Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Perpetuum Mobile

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    9368
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Zawartość dodana przez Perpetuum Mobile

  1. Nie o zegarek chodzi, ale o symbole na nim umieszczone. Gdyby A-Uhry i B-Uhry były robione ze swastykami na tarczy, to nie wiem, czy ich współcześnie repliki i homage ze swastykami byłyby dla nas takie neutralne. Pewnie o swastykach rozmawialibyśmy inaczej. A czerwona, radziecka, czy też chińska gwiazda to symbole podobne w wymowie do swastyki. Tylko bardziej oswojone, bo po II WŚ zwycięskie. To nie symbol HK ED, tylko logo Seagulla. Poniżej dawne wersje D-304 z tym logo: HK ED robi repliki jednej z wersji prototypowej a to co jest popularne na Ali, to podobno jeszcze inna wersja prototypu. Ostateczna, produkcyjna wersja D-304 wyglądała właśnie tak: limitowana replika wypuszczona przez Seagulla w 2010 roku była dokładnie taka sama: I jeszcze kilka muzealnych przykładów. Zarówno na pierwszym jak i na drugim zdjęciu widać dokładnie ten prototyp, którego replikę robi HK ED. Żeby było śmieszniej, to właśnie tej najpopularniejszej wersji z czerwoną gwiazdą nigdy nie widziałem w oryginale. Najprawdopodobniej nie było nigdy takiej wersji w przeszłości wykonanej w fabryce Seagulla, a czerwona gwiazda wylądowała na "replice" jako wizualna atrakcja dla potencjalnych nabywców z Zachodu.
  2. Muszę się z @Zeno zgodzić. Wiele zegarków niesie ze sobą pewną symbolikę i historię. Szturmanskoje i Komandirskie to klasyka takiej militarnej symboliki. Sam chciałem kiedyś kupić chiński chronograf - reedycję Seagula 1963. Bardzo fajny zegarek, z pięknie zdobionym mechanizmem w atrakcyjnej cenie. Przeszkadzała mi jednak czerwona gwiazda na tarczy. Kupiłem dopiero wersję bez gwiazdy, tylko z logo fabryki, którą to wersję znalazłem trochę później. Sam czerwonej gwiazdy nigdzie bym nie nosił, bo to mi się źle kojarzy. Seagull 1963 - wersja najpopularniejsza - replika jednego z prototypów i moja wersja - replika innej wersji prototypu
  3. Czy ja wiem, czy będzie popyt na duże i masywne, mechaniczne chrono z mikrobrandu za 1.000 funtów? Chociaż lubię zegarki z chrono, to tutaj faktycznie trochę za dużo się dzieje. Może nie aż tak dużo i kolorowo jak w najnowszym chrono Christopher Ward, ale i tak za dużo. I jeszcze ten datownik na 4:30 🤔
  4. Widzę, że pasek zeskoczył z Vratki i wskoczył na Glycinkę 😉 Ładnie mu na niej.
  5. Tak jest. Piaseczniki bardzo dobre. Bardziej opowiadanie niż powieść. Chyba sam początek kariery pisarskiej Martina i jeden z jego pierwszych sukcesów, bo jakieś nagrody za Piaseczniki zgarnął.
  6. To jest mechanizm, który się nie psuje. Za prosty jest na to. 😉 SKX'y na tym mechaniźmie niezmordowanie hulały. Jak coś się stanie, to pewnie i tak naprawisz u zegarmistrza, albo wymienisz cały mechanizm na nowy taniej niż będzie kosztować wysyłka zegarka do USA na naprawę reklamacyjną. Ten nowy za 800 PLN to jakieś papiery chociaż ma? Bo nowy i bez gwarancji to takie dziwne zestawienie. Byłoby dobrze go obejrzeć, żeby nie kupić takiej na przykład "okazji" z WISH Wybierz DDU
  7. Dzięki za polecenie. Właśnie skończyłem pierwszy tom. Dobra książka. Przyznam, że nie zachwyciłem się, ale z przyjemnością przeczytałem i będę kontynuował czytanie tej serii. Ze swojej strony może zarekomenduję też coś dobrego z gatunku sci-fi. Być może już czytaliście: 1. Greg Bear - Radio Darwina i Dzieci Darwina - bardzo dobra historia sci-fi w dwóch tomach. Pisana podobnie jak Cixin Liu, ale mnie wciągnęła dużo bardziej. Jego pióra też warta polecenia seria hard sci-fi "EON" oraz książka Pieśń krwi. 2. George R.R. Martin znany jest teraz głównie z Gry o Tron. Zanim zabrał się za tę sagę fantasy, pisał sci-fi i był w tym dobry. Nawet bardzo dobry. To takie trochę lżejsze, mniej naukowe sci-fi. Mogę z czystym sumieniem polecić jego pozycje: - Światło się mroczy - zdecydowanie polecam - Wyprawa łowcy - też byłem zachwycony - Tuf Wędrowiec (zbiór humorystycznych opowiadań, który się rozrósł) - Przystań Wiatrów - tu już czuć lekki powiew fantasy. Może dlatego, że to świat bardzo podobny do Ziemiomorza z prozy Ursuli Le Guinn, choć bez żadnej magii.
