zadra
Użytkownik-
Liczba zawartości
1781 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez zadra
-
U mnie ciekawy i nie spodziewany przypadek. W czerwcu umarł wyświetlacz w moim starym samsungu s7. Jak zawsze w bardzo złym momencie i dodatkowo w taki sposób, że dotyk działał, ale nie było widać nic na wyświetlaczu co robisz, albo kto dzwoni, ani zdjęć, ani SMS czy wyłączyć dręczących budzików - totalnie czarny był a ja w delegacji.. Po powrocie szybki resercz, bo nowości mi obce są, zostałem przy marce, ale wpadł s22 . Kupiony w lombardzie przez allegro. Zakup legalny, telefon ładny, brak zużycia i zniszczenia.. Już w zasadzie po 2 miesiącach to się do jego przyzwyczaiłem... Nagle coś koło 26sierpnia na wyświetlaczu powiadomienie z sieci. Coś w klimacie " jeśli nie zapłacisz kolejnej raty za telefon, to go wyłączymy" .. No i ch...j !!! Najprawdopodobniej ktoś kupił przez sieć, przestał spłacać, oddał do lombardu i wziął kasę.. Ja mam telefon ale muszę szybko szukać kolejnego. Z sieci dowiedziałem się, że sam sobie winien jestem, że nie sprawdzony aparat z niewiadomych źródeł kupiłem i ich nie obchodzi , że umowę ratalną mają z innym klientem i mają jego wszystkie dane osobowe wraz z nr telefonu ktory mogą blokować.. Odetną funkcję życiowe aparatu i cyk.. Nawet zapytałem ile tych rat do spłaty, bo jeśli niewielka kwota, to bym się szarpnął ale "RODO" - nic nie powiedzą.. Krótko mówiąc "goń się " winien jest ten którego łatwo ukarać za cudze winy - kowal ukradł, cygana wieszają.. Taki oto wpis zrobiłem, żeby wyżalić się z problemu. P.S. Sprawa rozwiąże się w prosty sposób - lombard od krórego kupiłem zadeklarował w rozmowie telefonicznej, że za telefon odda mi kasę po zwrocie aparatu, STANĘLI CAŁKOWCIE NA WYSOKIŚCI ZADANIA a mogli się tyłkiem odwrócić (wówczas chyba ze strony allegro mieliby pod górkę, bo jakiś dym chyba mógłbym zrobić czując się nabitym w butlę po 2 miechach od zakupu). Tak czy siak sytuacja bardzo mnie zaskoczyła. Nie przypominam sobie, żebym zerwał kiedykolwiek rozmowę w jej trakcie a uczyniłem to rozmawiając z przedstawicielem sieci z którym się nie mogłem dogadać bo to co mówił wywracało moją świadomość do góry nogami.. Właściwie, to nadal nie rozumiem tego, że można komuś "wyłączyć telefon" bez ścigania pismami lub doliczaniem rachunku telefonicznego delikwentowi. Przecież to tak prosto do zrobienia - mają jego wszelkie dane osobowe oraz wiążącą umowę najpewniej nawet na piśmie. Nie ja się zobowiązywałem spłacać raty a po tyłku dostaję..
-
Masz chyba jeszcze szansę aby orzed rozłożeniem skrzyni poprosić "ich" - rozbieracza o robienie zdjęć w trakcie prac, nawet jakiś filmik by mógł być. Później nie masz co w temacie wklejać. .. Może zadzwoń, zapytaj jak sprawa wygląda wypytaj gdzie fizycznie jest skrzynia, kiedy będzie robiona i uda Ci się wlecieć na warsztat z aparatem... ?
-
Ale i czas na mycie musi się znaleźć ..
-
Brudne dziecko to szczęśliwe dziecko..
-
Kolejna tragedyjka.. Odkręcałem dekielek w poliocie, nic mu złego nie zrobilem, a wyskoczyła mi przesuwka z balansu.. W sumie rozkręcałem z myślą o regulacji chodu, ale nie zdążyłem nawet do konca otworzyc i wziąść "przyrządu" w rękę a balans już nie dzyndzał. Cholera by to wzięła.. Mam zbyt dużo popsutych zegarków i jakąś złą passę.. Co ponoszę ze 3 tygodnie, to kolejny zegarek do naprawy ale czasu brak.. Cóż jeszcze kilka sprawnych poliotów mam pokitranych w szufladzie...
