No ale widzisz, jego tak ekscytują te zegarki jak Ciebie czy mnie może ekscytować futbol, bo wszystko opiera się na tym samym - każdy jest inny i inaczej odbiera świat. Albo po prostu on wiedział/przeczuwał, że to się sprzeda i dlatego wybrał tę drogę, tego się nie dowiemy. Wiem jedynie, że mi to bardzo odpowiada i absolutnie nie zgadzam się z porównaniem do sklepu - tam lubię ciszę.
Co do drugiej części: oczywiście, częściowo masz rację, licznik wyświetleń nie jest wyznacznikiem sukcesu.. ALE, niestety (tak a propos patrostreamów czy "trenerów") nie do końca chyba tak możemy powiedzieć. Bo widzisz, dzięki tym wyświetleniom gość zaczął zatrudniać dziesiątki osób (wcześniej pracował sam), ogromnie swój rozbudował sklep z zegarkami, stał się bardzo popularny, za czym poszła kasa z reklam, zarobił potężne pieniądze, które przeznacza na spełnianie swoich marzeń i zapewnienie przyszłości swojemu nowonarodzonemu dziecku - często o tym wspomina. Wszyscy szanowani twórcy zegarkowi na Youtube (bliżsi temu, co preferujesz, mówiący spokojnie, inny rodzaj rozrywki) zapraszają go do siebie i to na epizodach z nim robią u siebie również najlepsze wyniki. To nie jest przypadek.
Czy to nie jest sukces? W moim słowniku to ogromny sukces.