zadra
Użytkownik-
Liczba zawartości
1781 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez zadra
-
brałem pod uwagę, ale podpytywałem w nieodległym sklepie i otrzymałem odpowiedź, że "my się już ich pozbywamy" w takim znaczeniu, jakby były z nimi problemy i zwroty gwarancyjne. Nie drążyłem bo już zamykali sklep. Głośno w środku? Korzystasz często z odwróconej szczęki, czy tylko "fajny gadżet " ? Testowałem w ubiegłym roku dwa tego typu i słabo wyglądały, bo w jednym przy zamkniętym wizjerze dmuchalo mi prosto w lewe oko (nieszczelnosci) a w drugim brak możliwości domknięcia szyby podczas jazdy. Potrafila się otworzyć pod naporem wiatru. (braków było więcej w obu kaskach z przedziału 1300...1600zł). No i szumiało w nich, że strach.. popatrzę w internety. Masa też jest ważna. Chciałem zostać w przedziale do 1700g, mieć ciszej niż teraz (kupiłem budżetowo 7lat temu, czas na zmianę) i więcej wygody. Każda opinia mile widziana. Dużo o szubercie negatywów nie ma, wręcz przeciwnie. Nie chciałbym po roku wydawac kolejnej (jakby nie było dość dużej kasy), bo coś jednak nie pasuje.. Wolałbym nową kurtkę, czy rękawice dokupić.. W zeszłym roku kupiłem nowe Brogery Alaska (spodnie-motocyklowe dżinsy na wierzch) i komfort ok(nic nie wieje) ale na wiosnę sprawdzam - zaczyna odklejać się prawa podeszwa.. Jesli wytrzymają to na jesień idą na gwarancję..
-
zniknęły te sprzedane. Pewnie autor edytował .
-
chcę zmienić kask. Szukam szczękowca bo integrala nie potrafię zakładać. Podobią mi się te co to mają tę szczękę na potylicę wywracaną ale chyba podejdę do standardowego "psiego pyska" podnoszonego na czoło. Macie doświadczenia a szubertem c4 pro albo HJC rpha 91 ? Internety piszą, że najcichsze z dostępnych. Kasy zawsze mało, ale chyba przedział do 2000zł bo wydatek na kilka lat..
-
Na płycie też masz oznaczenie producenta.
-
Ten ze zdjęć (wg mnie) to bielik, natomiast ostatnio widziane (na niebie) to raczej nie bieliki. Rok temu 50km dalej (w rodzinnej miejscowosci) nisko przelatywał przedni, ale młody.. Dawniej ich nie widywałem wcale. Słyszałem o jednym gniazdowaniu około 20lat temu w rodzinnej okolicy. Cieszę się, że powoli wracają- a może ja coś mylę, aczkolwiek myszolowa, Jastrzębia sokoła rozpoznaję po locie, wyglądzie i smaku..
-
Po "jakimś czasie" zrobiłem rozpoznanie ... Narazilem się myśliwym, bo stawy hodowlane pod ścisłą kontrolą i niezbyt zadowoleni, że obcy się kręci.. Jakimiś karami straszyli, bo autem wjechałem (znaków zakazu brak, bo "codziennie kradną" ... ) ... Z 2h rozpoznania wynika, że co najmniej 1 para orłów robi rozpoznanie terenu z wysokiego pułapu ale nie są to bieliki. Bielik natomiast gniazduje niespełna 1,5km dalej... Wiem, że w okolicznych lasach jest taka możliwość.. Kurna ... Czyżby Ojły wracały do łask ? Jak takiego "goscia" ustrzelić na foto jak nie ma się dobrego "foto"... ?? Miałem chyba wielkie szczęście poprzednim razem...
-
Z mojego krotkiego doświadczenia wynika, że 70% "przygód" to niestety wina innych uczestników ruchu i trochę braku świadomości jednośladu. Sam czasem łapie się ja tym, że jadę jakbym w aucie siedział, a jednak mniej mnie widać, szybciej jadę, ostrzejsze manewry "wchodzą", mniej mnie chroni, a czuję się .... super... Wciągająca gra, ale można dużo przegrać..