-
Veni vici reveni.. Spędzaliśmy czas bez zauważalnego pośpiechu, jechaliśmy odpocząć i się chyba udało, choć pierwsze dni a raczej noce zaskoczyły nas niską temperaturą. W śpiworach nie było komfortowo i ciepło do tego stopnia, że dziewczyny zalewały plastik butelki po cocacoli ciepłą wodą robiąc sobie prowizoryczne termofory.. Będą miały co wspominać na starość, bo ja wielokrotnie przemarzałem do kości w swoim życiu i też często o tym opowiadam Cośmy zwiedzili ? Niewiele a jednak wiecej niż planowaliśmy. 1. Olsztynek - spokojne miasteczko, dobre lody, mały piesiu ochoczo kąpał się w fontannie i walczył że srltrumieniami wody Tu niestety nie udało nam się jagodzianek kupić, bo sprzedawczynie jak w ukropie - wydawały po 40szt na osobę a w kolejce kilkanaście osób... gdy masz przed sobą naście osób, informację że zostało 12jagodzianek a następne może za 1,5h (i widzisz, że ludzie hurtowo kupują) to mimo wszystko czasem odpuszczasz... -Od siebie polecam wizytę w hucie szkła artystycznego - są robione pokazy 2x dziennie . Bardzo fajnie prowadzone. -Również miło można spędzić czas w skansenie. Dla lubiących spacery i starocie ... - odwiedziliśmy również punkt widokowy - dawniejszą "wieżę ciśnień" po renowacji udostępnioną do zwiedzania (co ciekawe - za darmo). Dla ludzi z problemami - dostępna winda, w samej kopule przestrzeń klimatyzowana, można odpocząć od upału 2. Olsztyn - fajny rynek, ale samego miasta w godzinach szczytu nie polecam. Dziwnie mi się jeździło, światła długo trzymają, ludzie w autach mało ochoczo jeżdżą itp... Córki poleciały do planetarium ale nie doczytały i były na seansie dla najmłodszych - nauka na przyszłość żeby czytać jak najwięcej w ofertach i programach.. - Tu również w bliskiej okolicy Arboretum do obejścia - co najmniej godzina wśród drzew i komarów.. Na mazurskie komary nic nie działa.. są jak terminatory... 3. Oczywiście wizyta na Polach Grunwaldu - przymusowy przystanek z przypomnieniem/przyswojeniem sobie historii sprzed 6wieków. Każdy Polak słyszał, oglądał Forda ale nie każdy tak do końca zdaję sobie sprawę jak to wówczas było i dlaczego było trzeba się bić.. Czy warto wejść do muzeum ? Do każdego muzeum zawsze warto wejść.. 4. Polecam spływ kajakowy rzeczką Maruską - myśmy płynęli po obfitych opadach deszczu, wiele zwalonych drzew w korycie - było ciekawie . 5. Wybraliśmy się też na Wzgórza Dylewskie - ładnie tam, okolica z wieży widokowej prezentuje się ciekawie. Można poszerzyc wiedzę o skałach i kamlotach - opisane na tabliczkach w lapidarium. 6. Lubawa - też byliśmy, aczkolwiek mało czasu zaplanowaliśmy a dodatkowo zmęczeni wysoką temp. powietrza szybko uciekaliśmy do klimatyzowanego auta.. Dla nas ważne było wspólne gotowanie na jednopalnikowej kuchence gazowej (uczy logistyki i planowania) łapanie żab w jeziorku (dziwne potrzeby mają teraz nastolatki) I bieganie za kocurami, psami i wszelkiej maści stworzeniami po okolicy. Jeszcze tam wrócimy...
-
dzień jak co-dzień, a jednak troszkę inny.. Himalayan to moje dzisiejsze odkrycie roku.. Taki rozbójnik, co mimo małej mocy "rwie jak głupi" i z oszałamiającej mocy 39,5kM daje kupę zabawy. Zaskoczył mnie pozytywnie. Nie spodziewałem się po tym jednocylindrowcu takiego wigoru. Co prawda wsiadłem nie przygotowawszy sprzętu do jazdy - wleciałem do salonu na ostatnią chwilę i nie chciałem tracić dwugodzinnego okresu wypożyczenia motocykla na jakieś pytania i regulacje.. Wysoko posadzone siodełko powodowało, że zatrzymywanie na światłach stabilizowałem wyciągniętą w dół stopą, kierownica dla mnie odrobinę za szeroka a lusterka pokazywały nie do końca to co chciałem. Silnik pełen wigoru - powyżej 3500obr/min wręcz wesoły, z odcinką lekko ponad 8000 obrotów pozwalał na odskoczenie w każdym zakresie prędkości przy odpowiednim wysterowaniu sześcioprzełożeniową skrzynią biegów. Na jedynce wręcz chciał iść na koło co mnie nawet zdziwiło. Wyświetlacz elektroniczny, ma wbudowanych kilka ciekawych funkcji które oczywiście poznałem dopiero po zwróceniu motocykla - podobnie dowiedziałem się o łatwej możliwości obniżenia siedziska o jakieś 15mm, co pozwalało już stabilniej podeprzeć się pełną stopą. Prędkość maksymalna zdecydowanie ponad normami dozwolonymi polskim prawem, aczkolwiek brak osłony od wiatru sprawiał, że taka jazda nie może trwać długo. Generalnie powyżej tych 110km/h było już dość ciężko bo dzis dość mocno wiało a dodatkowo w czasie jazdy.. a to moto może znacznie szybciej pojechać.. Ciekawy dzień - pełen pozytywnych wrażeń. Przeleciała mi taka myśl, że gdybym chciał kupować nowe salonowe moto, to Himalayan byłby mocną figurą na mojej liście..