  8. Miałem RAV4 z D4D 136 KM. Żona nim jeździła. Jakieś 6 lat jazdy od 95 tys. km do 195 tys. km. Wiem, że to nie to samo co D-CAT, ale jedno i drugie to Toyotowska myśl techniczna. Silnik przez te kilka lat nigdy nie zawiódł, aczkolwiek kultura pracy silnika - na tle konkurencji z tej samej epoki - jest okropna. Na jeździe testowej przed zakupem, myślałem, że coś jest nie tak z silnikiem. I przez kolejne sześć lat, kiedykolwiek przesiadałem się z Passata/Superba do Toyoty, to zawsze miałem wrażenie, że silnik za chwilę odmówi współpracy. Nigdy tak się nie stało, ale takie wrażenie zawsze się u mnie pojawiało. O problemach z uszczelką słyszałem, ale na szczęście do tego etapu nie doszliśmy. Osobiście unikałbym diesli od Toyoty. Szczególnie tych z większym przebiegiem. Od strony kultury pracy są całą epokę za niemieckimi dieslami z tego samego okresu. Jak z Toyoty przesiadałem się z powrotem do samochodu z 2.0 TDI od Volkswagena, to miałem wrażenie że jest cicho jak w Rolls-Roysie. Druga rzecz - jak kilka miesięcy temu przez parking pod firmą przeszedł porządny grad, to w niemieckich samochodach były małe wgniotki. Najgorzej wyglądały samochody Hyundai i Kia - jakby je ktoś stłukł kijem do baseballa. Ale zaraz po Koreańczykach na liście strat były Toyoty. Blacha w tych samochodach jest bardzo cieniutka. Klapka od wlewu paliwa w RAV4 wygięła mi się przypadkowo w rękach przy pierwszym tankowaniu. Równie łatwo ją potem w rękach naprostowałem. Porównałem sobie to potem do konstrukcji klapki wlewu w Passacie. Tam była dużo solidniejsza. To takie drobiazgi, ale kupując japoński samochód (w szczególności Toyotę) możesz mieć pewność, że zaoszczędzono tam na wszystkim tak bardzo. jak to tylko było możliwe. Może nie na niezawodności i nie na kluczowych systemach, ale na wszystkim innym na czym się tylko dało.
  9. No to faktycznie niezbyt chodliwy model. W niewielu miejscach dostępny i taniej nie znalazłem. Żeby zmniejszyć szansę n VAT importowy i zredukować koszt odprawy celnej, myślę, że najlepiej skorzystać z tej drugiej formy wysyłki. US Postal Services powinno być obrabiane przez Pocztę Polską. Nawet jak wpadnie odprawa, to za samą usługę odprawy celnej zapłacisz kilkanaście PLN a w przypadku firmy kurierskiej będzie to blisko 100 PLN.
  10. Co tam sobie upatrzyłeś? Ceny na longisland nie są takie najniższe. Przy zakupie rzędu 170 USD to pewnie są inne, tańsze opcje zakupu zegarka jaki sobie wybrałeś.
  11. Niezawodna „pomoc” w pracach ogrodowych. Z psem wszystko trwa dużo dłużej, ale czas za to jakoś szybciej płynie.
  12. Nie. Za rzadko mam okazję pochodzić z diverem na ręce. Ale jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że moja żona zareagowała na ten zegarek bardzo pozytywnie. Raczej się na codzień nie emocjonuje zegarkami, ale ten wyraźnie jej się spodobał. Rzadko jej się to zdarza, ale jak już się zdarza to wtedy zawsze i bez wyjątku przy bardzo porządnych zegarkach. 😉
  13. No właśnie dlatego. 😉 Uparcie odmawiasz popłynięcia z nurtem nowoczesnych social mediów i uparcie nie chcesz poznać ich zalet. Uparcie wolisz przy tym zachować jakieś resztki prywatności. A przecież tyle witryn w internecie chce, żebyś się do nich zalogował właśnie przez Facebooka. A Ty wciąż uparcie tylko: nie, nie i nie. Wiem, bo też tak mam 😂
  14. Na takiego Lympstone'a albo Abbysa bym się skusił, ale właśnie za pół ceny. Pełnej kwoty raczej nie zapłacę, i to nie dlatego, że uważam, że to zegarki gorsze od innych diverów w podobnej cenie. Odwrotnie. Sądzę, że te zegarki oferują być może jeszcze więcej niż podobnie wycenione divery Longines, Oris, Doxa, Epos itp... Po prostu kwota w okolicy 1.000 EUR za zegarek na razie wydaje mi się w ogóle zbyt wysoka (użytkownicy Rolków i Omeg się teraz śmieją). Jeżeli kiedyś do takiej decyzji dorosnę (a coraz częściej o tym myślę), to wtedy pewnie wśród diverów wybrałbym takiego ChW prędzej niż inną bardziej popularną markę. Ja akurat traktowałbym to jako zaletę. Wiesz, że masz coś wysokiej jakości a przy tym nie zwracasz uwagi otoczenia i nie epatujesz znanym logo. Za to jeżeli ktoś się zna, to jak to mówią - "pozna swój swego".
  15. Nie ograniczaj się do Instagrama. Tutaj też wrzucaj. Na Forum znajdzie się jeszcze kilku upartych wsteczniaków, którzy wybrali, żeby nie mieć Instagrama, Facebooka itp... Im też się trochę radości należy. Bo Twoje zdjęcia są świetne.
  16. Fajny, gratulacje, tylko... hmmm... czy Ty już kiedyś nie miałeś dokładnie takiego samego Tritona? 🤔😵
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.