-
Myślę, że nie masz zacięcia do majsterkowania przy mechanizmach. Nie szkodzi - nie każdy musi mieć takie zacięcie i potrzeby. Myślę, że mechanizm może mieć potencjał, ale nie ma co wierzyć w opisy sprzedawcy który "towar" chce upchnąć jak najszybciej i jak najdrożej. Dla Ciebie "towar" ma inną twarz i chciałoby się, żeby zegar był w stanie idealnym, wręcz fabrycznym. Niestety najpewniej przez ostatnie dekady widział co najwyżej wd40 jako smarowidło a to nie jest najlepszy sposób na utrzymanie technicznej sprawności. Moim zdaniem, skoro zegar jest w 100% kompletny, pracuje ( być może trochę nie domaga) to w sumie DOBRZE ROKUJE ... Być może wystarczy pełny i prawidłowy serwis mechanizmu aby przywrócić mu sprawność bliską fabrycznej. Czy jesteś w stanie podjąć się sam wykonania serwisu ? Jeśli nie, to musisz zaufać zegarmostrzowi (ja nie ufam w 100%) albo jednak zaczniesz sam więcej myśleć o złamaniu granicy dzielącej Cię od nezaangażowanego technicznie wlasciciela od osoby ktora zna mechanizm ktory jest w jej posiadaniu.
-
Ja wczoraj zrobiłem przegląd na "ernim" - jest chęć na sprzedaż, a dzisiaj wymieniłem oliwę w NC 750 i zaczynam sezon na nowym oleju i nowym napędzie. ABS już sprawny - miałem drobny problem.. Jutro z rana może do roboty "pyknę" ..
-
A ja się łudzilem, że matkuje a Ona w pokrzywy polazła.. Eeee-tam z babami..
-
nie ujedziesz między autami, nie zaparkujesz boczkiem na chodniku w cieniu drzewka w mieście, spali więcej (tak, wiem - to nie argument), zestaw opon co najmniej 30% droższy, pozycja- dla.mnie na minus- skuter śnieżny, czy wodny, lokej, ale jeździdło drogowe? Jakoś chyba - podobnie jak do kładów - mam negatywny stosunek..
-
Ale jakie jest pytanie ? ... Dolny Śląsk? Gdzie trzeba jechać ?
-
Twoje 3 posty w tym temacie począwszy od 5 grudniu 2023r ewidentnie wskazują na postawę demotywującą. Nie wniosłeś Tu zupełnie nic, nawet odrobiny optymizmu, nie wspominając nawet o jakiejkolwiek chęci pomocy czy wsparciu wiedzą lub pomysłem. Mam nadzieję, że mimo to dobrze Ci się czytało ten dla Ciebie długi, monotonny i drętwy temat i cieszę się, że mimo takich "słabych" stron przeczytałeś ten temat od "deski do deski". Nawet wkleiłeś post kolegi Gravera, którego to przy tej okazji SEDECZNIE POZDRAWIAM i uważam za b.pozytywnego i dającego wsparcie człowieka. Być może Tobie temat ten w życiu się nie przysłuży, bo wiedzę i umiejętności oraz możliwości masz tak duże, że szkoda Twojego czasu na proste Becker'y i drętwe tematy ale może jest TU ktoś, lub będzie kiedyś ktoś kto ten temat przeczyta i coś sobie z niego "zabierze"- choćby spojrzy na zdjęcie jakiegoś drobiazgu z mechanizmu które pomocne mu będzie w naprawie, albo zobaczy coś czego nie powinno się robić tak jak ja to uczyniłem i wyciągnie odpowiednie wnioski szybciej niż moja skromna osoba. Wszystkim uczestnikom tego nudnego maratonu jeszcze raz serdecznie dziękuję za wpisy, wszystkim czytelnikom drętwej drogi do odnowienia i uruchomienia starego prostego Becker'a życzę owocnej lektury a tym którzy nie chcą czytać życzę, żeby znaleźli dla siebie odpowiednie tematy które pozytywnie na nich bedą wpływały. Dla mnie najwazniejsze, że zegar wrócił do rodziny i znalazł swoje nowe miejsce na ścianie awansując z zegara garażowego do zegara domowego, ściennego.
-
Nikt nie zmusza Cię do zaglądania, skoro Cię temat nie bawi. Dla mnie nie był drętwy a Twoje gusta mnie obchodzić nie muszą. Z tego co pamiętam to sam w ten temat zbyt wiele nie wniosłeś prócz kilku drętwych wpisów (może dlatego ten temat za drętwy uważasz) w przeciwieństwie do kolegów: Anansi, Pmwas'a, Pm1122, MKl1, Graver'a, Kiniola, jaro 65, Tarant, yodek, Leskos, yahagi, azina, erzlot, ATO, Andrzej Wachowicz którym to za motywujace i pomocne wpisy serdecznie dziekuję.
