Chyba oszalałeś.
Wstawić stary wał i jazda do jakiegoś fascynata choćby na drugi koniec Polski.
O to przecież od początku chodziło, żeby bez względu na jakość jazdy JAKOŚ dojechać.
Laweta to ostateczność _ gdyby auto faktycznie zatrzymało się nieodwołalnie w środku drogi.
jak już znalazłby się hobbysta amator, to najprawdopodobniej jest w stanie szybciej podać odpowiedź na pytanie dot uszkodzonych elementów, niż mechanik który zazwyczaj robi ople lub VW.
Podpowiedź z grupą na fb bardzo dobra, natomiast uważam, że auto należy naprawić i ewentualnie sprzedać.
Czas na złomowanie zawsze jest dobry więc szkoda kasy.
Co do Tarmotu, to szybkość obsługi i ceny usług zabijają. Pytanie dodatkowe, czy fachowość jest właściwa, bo i tu może nie domagać.
W Tarmocie mój wujek swojego g69 remontował. Czas ok 2 lata, jak mi podał kwotę to zapłakałem gorzko nad jego losem..
Co do ewentualnej pomocy ze strony naszych wschodnich sąsiadów, to uzbroiłbym się w olbrzymią nieufność co do ich opinii i nie dałbym swojego auta do naprawy.
Ci którzy przyjechali, są bogatsi i ich stać na życie, to nie podjęliby tematu a cała reszta chciałaby łatwych pieniędzy jak najmniejszym kosztem.
Szukaj solidnego mechanika i solidnego warsztatu który weźmie odpowiedzialność za efekty wykonanych napraw albo wynajmij garaż z kanałem na kwartał i ogarnij we własnym zakresie. Pewnie i tak wyjdzie taniej niż oddawać do mechanika który dotychczasowe naprawy wykonywał.