Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Sierżant Julian

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    3087
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez Sierżant Julian

  1. No, były to rody polskich królów. A Tudor był tylko walijskim knujem wychowanym we Francji, któremu w końcu udało się dochrapać tronu 🙂
  2. Zupełnie niesłusznie, to stara marka japońska, nieco młodsza od Seiko które ma już sporo ponad sto lat, ale mimo to Orient jest starszy od paru szwajcarskich marek, które dziś robią karierę. I to zawsze były porządne zegarki, chociaż nie ekskluzywne. Coś klasy Atlantika czy nieco zapomnianej już obecnie niemiecka marki Pallas. Zresztą w Polsce Orient konkurował właśnie z Atlantikiem, w Peweksie leżał z nim i z Seiko.
  3. Dlaczego zaraz Jagiellończyk. Nie sięgajmy do nazwisk litewskich i pokręconych. Wystarczy zegarek Waza (Vasa dla ścisłości), albo Bathory. I co, nie wchodzi? A może Saxon (dwóch takich mieliśmy). A pamiętam zegarki o takiej nazwie...
  4. Pamiętam, jak w 1981 roku zarzucano upadłym już dostojnikom PRL kupowanie zegarków właśnie tej marki (obok jakichś innych z wysokiej półki, których nie zapamiętałem, chodziło chyba też o omegi). Były to czasomierze które znajdowano w dobytku różnych najwyższych władz, chyba już po internowaniu przez Jaruzela.
  5. Sierżant Julian

    Orienty forumowiczów

    A nie, to nie mój przecież. Ja go nie mam, jedyny w tej chwili mój zegarek "garniturowy" to Doxa. Zależy która wersja. Ten na zdjęciu to akurat 40 mm ( https://zegarownia.pl/zegarek-meski-orient-classic-automatic-bambino-fac00009w0 ), niestety Orient tę samą nazwę rozsmarowuje na kilkanaście wariantów zegarka, różniących się nawet wielkością. Można dyskutować, czy 4 cm to za dużo na klasyczny zegarek (faktycznie, w czasach najbardziej klasycznych męskie zegarki miały 35-36 mm koperty). Jednak w dobie zegarków mających po 4,5 centymetra, 40 mm to dla mnie przyzwoita klasyka.
  6. Sierżant Julian

    Orienty forumowiczów

    Również czuję do niego odruchową sympatię. To naprawdę ładny przedmiot z solidnej firmy.
  7. Sierżant Julian

    Orienty forumowiczów

    Zastanawiałem się przez pewien czas, z jakiego powodu zegarek Orient Bambino (nawiasem mówiąc nazwa od czapy) traktowany jest na forum chłodno i niekiedy jest wręcz obrzucany epitetami. Najłagodniejszym określeniem jest "nudny". Czym ten konkretnie model zasłużył na podobne traktowanie? Wygląda on z grubsza tak: W końcu doszedłem do wniosku, że jest to zegarek zbyt doskonały. Wersja na zdjęciu zawiera właściwie wszystko, co powinien mieć wysoko ceniony współczesny zegarek garniturowy. Optymalna średnica ok. 40 mm, sznyt vintage (rzymskie indeksy, koronka, wypukłe szkiełko), nakładane indeksy świadczące o klasie lepszej niż popularna, niebieskie wskazówki, super-klasyczne wzornictwo kompletnie bez wodotrysków, zaś z ukłonów w stronę wygody automatyczny naciąg oraz datownik. W efekcie ten zegarek z jednej strony zyskał znaczna popularność, z drugiej zaś jest postrzegany jako swego rodzaju podróbka wszystkiego. Wszystkiego, bo nie można mu zarzucić kopiowania konkretnego modelu konkretnej marki, a jednak jest podobny np. do Tissota. W gruncie rzeczy widzę w nim dwa grzechy główne: ekstremalnie niską cenę oraz markę. Jako zegarek z linii Heritage Tissota, z ceną rzędu 4000 pln, nie budziłby żadnych negatywnych emocji. Tam jego "nudne" wzornictwo byłoby odbierane jako całkowicie na miejscu. Jeszcze zabrać mu datownik i nadawałby się do noszenia na każdym, nawet najbardziej szacownym przegubie...
  8. To jest bardzo ładny zegarek. Może kiedyś mogłaby powstać na jego bazie autentyczna wersja podróżnicza, z obrotowym bezelem nawigacyjnym i dobrą wodoszczelnością. Taki zegarek pasowałby do Afryki najbardziej.
  9. Sierżant Julian

    Nóż

    Do pewnego stopnia tak, ale Extrema robi też prawdziwe tanto. Col Moschin to hybryda. Warto zwrócić uwagę, że sam szpic jest nietypowo "podciągnięty" do przodu jak na uniwersalny nóż, daje to w efekcie agresywną szpilkę ma końcu. Taki sztylet nie będący sztyletem. W naturze to jeszcze lepiej widać. Może to grozić ukruszeniem przy nieostrożnym używaniu, ale póki co to straszny penetrator.
  10. Sierżant Julian

    Orienty forumowiczów

    Najniższa 71 w takim razie. I jako jedyna z tej serii liczb jest czerwona.
  11. Na marginesie dyskusji: zainteresowanie parobków w zakresie burakowozów przeszło jakiś czas temu z terminalnie przechodzonych bmw na rozklapiochy audi. Nie wiem, jaka była przyczyna, może po prostu audi były nieco tańsze.
  12. Sierżant Julian

    Orienty forumowiczów

    Klasyczny. Tu skupiłem sie na szczegółach, stąd rysy, których normalnie nie ma :-)
  13. Sierżant Julian