-
wychodzi mi przegląd w "ernim" - w czwartek muszę ogarnąć.. Mam od dawna ulubione miejsce o tyle fajne, że oddalone o 50km od domu W czwartek będzie najeżdzone gaźnikowcem
-
CO TO ZA ZEGAREK? TU PYTAMY O SWOJE ZNALEZISKA
zadra odpowiedział temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Temat się rozwinął a ja nie mialem zbyt wiele czasu, zeby odpisać. Zatem teraz gdy się przyjrzeć, to następująco : 1 - inna "wcinka" w kopercie do podważania dekla 2- inne pogrubienie koperty na wałek nastawczy 3 - inne koronki (jeśli to oryginały) 4- inne nóżki koperty; Nie dość, że inaczej zakończone (ostro/miekko) to do tego mają inny cały profil 5 - więcej "mięsa" poza krawedzią dekielka - mniejsza średnica dekielka 6 - szersza pozioma obwodka na kopercie poza krawędzią dekla mimo większego dekla 7 - w zasadzie to chyba nawet inne średnice kopert ( trzeba by pomierzyć, bo zdjęcia mogą klamać) Zatem z 3-ech różnic zrobiło się ich co najmniej 2x więcej a na pewno to nie wszystko .. -
Gdyby było to 2x dłużej, czy cieszyliby się 2x bardziej ? Nie robiłem tego zegara dla pieniędzy, co najmniej dwa razy spakowałem zegar ale nie zawsze pasował termin z różnych życiowych powodów. Mam wrażenie nawet, że tak miało być, bo zupełnie przypadkowy termin odwiedzin które się uskuteczniły pozwolił spotkać się w większym gronie rodziny niż myślałem pierwotnie, w gronie tych, których nie widziałem ponad 37lat a także tych których do tej pory nie znałem a też należą juz do rodziny. Po prostu tak miało być. Drętwe przytyki nic tu nie zmienią kolego @old time..
-
CO TO ZA ZEGAREK? TU PYTAMY O SWOJE ZNALEZISKA
zadra odpowiedział temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
pokazane na pewno nie są takie same. Ja nie znający się widzę co najmniej 3 roznice prócz wygietych uchów.. -
Kiedyś miał, ale robale zeżarły. Nie wiadomo do końca, czy skrzynka oryginalna, czy wtórna. Pewnych rzeczy się nie zmienia. Grunt, że ma swoje miejsce i cieszy na nowo. Naprawdę było widać radość i poruszenie związane z jego powrotem do domu. Bardzo mi było miło, że mogłem w tym uczestniczyć.
-
Ano-dodałem trochę własnej twórczości okołorenowacyjnej ..
-
zapewne tak, ale chodziło raczej o wielkość łebka a to nie jest we wszystkich ogłoszeniach opisane. Musiałbym zagłębiać się w normy dinn. Nie zrobiłem zdjęć szczegółowych, ale dobrałem wkręty historyczne z nalotem na rdzawych glówkach. Najpewniej mi nie mniej niż 50lat a z dużą dozą pewności mogły być nawet z czasów gdy zegar wychodził z linni produkcyjnej. Łebki wypukłe czyściłem z rdzy, nacięcia na śrubokręt miały ślady odkręcania co dodawał im trochę do uroku.. Nie były takie "nowe- lśniące".. Zegar rozpakowalem po podróży dziś(w sumie to wczoraj, bo juz po północy) przed wieczorną kawą, wyjąłem mechanizm ze skrzynki, żeby wujkowi i rodzinie zaprezentować efekty pracy jednocześnie opowiadając nieco o historii, o pomocy z Waszej strony o wężydłach których sam nie byłem w stanie wprasować a które "dostali" w darze od Kiniola (bardzo dziękuję za pomoc, Krzysztofie).. Pierwotnie zegar został rozpakowany w tym samym garażu z którego go zabrałem, ale po zainstalowaniu wahadła i uruchomieniu, gdy tylko zaczął tykać i kilkukrotnie dźwięcznie zabił gong od razu znalazło się miejsce na ścianie w jednym z pokoi - pojawił się zupełnie nowy kołek, nowy wkręt, chwilka wiercenia i zanim ja "opracowalem" do końca swoją kawę to zegar w magiczny sposób zawisł pośród obrazów.. W życiu nie ma nic za darmo.. Za przywrócenie zegara do sprawności zostaliśmy poczęstowani przepysznym rodzinnym obiadem a od stołu trudno było się oderwać bo co chwila trafiało na blat coś nowego i smaczniejszego od poprzedniego dania.. Tak oto zakończył się ten proces przywracania do życia zegara z Ziem Odzyskanych , może trochę nudnawy, może przydługi, ale dla mnie ciekawy i potrzebny. Być może kolejne pokolenie spojrzy kiedyś na ten czasomierz i zapyta o jego historię - może usłyszą moje imię, może odnajdą w czeluściach Internetu ten temat... Ostatnie już zdjęcie - wujek zgodził się trafić na łamy forum i swoją obecnością uświetnić końcowe wpisy..