-
A bylo już tak blisko do oddania na złom... Czyli fit remoncik skrzynki i oby do przodu..
-
wyszliśmy z grupy...
-
wystarczy wyjąć mechanizm z koperty...
-
Nie musimy się we wszystkim zgadzać..
-
U mnie posucha. w niedzielę wróciliśmy z rodzinnego wyjazdu autem, moto do dziś w garażu ale poświęciłem 3 godzinki na szybki serwis hamulców. klocki z przodu wytrzymają do końca sezonu, tylne jeszcze dłuugo, płyn hamulcowy wymieniony na nowy, układy odpowietrzone, jarzma, zaciski i prowadnice wyczyszczone i nasmarowane. Można od jutra startować w drogę
-
chyba wiem. po określonym, zaprogramowanym w BMS pojazdu odcinku drogi uzbroił się aktywny tempomat..
-
przydałoby się prawidłowo umocować wskazówkę godzinową - szkoda tarczy..
-
Amerykusy zapytani o Polskę wskazują często, że to dzielnica europy, albo miasto nad Morzem Czarnym.. Dobrze zorganizowane igrzyska by nam nie zaszkodziły, a co do : to oczywista oczywistość, aczkolwiek jest to rozgraniczane budżetowo i niezależne od takich spraw jak IO. O energetyce, potrzebach i możliwościach mogłbym pisać godzinami, bo wiele lat życia poświęciłem temu tematowi. Wspomnę tylko, że kierunek nadany przez UE nie do końca mi odpowiada - zwłaszcza pseudoekologiczne rozwiązania bazujące na wiatrakach, panelach i magazynach energii, które już w czasie produkcji generują "górkę" CO2 której nigdy nie zniwelują. Co do prądu z atomu, to wg mnie jedyny konwencjonalny kierunek rozwoju, ale u nas problemem może być nie tyle medium energetyczne, co zmniejszający się zasób zbiorników wodnych bez których energetyka niestety nie może istnieć. Możemy jeszcze próbować chemicznego odzysku energii z węgla bez wydobywania węgla spod ziemi, lecz tak czy inaczej w naszej szerokości geograficznej z samego słońca to my się nie ogrzejemy, złóż geotermalnych też za mało dla wszystkich.. Tu jednak temat o igrzyskach, więc oczywiście możemy sobie poutyskiwać na politykę, na kiepską sieć energetyczną, drogową a nawet służbę zdrowia czy wojsko.. Nic jednak się nie zmieni, bo te obszary mają swoją drogę rozwoju niezależną od sportowych zachcianek i tego, czy olimpiada będzie czy jej nie będzie..
-
Bardzo ciekawy. Ostrze nitowane w prowadzeniu osi. Może niezbyt praktyczne ale naprawdę niecodzienne. Materiały również ładne.
-
Ja nie mam nic przeciwko temu. Euro 2020 wg mnie dość mocno wypromowało Polskę, przy okazji przygotowań dużo inwestycji rozpoczęto-zakonczono.. Idzie za tym duża kasa.. Oby tylko nie okazały się tak bardzo tęczowe jak w Paryżu..
-
Myśmy dziś spacerowali przez Wzgórza Dylewskie i prócz podciochów, koźlarzy to nawet i borowiki kusiły..
-
To łożysko na 100% to szajs. A skrzynię, to szukałbym jakąś inną - zamienną i wymieniłbym zawczasu.
-
Dochodzi srebro w boksie. Dobra, choć nierówna walka..
-
Podoba mi się. Co prawda można powiedzieć, "szkoda żeś popsuł oryginał" ale w zasadzie powstał zegar który Tobie się podoba i daje satysfakcję, a satysfakcja przy pracy z zegarkami jest bardzo ważna. Od siebie przy tej renowacji mechanizmu dodałbym troszkę polerki na płytach, ale nieniest to niezbędnie konieczne żeby zear równo pracował.
-
Znowu jakiś medal z brązu się przykleił.. Szybka polska dziewczyna... wybiegała.. Ktoś to liczy? Ile tych medali już jest? - jutro kolejny dojdzie
-
ja również nie odpuszczę i w tym sezonie się jeszcze przejadę na tym silniku(nie wiem co w Poznaniu za pojazd udostępnią), ale myślę że to może być już wrzesień...
-
też sobie w głowie porównywałem do innych niższych pojemności. pamiętam moją jawę sport 50ccm. Można ją było pogonić do 80km/h ale oczywiści to był dwutakt.. Jeśli chodzi o prędkości do osiągnięcia, to miałem nadzieję, że max będzie bliżej 130km/h co pozwoliłoby mieć pewien zapas w czasie jazdy przy 90km/h, a w tym przypadku niestety buforek w zasadzie nie istnieje. Tak właśnie jest. Dobrze poradzi sobie w mieście i przedmieściach, ale tak jak wpisałem - musiałby być jako drugi w rodzinie..