    Orienty forumowiczów

    Raz w życiu opanowałem funkcjonowanie tego kalendarza. A potem szybko to wyparłem, coś jak ze znajomością niemieckiego.
  14. Sierżant Julian

    Orienty forumowiczów

    Zegarek jest ewidentnie z lat 70.-80. więc nie sądzę, żeby to było takie nowe.
  15. Sierżant Julian

    Orienty forumowiczów

    Nie wiem, kto zakładał przed laty ten wątek, ale pisze się oczywiście "Orienty", a nie "Orient'y". A które z tych cyfr na dole obrazują datę? Bo są cyfry na czarnym, czerwone, czarne na białym, czerwona na białym. I nie sądzę, zeby mój egzemplarz pochodził np. z 1916 roku...
  16. Sierżant Julian

    Buty

    Jak dla mnie w jego butach jest za mało klasyki, a za dużo współczesności (nawiązując do tekstu reklamowego na stronie szewca). Nie piszę o tych konkretnie, ale o tym, co tam teraz jest w ofercie. Obowiązkowo zadarte nosy, wellingtony jak na zbója Rumcajsa... I w dodatku na trzewiki pisze "botki"...
  17. Sierżant Julian

    Nóż

    Ja na co dzień to używam Deliki (Spyderco), która jest mała, za to można ją wpiąć w kieszeń bez obawy urazu biodra. Natomiast w teren jest już poważny nóż taktyczny: Extrema Ratio Col Moschin. Dlaczego ten? To jeden z najlepiej ukształtowanych noży uniwersalnych z odchyleniem funkcję bojową. Nadaje się do wszystkich prac obozowo-terenowych, ma bardzo poręczną rękojeść dającą oparcie dla dłoni i kciuka, wykonano go ze świetnej stali, nie jest to obosieczny sztylet, a jednocześnie jest piekielnie ostry i szpic ma uformowany w coś takiego, że nawet kamizelka kewlarowa by wymiękła. Włosi wciąż potrafią robić noże dla zabójców, a ten wygląda naprawdę konkretnie. Wada? Konieczność wpinania w oporządzenie (lub do pasa) w dość dużej dedykowanej pochwie. Nie jest to wielki nóż, określiłbym go jako średni, ale jednak nie do noszenia przy sobie na co dzień. Chyba że jest się studentem pierwszego roku biologii czy innym harcerzem.
  18. Napisałem powyżej, że nie kupiłbym zegarka ze przeproszeniem modowego za 50 złotych. To oczywiście prawda, ale to truizm, bo któż by to to kupował. Po namyśle doszedłem do wniosku, że przede wszystkim nie kupiłbym zegarka z tej kategorii, wycenionego na 1000 złotych i więcej. Bo taki czasomierz to już dodanie krzywdy do obrazy. Ano właśnie. - co do roleksa, to warto zwrócić uwagę, ze Submariner jest jednym z najmniej ostentacyjnych zegarków na rynku. Owszem, brand jako całość jest wypromowany bardzo glamurowato, wiele modeli wygląda jak włąsne podróbki, plus wersje dla raperów pokryje złotem w najmniej stosownych miejscach, ale poczciwy stary Sub raczej na tym cierpi, niż zyskuje. - dziurbilon istotnie, pomysł robienia dziurki w tarczy w celu nadania pozorów klasy budżetowemu czasomierzowi wydaje mi się obsceniczny. - kwarca w ogóle bym nie kupił, bo nie pasuje mi koncepcja zegarka, który może stanąć na amen w niespodziewanym momencie tylkjo dlatego, ze skończyła mu się bateryjka. To jest sprzeczne z ideą zegarka jako przedmiotu związanego z czasem, a więc w jakimś tam stopniu symbolizującego wieczność. Owszem, mam jeden zegarek kwarcowy: casio ProTrek, z doładowaniem słonecznym, którego używam profesjonalnie do szybkiego wyznaczania azymutu. Nadaje się do tego bardzo dobrze, psuje się oczywiście, jak to elektronika, ale można z tym żyć, jednak dla mnie to nie zegarek, tylko przyrząd. - co do subhomage, mam mieszane uczucia. Np. "homage" robiony przez Mk.II (Nassau, Kingston) to dla mnie nie tyle kopia suba, ile szczery ukłon w stronę zegarka z "Dr. No" - jakiej by on tam nie był marki. A to juz zupełnie inna historia. - bogactwo cyrkoni to jest to :-) Faktycznie, czułbym się jak Marilyn Monroe :-)) - złote mi nie przeszkadzają, o ile złoto nie służy do pokazania złota. Dyskretnie złota omega chętnie, ale złoty submariner wygląda jak Mercedes G-wagen ze złotymi felgami (widziałem taki na rosyjskich blachach). - Mille to plugastwo. - Hublot to jakaś sztuczna marka, nie szanuję. - śmieszne AP mnie bawią, ale nie nosiłbym. - Sellita i ETA za pierdylion guldenów... Mam mieszane uczucia. W koncu to branża prawie biżuteryjna, więc marże nie mają nic wspólnego z kosztami. Czy taki mechanizm in house kosztuje producenta dużo drożej, niż jakieś ebauche... Przy odpowiedniej skali produkcji wcale niekoniecznie.
  19. Sierżant Julian

    Nóż

    Do przecinania taśmy na paczkach. Chyba tylko.
  20. Sierżant Julian

    Nóż

    Ale 440 A, B czy C. To nie to samo. A to faktycznie miękcizna, ale C to już całkiem niezła.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.