Ja w zeszłym roku miałem kontrolę "bananem", trochę mi się nogi ugięły, bo dzień wcześniej jeszcze walczyłem.
Najśmieszniejszy był moment jak trzy razy sam poprosiłem o kontrolę jako pasażer.
"A po co, a dlaczego" - a bo chcę sprawdzić czy działają.
Byłem dwa razy po 0,7. Żona prowadziła, a ja dowiedziałem się, że niepotrzebnie. Zielona lampka...
Kiedyś podchodzę do patrolu na stacji benzynowej i proszę o badanie alkomatem i mi Pan policjant tłumaczy, że ten z ustnikiem, to muszę dowód, oni muszą to zapisać, szkoda zachodu. To poprosiłem chociaż tym zółtym z lampkami, a on "
nie trzeba ja czuje na metr od Pana".
Uparłem się; dwa razy wskazanie żółtej diody... Pytam co to oznacza? "Alkomat ma podejrzenie, że mógł być spożywany alkohol"
Natomiast taksiarz, z którym jakiś czas temu jechałem, wydmuchał "pawełka" na czerwono. I powtórka po 15 min już na zielono.
Kumpel mi opowiadał, że jechał i pepsi popiła, też czerwona lampa...
Ciekaw jestem, kto im to kalibruje.