. Najwyraźniej chłopinie któryś cylinder nie pali. I oczywiście jest w błędzie: ja na przykład tę ofertę widziałem od listopada. Tylko czym się tu interesować? Tym, że wycenił podróbę na dwa klocki zamiast na typowo na jeden?
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.