Co prawda nie Allegro tylko OLX, ale co to za różnica.
Pan Kamil z Białołęki ma do sprzedania 6 zegarków.
Trzy takie:
oraz trzy takie:
Dziwnym trafem są to dwa zestawy takich samych zegarków, w takiej samej cenie. Nie wiem, nie znam się, ale może kupował w zgrzewkach po dwie sztuki - tak jak Pepsi w spożywczaku, albo jak proszek do prania w Kauflandzie.
Pierwsze trzy zegarki pan Kamil ładnie opisał. Podał też powody, dla których chce się z tymi zegarkami rozstać:
Przy opisywaniu kolejnych trzech sztuk był już mniej wylewny, ale nawet w tych skromniejszych notkach podzielił się z nami wiedzą na temat przyczyn sprzedaży:
Jak myślicie, czy pan Kamil może być takim cholernym pechowcem i w kółko dostawać na święta nietrafione prezenty w postaci zegarków Longines Conquest V.H.P.? Zresztą, na które święta? Jest listopad więc może na Święto Niepodległości? Może pan Kamil jest generałem? Chociaż nie, gwarancja każdego zegarka kończy się 23 grudnia. Tak więc każdy był kupiony w wigilię. To była po prostu taka pechowa Gwiazdka w zeszłym roku. I po 10 miesiącach oglądania zegarków w pudełkach pan Kamil jednak się namyślił, że jednak mu nie odpowiada i jednak mu się nie podoba.
A może pan Kamil powinien poważnie porozmawiać ze swoim seryjnym darczyńcą i powiedzieć mu wprost, że w tym roku to wolałby dostać smartwatcha? Bo inaczej znowu dostanie 3 Longinesy, które mu nie będą odpowiadać. Gwiazdka już tuż tuż.
A już zupełnie poważnie, czy zaufalibyście panu Kamilowi z Białołęki i kupilibyście od niego któryś z tych zegarków (któryś z sześciu, czy jednak z trzech) wysyłkowo?
P.S. Asortyment pana Kamila nie kończy się na niechcianych Longinesach. Pan Kamil ma w zanadrzu jeszcze jedną ofertę:
Może pan Kamil po prostu sprzedał komuś 1000 much a potem dostał zapłatę w Longinesach?