Ciężko powiedzieć, bo nie wiem, co Leonardo ma na myśli. Nicholson wybitnym aktorem jest, prawda. Te wspomniane "momenty" kojarzę jako sceny/gesty/pojedyncze zdanie, takie jak np. "I'll be back", więc może to być coś krótkiego, a może być cała scena z dialogiem. Dla każdego coś innego.
U mnie w głowie siedzą przede wszystkim "Batman" Burtona, potem "Lśnienie", "Lot nad kukułczym gniazdem", "Ludzie honoru", "Chinatown"... W każdym z tych filmów cała rola Nicholsona to dla mnie jeden wielki "memorable moment", niczym Hopkins jako Dr Lecter w "Milczeniu owiec"
A takich mniejszych gestów to wielu aktorów też miało sporo. Taki Johnny Depp samą tylko rolą Kapitana Jacka Sparrow'a mógłby paru "mniej wyrazistych" aktorów obdarować, Arnold Schwarzenegger też ma swoje miny, odzywki i "jednozdaniowce", które na zawsze zapisały się w historii, a niekoniecznie musiały to być wybitne filmy od A do Z.