-
Powoli kończy się opowieść o rodzinnym Gustawie. Przez ostatnie miesiące pracował nieustannie i nie było z nim żadnych problemów. Ze dwa miesiące odmierzal czas u mamy a w tym okresie udało mi się naprawić bicie w wahadłowym metronie, po czym wrócił do mnie na komodę i kilka tygodni cykał dla mnie. Dość trudno było mi znaleźć odpowiednie wkręty do drewna, by przykręcić uchwyt obciążnika od mechanizmu wymuszenia bicia- musiały być na śrubokręt płaski i najlepiej soczewkowe. Jak na złość- wszystko co dostępne to albo za długie i z niepełnym gwintem, albo łebki za male, albo na krzyzaki... Wybrałem w końcu najbardziej odpowiednie do moich założeń i umocowałem widelki. Jutro zegar trafi na powrót do swojego domu rodzinnego na Pomorzu. Oby chodził jak najdłużej i bez problemów. Cieszę się, że stałem się drobną częścią jego historii ale już czas się z nim pozegnać.
-
Indian jest nadal osobną marką, czy przejęty przez H-D ?
-
Jak poczytałem Wasze wpisy, to mi się poprawiło zegarki już u naprawcy- po weekendzie majowym odbiorę z nowymi szybami 👍
-
Aktualnie do zdjęcia wykorzystałem poliota... Wychodząc z garażu oczywiście zapomniałem zabrać że sobą zegarka. Co zatem dnia następnego? Na nadgarstku zawitał BWC . Oba zegarki nosiłem często na zmianę, dugena robiła przez ostatni kwartał +2 sek w dobę mimo uszkodzonej sprężyny głównej a BWC był równie precyzyjny i wymagał nakręcania .. W piątek na zawiasie wisiały już 2 zegarki, bo BWC dołozyłem do Dugeny.. W drugiej godzinie pracy bez żadnej znanej mi przyczyny BWC zsunął się z zawiasu obracając się specyficznie i trafiając centralnie, płasko jak naleśnik szkiełkiem na beton. Z 2 metrów patrzyłem na tę sytuację, ale nie zdążyłem nawet ręki wyciągnąć. Trzy kroki, schylilem się i podnioslem z betonu.. chodził, ale szkiełko rostrzaskane leżało w częściach na posadzce. Zdążyłem się podnieść, wyprostować i kątem oka widziałem jak tą samą ścieszką ku zagładzie podąża Dugena. Sytuacja identyczna- również jak naleśnik, jak pajda chleba która zawsze upadnie na ziemię usmarowaną masłem stroną tak oba moje ulubione czasomierze w ciągu 5 sekund jeden po drugim poleciały ku zagładzie.. Nie znam przyczyny. Wielokrotnie wieszałem tam zegarek. Miejsce fajne, można spojrzeć i zobaczyć aktualną godzinę, zawias poziomy, w garażu brak wentylatora, wibracji, nikt się nie kręci tylko ja... Jakaś zabłąkana złośliwa dusza z zawiści chyba te zegarki mi zrzuciła.. Gdzie ja teraz taką płaską szybkę do Dugeny znajdę.. ? Gdzie oryginalne szkielko do BWC szukać ?? Łacina pcha się przez usta, ale tragedii już po fakcie się nie uniknie. Stało się..
