W życiu o żadnym kwarcu nie marzyliśmy, ale od kilku dni w naszej małżeńskiej kolekcji mamy dwa Conquest VHP. Za zakupem przemawiały:
- mechanizm (bardzo precyzyjny, z wiecznym kalendarzem, praktycznie bezobsługowy - tylko zmiana czasu letnio/zimowa, acz i to wykonywane jednym szybkim ruchem koronki),
- jakość wykonania i bardzo dobry stosunek ceny do jakości.
W mnogości kombinacji tarcz, wersji lunety (stal lub ceramika), opcji guma/bransoleta, z GMT lub bez udało nam się wybrać wersje "stworzone dla nas".
Zegarki są wygodne i dobrze się układają na ręku (plus za mocno zagięte uszy).
O dziwo jego "klockowatość" na ręku nie przeszkadza, acz przy tej budowie wygląda jakby miał WR 20bar, a nie skromne 5bar.
Czas zrealizować marzenie ;).
Warto podkreślić, że sekundnik trafia we wszystkie indeksy (i oprócz jednej ewidentnie wadliwej sztuki, kilkanaście egzemplarzy w różnych wariantach, które oglądaliśmy/mierzyliśmy trafiało sekundnikami w każdy indeks). Bateria ma zaś wystarczyć na ponad cztery lata... Zobaczymy.